Brexit wcale się nie kończy. Ambasador Wielkiej Brytanii: Nie można pominąć ryzyka braku porozumienia na czas

Maria Mazurek
Po latach negocjacji i opóźnień stało się - Wielka Brytania wychodzi z Unii Europejskiej. To jednak wcale nie jest jeszcze koniec serialu o brexicie. Przed Londynem i Brukselą kolejne trudne negocjacje, na które jest niewiele czasu. - Jesteśmy przekonani, że można to zrobić - mówi Jonathan Knott, ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce. Ale ryzyka twardego brexitu nie można do końca wykluczyć.

Maria Mazurek, Next.gazeta.pl: Wielka Brytania i Unia Europejska uniknęły tak zwanego twardego brexitu - bez umowy. Przynajmniej na razie. Ale przed nami bardzo trudne i skomplikowane negocjacje, głównie handlowe. Czasu na nie jest mało - okres przejściowy, który się właśnie zaczyna, potrwa do końca tego roku. Czy twardy brexit jest nadal możliwy?

Jonathan Knott, ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce: To, co stanie się 1 lutego, to wielka zmiana. Wielka Brytania nie będzie już członkiem Unii Europejskiej, nie będzie zasiadać na spotkaniach unijnych, w organizacjach międzynarodowych będzie mieć osobne miejsce. W świetle prawa nie jesteśmy już częścią Unii. To bardzo duży krok, lecz w okresie przejściowym dla osób fizycznych i firm zasadniczo nic się nie zmieni.

Do końca 2020 roku mamy czas na ustalenie nowych relacji. Duża część tych negocjacji będzie dotyczyć relacji handlowych, czyli umowy o wolnym handlu, są też inne, na przykład kwestia bezpieczeństwa. Jest bardzo dużo do zrobienia i uzgodnienia w tym okresie. My, po stronie brytyjskiej, a także ja, uważamy, że podobnie jest po stronie krajów UE27. Jesteśmy gotowi do ciężkiej pracy, by te negocjacje zakończyły się sukcesem. To, co daje powody do optymizmu, to zgoda obu stron w brexitowej deklaracji politycznej, by dążyć do porozumienia w sprawie handlu zakładającego brak ceł i brak kontyngentu. Niedługo zapewne poznamy wizje obu stron dotyczące kształtu tych przyszłych relacji.

Spodziewamy się i mamy nadzieję, że dzięki bardzo rygorystycznemu harmonogramowi i dyscyplinie możemy osiągnąć porozumienie do końca roku. Gdyby tak się stało, wraz z rokiem 2021 moglibyśmy dać ludziom oraz firmom pewność, o którą prosili od tak dawna. Jesteśmy przekonani, że można to zrobić.

Czy jest możliwość, że okres przejściowy zostanie przedłużony? Że brytyjski premier o to poprosi?

Premier Johnson powiedział, że to musi być zrobione do końca roku.

Ale opóźnienia w historii brexitu już zdarzały, i to kilka razy. Jeśli wziąć pod uwagę to, że negocjacje mogą być - i zapewne będą - trudne, przedłużenie jest scenariuszem, który wielu uważa za możliwy.

Mogę tylko powiedzieć, że premierowi Johnsonowi zadano to samo pytanie, na które odpowiedział, że zakończymy negocjacje przed początkiem 2021 roku i wtedy okres przejściowy się skończy.

Bez względu na wszystko?

Tak powiedział.

Ale to oznacza, że nadal jest ryzyko, że porozumienie nie zostanie osiągnięte na czas.

Nie można tego ryzyka pominąć. Ale chcemy tej umowy, jesteśmy pozytywnie nastawieni do jej wynegocjowania. Premier Johnson stanowczo powiedział, że okres przejściowy musi zakończyć się do końca grudnia 2020 roku.

Porozmawiajmy o polskich obywatelach mieszkających w Wielkiej Brytanii. Co zmieni się dla nich od przyszłego roku?

Każdy obywatel krajów Unii Europejskiej, który mieszka teraz w Wielkiej Brytanii, oraz ci, którzy przyjadą tam w okresie przejściowym, po brexicie będą mieć te same prawa, jakie mieli obywatele Unii na Wyspach w czasie, kiedy Wielka Brytania była jej członkiem. Muszą jednak złożyć wniosek o status osoby osiedlonej, by te prawa potwierdzić. Dzięki temu będą mieć dowód na ich istnienie w życiu codziennym. System aplikacyjny jest prosty i skupia się na trzech kryteriach: tożsamości, dacie przybycia danej osoby do Wielkiej Brytanii oraz tym, czy ta osoba nie jest przestępcą. Całość można w prosty sposób załatwić przez internet, ale jeśli ktoś nie czuje się tam pewnie, może skorzystać z pomocy w przeznaczonych ku temu obiektach. Wielka Brytania i brytyjski rząd chce, aby ci ludzie zostali. Wiele osób taki wniosek już złożyło.

Jeśli chodzi o Polaków, to do tej pory zrobiło to około 500 tysięcy z nich, lecz około 400 tysięcy jeszcze nie.

Zachęcałbym wszystkich, którzy nie aplikowali, by to zrobili. To nie jest trudne i ułatwi im codzienne życie w Wielkiej Brytanii. Łatwiej będzie otrzymać dostęp do usług lub zmienić pracę. Wniosek trzeba złożyć do końca czerwca 2021 roku. To wydaje się dość odległa data, ale moja rada jest taka: im szybciej to zrobisz, tym łatwiej będzie ci się żyło na Wyspach. Jeśli ktoś przebywa w Wielkiej Brytanii od pięciu lat, kwalifikuje się do statusu osoby osiedlonej. Jeśli krócej, otrzyma status osoby wstępnie osiedlonej. Po spędzeniu w Wielkiej Brytanii 5 lat taka osoba będzie mogła aplikować o pełny status.

Osoby, które przyjadą do Wielkiej Brytanii po 2020 roku, będą podlegały innym regulacjom. W tej chwili Londyn zastanawia się, jak powinien wyglądać nowy system migracyjny. W tym roku do rządu powinny trafić rekomendacje specjalnego zespołu. Nie wiemy jeszcze, jak dokładnie ten system będzie wyglądał. Premier Johnson mówił o systemie punktowym, który zasadniczo zakłada dopasowanie migracji do potrzeb kraju pod względem kwalifikacji przyszłych mieszkańców.

>>>Czy do Londynu trzeba teraz lecieć z paszportem? Sprawdzamy, co dokładnie brexit oznacza dla Polaków

Zobacz wideo

A co z firmami? Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii są bardzo aktywni ekonomicznie. Czy muszą się martwić o jakiekolwiek zmiany od przyszłego roku?

Jeśli ktoś ma status osoby osiedlonej i prowadzi firmę w Wielkiej Brytanii, nie powinien odczuć różnicy - prowadzi firmę brytyjską, nie musi nic dodatkowo robić. Jednym z praw osób osiedlonych jest prawo do życia w danym miejscu, do pracy, do korzystania z usług. Prawo do pracy oznacza również prawo do prowadzenia działalności gospodarczej.

Jest również wiele firm w Polsce, które prowadzą interesy z partnerami w Wielkiej Brytanii.

Wśród korzyści ze sztywno ustalonego terminu na negocjacje jest to, że po jego upłynięciu przedsiębiorcy wreszcie będą wiedzieć, na jakich zasadach nasze kraje będą współpracować. Rozmawiam regularnie z wieloma polskimi firmami, wyjaśniam im, jak wygląda sytuacja. Jednym z zapewnień, które mogę im dać, jest to, że podróże służbowe do Wielkiej Brytanii, podobnie jak podróże do rodziny lub w celach turystycznych na okres nie dłuższy niż sześć miesięcy, nie będą wymagać ubiegania się o wizę.

Jak będą wyglądać nasze przyszłe relacje - Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej? Czy będziemy bliskimi partnerami - w polityce i gospodarce?

Jeśli pomyśli się o podwalinach naszych relacji, to widać, że nasz dobrobyt, po obu stronach, jest ściśle powiązany, podobnie jak bezpieczeństwo, że mamy wiele wspólnych wartości. Nasze relacje się zmienią, ale te podwaliny nie. Spodziewam się, że Wielka Brytania będzie chciała współpracować z przyjaciółmi - europejskimi i globalnymi - w zakresie kwestii ekonomicznych, politycznych czy geopolitycznych. Trzeba pamiętać, że pozostajemy członkiem NATO - to podstawa naszego bezpieczeństwa.

Jeśli chodzi o Polskę, nasze relacje były silne, zanim Wielka Brytania została członkiem Unii, a także później, kiedy Wielka Brytania w Unii była, a Polska jeszcze nie. I myślę, że te relacje pozostaną silne, kiedy Polska będzie w Unii, a Wielka Brytania już nie - z bardzo wielu powodów, powiązań handlowych, współpracy naukowej, powiązań między ludźmi.

Czy Brytyjczycy odczują swego rodzaju ulgę, kiedy brexit wreszcie się skończy?

Po pierwsze, Boris Johnson został wybrany na premiera dzięki obietnicy zakończenia brexitu i jest to istotny element jego kadencji. Poza tym, to jest moment, by czuć podekscytowanie nową relacją, która nas czeka.

Więcej o: