Minister finansów uważa, że agencje ratingowe powinny podnieść rating Polski. "Zasługujemy na wyższe oceny"

"Polska zasługuje na wyższe oceny" - stwierdził minister finansów Tadeusz Kościński. Jego zdaniem rating Polski powinien wzrosnąć. Polityk odniósł się też do wpływu zarzutów o łamanie praworządności na postrzeganie Polski przez inwestorów.

>>> Zobacz także: Czy jesteśmy gotowi na walkę z koronawirusem? Światowe ryzyko dla zdrowia i gospodarki

Zobacz wideo

Tadeusz Kościński, minister finansów, twierdzi, że wiodące agencje ratingowe takie jak Moody's, Fitch i S&P powinny podnieść rating naszego kraju.

Polska zasługuje na wyższe oceny wiarygodności kredytowej, ponieważ jej ekonomia i wzrost gospodarczy są solidne.

- powiedział Kościński w piątek, cytowany przez agencję Reutera.

Minister finansów ma nadzieję na poprawę ratingu Polski

- Mam nadzieję, że agencje przeanalizują naszą sytuację gospodarczą i ocenę zmienią. Myślę, że obecny rating nie odzwierciedla w pełni sytuacji gospodarczej Polski - dodał.

Standard & Poor's oraz Fitch długoterminowe oceny Polski ustaliły na poziomie A- ze stabilną perspektywą. Agencja Moody's ocenia nasz kraj na poziomie A2.

Szef resortu finansów odniósł się też - chociaż nie wprost - do zarzutów dotyczących naruszania praworządności przez rząd PiS i ich wpływu na ocenę Polski przez inwestorów. Spytany o tę kwestię Kościński stwierdził nieco wymijająco, że zagraniczni przedsiębiorcy pozytywnie odbierają rządowy plan rozwoju i parametry makroekonomiczne.

Tadeusz Kościński zapewnia, że budżet jest zrównoważony

Kościński stwierdził też, że budżet Polski na rok 2020 jest zrównoważony, jeśli "mierzyć go zgodnie z krajową metodologią". Podkreślił też, że wydatki społeczne nie są powodem do zmiany tzw. reguły wydatkowej, czyli zbioru zasad określających ile Polska może "bezpiecznie" wydawać.

Ekonomiści są co do polskiego budżetu mniej optymistyczni. Ignacy Morawski, dyrektor centrum analiz SpotData zauważa, że o ile w budżecie deficyt wynosi zero, o tyle w sektorze finansów publicznych deficyt ma sięgnąć ponad 26 mld zł. To zdecydowanie więcej niż wynikało z poprzedniej, przedwyborczej wersji projektu ustawy budżetowej na 2020 r.

Czytaj też: Zrównoważony budżet to kreatywna księgowość. Morawiecki poupychał deficyt po kątach

Jeszcze większy wpływ na budżet mają jednorazowe dochody. Gdyby je "usunąć"  - np. te z tytułu opłaty przekształceniowej przy likwidacji OFE, ale także dochody ze sprzedaży praw do emisji CO2 - to deficyt w finansach publicznych sięgnąłby ok. 48 mld zł.