Banki zawiązują rezerwy na kredyty frankowe. Już kilkanaście tysięcy spraw w sądach

Bank Millennium i mBank w ostatnich dniach poinformowały o utworzeniu wielomilionowych rezerw na ryzyko prawne związane z kredytami frankowymi. W sądach toczy się obecnie ponad 16 tys. spraw pomiędzy bankami a kredytobiorcami walutowymi. Zarówno strona bankowa, jak i "frankowa" przekonują, że to one częściej wygrywają.

mBank zaraportował w czwartek utworzenie w czwartym kwartale 2019 r. rezerwy na ryzyko prawne związane z klauzulami waloryzacyjnymi w umowach kredytów frankowych na aż 293 mln zł. Dla porównania, na koniec trzeciego kwartału poziom rezerw na ten cel wynosił "raptem" 132 mln zł.

W środę Bank Millennium również poinformował o utworzeniu rezerwy na ryzyko prawne związane z kredytami frankowymi - na 150 mln zł. Santander Bank zawiązał rezerwę na ten cel na poziomie 173 mln zł (na koniec września 2019 r. było to ok. 76 mln zł) po trzech kwartałach 2019 roku było to 76,1 mln zł.To tylko decyzje ogłoszone w ostatnich kilku dniach. 

Rezerwy już zawiązały albo wkrótce powinny to zrobić także inne "frankowe" banki, m.in. ING Bank Śląski, BNP Paribas, Pekao, PKO BP czy Getin Noble Bank. Innymi słowy - przygotowują się na ewentualne straty związane z porażkami w sprawach sądowych dotyczących kredytów powiązanych z kursem franka.

Liczba spraw rośnie, a banki wcale nie stoją w tych sporach na ewidentnie zwycięskiej pozycji. Tworzone rezerwy uwzględniają już nie tylko sprawy toczące się w sądach (które bank szacuje, że może przegrać), ale całe portfele kredytów walutowych z uwzględnieniem m.in. ryzyka, że kredytobiorcy dopiero pójdą do sądu (i wygrają).

Jak szacowała niedawno dla PAP Marta Czajkowska-Bałdyga, analityczka Haitong Banku, rezerwy całego sektora na ryzyko prawne związane z kredytami frankowymi mogą wynieść nawet ok. 2 mld zł rocznie. To ok. 2 proc. wartości portfela kredytów w tej walucie.

>>> Wyrok TSUE korzystny dla frankowiczów. Prawnik wyjaśnia szczegóły

Zobacz wideo

W sądach walczy kilka procent frankowiczów

Jak wyliczył niedawno Związek Banków Polskich na podstawie danych z 11 banków, w polskich sądach na koniec 2019 r. toczyło się 16 252 spraw dotyczących kredytów walutowych. Ta liczba uwzględnia zarówno sprawy założone przez kredytobiorców, jak i przez banki.

Przyrównując tę liczbę do ok. 943,5 tys. udzielonych w latach 2002-2012 kredytów walutowych okazuje się, że sprawy sądowe dotyczą ok. 1,7 proc. wszystkich kredytów walutowych, a biorąc pod uwagę wyłącznie czynne umowy kredytowe - 3,6 proc. 

Dodatkowo ZBP wylicza, że w 2019 r. na korzyść banków rozstrzygnięto ponad 70 proc. sporów. Uwzględniając wyłącznie wyroki nieprawomocne, pozytywne dla banków rozstrzygnięć było ok. 60 proc.

Warto natomiast wziąć pod uwagę, że - jak sam związek zwracał uwagę - ten odsetek dotyczy także spraw zakładanych przez banki klientom, gdy ci np. zaprzestali spłaty kredytu. Można się więc spodziewać, że gdyby uwzględnić wyłącznie sytuacje, w których to frankowicze są stroną pozywającą, rozstrzygnięć na ich rzecz jest więcej. Jedna z kancelarii odszkodowawczych - Votum - liczbę pozytywnych dla frankowiczów rozstrzygnięć w sądach wyliczała niedawno na ok. 70 proc.

Trzeba też zwrócić uwagę, że czasem zaklasyfikowanie wyroku jako jednoznacznie pozytywnego dla frankowicza albo banku jest trudne. Dobry przykład to wyrok warszawskiego Sądu Okręgowego z 3 stycznia ws. kredytu państwa Dziubaków w Raiffeisen Banku. Z jednej strony umowa kredytowa została unieważniona, tak jak oczekiwali kredytobiorcy, z drugiej strony sąd oddalił ich powództwo o zapłatę. 

To właśnie w tej sprawie w październiku 2019 r. wypowiedział się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jego orzeczenie uznano za umiarkowanie pozytywne dla frankowiczów. Sam ZBP przyznaje, że był to jeden z czynników, który ośmielił sporo kredytobiorców do zakładania spraw bankom. Jeśli w kolejnych miesiącach i latach linia orzecznicza będzie kształtowała się na korzyść kredytobiorców frankowych, spraw może przybywać szybciej. 

Klauzule przeliczeniowe na cenzurowanym

Zwykle frankowicze starają się dowieść, że zawarte w ich umowach klauzule indeksacyjne (czy waloryzacyjne), wskazujące kurs, po jakim należy przeliczać poziom zadłużenia i poszczególnych rat, są niedozwolone, bo faworyzują bank. Jeśli sąd przychyli się do takiej argumentacji, może m.in. unieważnić umowę albo ją "odfrankowić" (wówczas kredyty jest spłacany jak standardowy kredyt w złotych, ale przy atrakcyjnym oprocentowaniu jak dla kredytu "frankowego").

W tej pierwszej sytuacji bank może jednak starać się o uzyskanie wynagrodzenia za to, że frankowicz korzystał z kapitału na podstawie umowy, która okazała się nieważna. Tym właśnie "grozi" państwu Dziubakom Raiffeisen Bank. Takie podejście zgodnie krytykują jednak m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich i Rzecznik Finansowy.