Prezydent Ukrainy marzy, by pensje w jego kraju były takie jak w Polsce

Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, uważa, że gdyby wynagrodzenia w jego kraju wzrosły do poziomu 70 proc. polskich, Ukraińcy zostaliby w domach. Jaka jest szansa na to, że wzrost pensji w ojczyźnie sprawi, że Ukraińcy nie będą szukać pracy w Polsce?

>>> Zobacz także: Przejmowanie długu przez spadkobiercę. Co można zrobić? "Można odrzucić spadek

Zobacz wideo

"

Wołodymyr Zełenski, ukraiński prezydent, w wywiadzie dla agencji Interfax, cytowanym przez Polsat News, odnosi się do kwestii wynagrodzeń w swoim kraju. Stwierdził, że chce, by osiągnęły one polski poziom.

Jeśli Ukraińcy będą mieć 70 proc. polskiej pensji to myślę, że to będzie decydujące dla kwestii czy chcesz być w domu czy gdzieś jeździć

- stwierdził ukraiński przywódca.

Według oficjalnych danych wynikających z analiz połączeń telefonicznych w Polsce pracuje ok. 1,2 mln Ukraińców. Zełenski w wywiadzie przyznał jednak, że mieszkańców jego kraju jest u nas więcej - kilka milionów.

Ukraińska płaca minimalna to kilkaset złotych

Droga ukraińskiej gospodarki do osiągnięcia polskiego poziomu wynagrodzeń może być jednak trudna. Pensja minimalna u naszego wschodniego sąsiada to równowartość zaledwie 665 zł, a średnie wynagrodzenie w przedsiębiorstwach wynosi niespełna 2 tys. zł. Dystans do odrobienia jest więc gigantyczny.

Tymczasem polskie wynagrodzenie minimalne zostało właśnie podniesione do 2,6 tys. zł. Mało tego - w ciągu najbliższych dwóch lat ma wzrosnąć najpierw do 3, a potem do 4 tys. zł brutto.

Polska średnia krajowa w 2019 roku, według danych opublikowanych przez GUS, w wyniosła 4918,17 zł brutto, czyli o 600 zł więcej niż w 2018 roku.

Polska też musi gonić Zachód

Jak na tle Europy wyglądają ukraińskie i polskie zarobki? Nasi sąsiedzi z pewnością - gdyby porównać ich do krajów UE - zarabialiby najmniej - znacznie gorzej niż np. Rumuni. Polska pensja minimalna dobrze wygląda jednak jedynie na tle wschodnich i południowych sąsiadów. Wyrażona w euro wynosi bowiem jedynie 611 euro. Na dalszych pozycjach plasuje: Estonia (584 euro), Słowacja (580 euro), Czechy (575 euro), Chorwacja (546 euro), Węgry (487 euro), Rumunia (466 euro) oraz Łotwa (430 euro). Na minus wyróżnia się Bułgaria z płacą minimalną na poziomie 312 euro.

Minimalne zarobki w Portugalii wynoszą 741 euro, Grecji 758 euro, w Słowenii 941 euro , Hiszpanii 1050 euro. W krajach najbogatszych są jednak zdecydowanie wyższe - w tym gronie znajduje się Francja (1539 euro), Niemcy (1584 euro), Belgia (1594 euro), Holandia (1636 euro), Irlandia (1656 euro) oraz Luksemburg (2142 euro). Do tego grona dołożyć można również zaliczyć kraje skandynawskie, w których nie ma zapisu o płacy minimalnej. Można natomiast zakładać, że najniższe zarobki kształtują się na poziomie powyżej 1,5 tys euro. 

Polsce osiągnięcie zachodniego poziomu wynagrodzeń też zajmie sporo czasu. Dr Kazimierz Sedlak, z firmy Sedlak & Sedlak, jednej z największej zajmujących się HR w Polsce, przyznaje, że z punktu widzenia społecznego wzrost płacy minimalnej zawsze jest bardzo pożądany, bo poprawia sytuację życiową ludzi najgorzej sytuowanych. Stwierdza jednocześnie, że obietnice polityków, że w ciągu kilku czy kilkunastu lat dogonimy UE, należy traktować z bardzo dużym przymrużeniem oka, a najlepiej włożyć je miedzy bajki. 

Czytaj też: Płaca minimalna 2020. Rekordowy wzrost zarobków. Ile dostaniemy "na rękę"?

- W ostatnich latach na pewno mamy szybsze tempo wzrostu wynagrodzeń, ale mało kto zwraca uwagę, że samo liczenie procentów nie mówi zbyt wiele o wzroście wartości wynagrodzenia. Przykładowo przyjmijmy, że średnie wynagrodzenie w Niemczech wynosi około 12 tys zł i rośnie co roku o 2 proc. a w Polsce 4,5 tys. PLN i rośnie o 5 proc. Jeżeli policzymy wartości nominalne, to okaże się, że niemiecka średnia wzrosła o 240 zł, a polska tylko o 225 złotych. Tak więc mimo założonej 2,5-krotnie większej dynamiki wzrostu, wynagrodzenie nominalne rośnie w Polsce wolniej niż w Niemczech - wyliczał Sedlak.

