Koronawirus z Chin na rynku walut. Frank szwajcarski przebił poziom 4 zł

Kurs franka szwajcarskiego pierwszy raz od połowy grudnia 2019 r. wzrósł w wyraźnie skokowy sposób. We wtorek w okolicach południa jego notowania przebiły poziom 4 zł. Zdaniem analityków, szwajcarska waluta zyskała głównie na epidemii koronawirusa 2019-nCoV w Chinach oraz niepewności wynikającej z ryzykiem dalszych zachorowań.

We wtorek 28 stycznia kurs franka szwajcarskiego wyraźnie wzrósł, przekraczając na pewien czas granicę 4 zł. To największy skok jego kursu od połowy grudnia 2019 r. Jak zauważa Marek Rogalski, główny analityk Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska, frank szwajcarski jest jedną z tych walut, które są wrażliwe na ryzyko i zmiany geopolityczne oraz dynamikę globalnej gospodarki. Szwajcarska waluta zwykle umacnia się w sytuacjach zwiększonego ryzyka.

Frank szwajcarski drożeje. Winny koronawirus

Kurs franka szwajcarskiego - 28 stycznia 2020 r.Kurs franka szwajcarskiego - 28 stycznia 2020 r. Stooq

Frank szwajcarski, podobnie jak jen japoński i połowicznie dolar amerykański, to waluta bardzo wrażliwa na zmiany na świecie. Co ciekawe, umacnia się zazwyczaj, gdy pojawia się jakieś ryzyko. W tym przypadku jako pierwszy determinant trzeba wymienić Chiny i tamtejsze zachorowania na nowego koronawirusa. Epidemia wpłynęła na kurs waluty ze względu na dezinformację i brak możliwości twardej oceny ryzyka dalszych zachorowań, co może w kolejnych dniach wciąż wpływać na kurs tej waluty

- komentuje Marek Rogalski w rozmowie z Next.Gazeta.pl. I dodaje:

Uważam, że aktualny skok kursu franka szwajcarskiego to raczej krótkotrwała sytuacja, ale dokładniej będzie można ją ocenić za jakiś czas. Szacuję, że jego obecny kurs może utrzymać się jeszcze przez kolejny tydzień. Potem, o ile Chiny opanują sytuację, cena franka szwajcarskiego powinna zmaleć

>>> Banki chcą coraz więcej za kredyty mieszkaniowe. Marże najwyższe od 9 lat. Rosną już nie tylko ceny mieszkań

Zobacz wideo

Gospodarka boi się koronawirusa z Chin

Nadal nieopanowana sytuacja wokół koronawirusa w Chinach zaczyna wyraźnie odbijać się na światowych gospodarkach i giełdzie. 27 stycznia Indeksy w USA odnotowały najsłabszy dzień od października ubiegłego roku. Także w Europie przecena była wyraźna, a warszawski WIG20 stracił ponad 3 proc.

Powód? Kolejne zachorowania, brak wiedzy na temat realnego ryzyka oraz dezinformacja powodują poważne obawy inwestorów, a Chiny to druga pod względem wielkości gospodarka na świecie. Gospodarki boją się powtórki z lat 2003-2004, kiedy na skutek epidemii SARS (koronawirusa podobnego do obecnie panującego 2019-nCoV), zachorowało łącznie ponad 8 tys. osób w 26 krajach, zmarły 774 osoby, a szkody wyrządzone przez ówczesną epidemię szacuje się na 40-80 mld dolarów. Dotychczas na skutek infekcji koronawirusem z Wuhan zmarło ponad 80 osób w Państwie Środka, ponad 40 chińskich miast zostało zamkniętych lub objętych ścisłą kwarantanną.