Więcej o:
Komentarze (25)
Prezydent Ukrainy marzy, by pensje w jego kraju były takie jak w Polsce
Zaloguj się
  • asperamanka

    Oceniono 8 razy 6

    ‚Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, uważa, że gdyby wynagrodzenia w jego kraju wzrosły do poziomu 70 proc. polskich, Ukraińcy zostaliby w domach. Jaka jest szansa na to, że wzrost pensji w ojczyźnie sprawi, że Ukraińcy nie będą szukać pracy w Polsce?’
    ===============

    Znając ukraińskie realia, napiszę krótko, że szansa na trwały wzrost gospodarczy ‚w’ Ukrainie, w dającej się przewidzieć perspektywie, jest żadna. Przemawiają za tym dziś dwie podstawowe przesłanki.

    Pierwszą z nich jest totalna i niewyobrażalna korupcja, z którą walka jest pozorowana. W związku z tym żadna działalność gospodarcza nie jest tam przewidywalna, więc ani miejscowi nie będący oligarchami nic tam nie inwestują w rozwój, ani tym bardziej kapitał zagraniczny nie pali się inwestować. A przychody z tego, co inwestują oligarchowie, i tak nie są reinwestowane, lecz służą ich luksusowej konsumpcji lub lądują w rajach podatkowych. Na Ukrainie korupcja jest nawet gorsza niż w Rosji, gdyż w Rosji wiadomo komu dać, ile, i danie w płetwę załatwia sprawę. Na Ukrainie nie wiadomo komu, ile, i często nawet mimo łapówki sprawa dalej załatwiona nie jest.

    Drugą przesłanką jest postsowiecka mentalność podniesiona do wyżyn absurdu. Inicjatywa, samoorganizacja, dyscyplina, itp., nie są w cenie - czeka się, aż władza załatwi to, co trzeba, a jeśli nie załatwi, to się nie bierze spraw w swoje ręce, lecz podnosi bunt po czym przychodzi następna tak samo niekompetentna i skorumpowana ekipa i sprawy wracają na utarty szlak.

    To wszystko w krótkiej i średniej perspektywie nie rokuje dobrze. Polska jest dziś zupełnie gdzie indziej niż w 1990 roku, gdyż u nas ludzie ‚od zawsze’ byli nastawieni na branie spraw w swoje ręce, także na kombinowanie, załatwianie, itp., gdy było trzeba. Sowiecka mentalność zakłada posłuszeństwo władzy, bo wszelką inicjatywa była źle widziana i mogła powodować kłopoty. Dlatego Ukraina dziś jest nadal tam, gdzie była w 1990 roku, albo i gorzej..

  • glencok

    Oceniono 14 razy 4

    Patrzcie przeciwnicy Unii Europejskiej, patrzcie ci wszyscy którzy myślą że dla poczucia bezkarności kaczyńskiego i jego kasty warto walczyć z Unią o zniszczenie wymiaru sprawiedliwości i w efekcie wyprowadzenie nas z Unii, tam gdzie dziś Ukraina byśmy byli gdybyśmy 15 lat temu nie weszli do Unii i do nich się będziemy zbliżać jeśli będziecie tą tępą częścią społeczeństwa która dalej będzie głosować na pisy, konfederacje i innych korwinów którzy nas z Unii wyprowadzą

  • bombadilwlocie

    Oceniono 6 razy 2

    Jeszcze kilka lat rządów pisu i będą...

  • zigzaur

    Oceniono 1 raz 1

    Ukraiński prezydent jest realistą. Ale nie wie, że pisuar dąży do tego, żeby zarobki w Polsce wynosiły 70 % zarobków ukraińskich. Chce to osiągnąć na różne sposoby: inflacja, podatki bezpośrednie, podatki pośrednie, różne dodatkowe daniny,

  • megaron2

    Oceniono 3 razy 1

    Wzrost płac zależy od wzrostu wydajności pracy. Bez tego, szybki wzrost płac musi skutkować narastającym deficytem w handlu zagranicznym, bo lokalne firmy stają się niekonkurencyjne. Tak też jest na Ukrainie. W zeszłym roku nastąpiły tam wysokie podwyżki płac, silnie umocniła się hrywna i Ukraińcy już teraz czują się bogaci (jak Polacy w 2007r.). No i Ukraina ma gigantyczny deficyt handlowy w 2019 w wysokości 15 mld US, tj. 12% PKB, podczas gdy Polska ma lekką nadwyżkę.

  • remo29

    Oceniono 7 razy 1

    Prędzej nasze pensje będą miały siłę nabywczą tych na Ukrainie.

  • polakpl

    Oceniono 4 razy 0

    Marzy mu się Polska PiSu.

  • patatajhauhau

    Oceniono 12 razy 0

    Ależ zabieraj z Polski swoich ziomków i budujcie swoją gospodarkę/demokrację.
    Ja zafunduję jednemu ukraińcowi, bilet na autobus do domu.
    Tylko ich z Polski WSZYSTKICH zabierz.

  • lubat

    Oceniono 5 razy -1

    Przed Ukrainą nie ma żadnej przyszłości, dopóki nie ułoży sobie poprawnych stosunków z Rosją. Bo dla Zachodu ona nie jest potrzebna jako dostawca jakichkolwiek towarów, nawet gdyby one były produkowane. Ukraina jest potrzebna Zachodowi wyłącznie jako rynek zbytu, a teraz też jako źródło zakupu ziemi.
    Z Rosją Ukraina zerwała wszelkie stosunki handlowe i kooperacyjne i w ten sposób pozbawiła się wszystkich atutów gospodarczych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX