Inflacja utrudnia oszczędzanie. W Polsce jest gorzej niż w Szwajcarii

Inflacja przyspiesza - i to zaskakująco mocno - tymczasem oprocentowanie depozytów w bankach wcale nie. Co więcej, Polacy, którzy chcą oszczędzać, mają sytuację trudniejszą niż Szwajcarzy. I to mimo tego, że główna stopa procentowa w Szwajcarii jest ujemna.

Ceny rosną od pewnego czasu i eksperci spodziewali się przebicia poziomu 4,0 proc. na początku tego roku. Ostatnie dane Głównego Urzędu Statystycznego jednak zaskoczyły: inflacja w styczniu wyniosła aż 4,4 proc. w ujęciu rocznym i jest najwyższa od dziewięciu lat.

Inflacja w górę, stopy procentowe bez zmian

Jak na razie Rada Polityki Pieniężnej nie zamierza podnosić stóp procentowych, co w teorii inflację mogłoby wyhamować. Tyle że z jednej strony i tak ruchy RPP zadziałałyby z opóźnieniem, a z drugiej ekonomiści spodziewają się, że po wystrzale inflacja za kilka miesięcy wróci w okolice celu NBP (czyli 2,5 proc. z możliwymi odchyleniami o 1 punkt procentowy w obie strony). Wśród argumentów może pojawić się też ostre wyhamowanie wzrostu PKB. Według niektórych ekspertów - na przykład ekonomistów PKO BP - z czasem coraz bardziej prawdopodobna będzie się wręcz stawać obniżka stóp, z powodu spowolnienia gospodarczego właśnie.

Wyjaśniał to też w rozmowie z Next.gazeta.pl były członek RPP, prof. Marian Noga. Przeczytasz ją tutaj: Inflacja. Ekonomista: Sytuacja wymknęła się spod kontroli RPP. Czas na reakcję minął 

Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors, sprawdził, jak inflacja przekłada się na oszczędności Polaków. Z jego wyliczeń wynika, że w praktyce oszczędzanie w Polsce jest mniej opłacalne niż w Szwajcarii. To ciekawe o tyle, że główna stopa procentowa w Polsce to 1,5 proc., a w Szwajcarii jest ujemna i wynosi -0,75 proc.

Oszczędzanie w Polsce trudniejsze niż w Szwajcarii

Jak to możliwe? Kluczem jest inflacja właśnie. Ekspert Expandera wyliczył, że jeśli wziąć pod uwagę wzrost cen podczas trwania lokaty, w Szwajcarii realne oprocentowanie to -0,51 proc. (w ciągu roku do stycznia), podczas gdy w Polsce -2,87 proc.

A teraz po kolei. Ujemne stopy procentowe, jakie są w Szwajcarii, oznaczają, że jeśli ktoś przynosi do banku pieniądze, by zostawić je na koncie lub lokacie, to nie dość, że nie zarobi na odsetkach, to tak naprawdę musi jeszcze za to zapłacić. Średnie oprocentowanie depozytów jest tam ujemne - w styczniu ubiegłego roku wynosiło -0,31 proc. Czyli jeśli rok temu ktoś w Szwajcarii założył lokatę, to teraz wypłacił mniej niż wpłacił.

W Polsce stopy są dodatnie, podobnie jak średnie oprocentowanie, które w na początku ubiegłego roku wynosiło 1,4 proc. Teoretycznie więc oszczędzający w ten sposób w Polsce po roku dostał więcej niż wpłacił. "To jednak tylko złudzenie" - pisze Jarosław Sadowski z Expandera.

Zobacz wideo Kłótnia o emerytury w Studio Biznes.

Wzrost cen utrudnia oszczędzanie

Ekspert w swoim komentarzu zauważa, że w ciągu roku ceny towarów i usług w Polsce wzrosły o 4,4 proc., podczas gdy w Szwajcarii o 0,2 proc. Uwzględniając inflację więc realne oprocentowanie lokat w Polsce wynosi -2,87 proc., a w Szwajcarii -0,51 proc. To oznacza, że za zaoszczędzone przez rok pieniądze w Polsce możemy kupić mniej - bo ceny w tym czasie wzrosły. Poza tym, oprocentowanie bankowych lokat w naszym kraju ciągle spada - w grudniu 2019 r. średnia dla klientów indywidualnych i firm była na poziomie 1 proc.

Czytaj też: Oprocentowanie lokat wręcz żenujące. A mizerne odsetki i tak z naddatkiem zżera inflacja

Co zrobić z pieniędzmi?

Jarosław Sadowski na obrazowym przykładzie pokazał wpływ inflacji i niskiego oprocentowania lokat na oszczędności. To może być jeden z powodów ogromnego zainteresowania rynkiem nieruchomości w Polsce. Ceny mieszkań rosną, a popyt na nie jak na razie nie spada, według ekspertów w części odpowiada za niego chęć zainwestowania odłożonej przez Polaków gotówki. Główny analityk Expander Advisors pisze, że inwestycja w mieszkanie to jeden ze sposób ochrony oszczędności przed inflacją, przestrzega jednak, że trzeba się liczyć z ryzykiem - na przykład znalezienie wynajmującego do kupionego mieszkania może potrwać.

Innym sposobem może być zainwestowanie w obligacje skarbowe. Można wybrać między 4-letnimi, 10-letnimi i rodzinnymi - w te można lokować tylko środki z 500 plus. Tutaj trzeba pamiętać, że dopiero od drugiego roku oszczędzania oprocentowanie takich papierów chroni pieniądze przed utratą wartości nabywczej, czyli wzrostem cen. Obligacje skarbowe w ostatnim czasie także biją rekordy popularności. Kilka dni temu Ministerstwo Finansów chwaliło się, że w styczniu sprzedało oszczędnościowe obligacje skarbowe za ponad 2,5 mld zł, kupiło je rekordowe 27 724 nabywców, to także jest rekordem. "Taki wynik sprzedaży odzwierciedla rosnący popyt ze strony inwestorów indywidualnych" - komentował wiceminister Piotr Nowak.

Jarosław Sadowski pisze też o trzeciej metodzie ochrony oszczędności przed utratą wartości - wymianie ich na walutę kraju, który ma dodatnie realne stopy procentowe. Tutaj ryzyko (związane z możliwością istotnych wahań kursów) jest jednak tak duże, że odradza on ten sposób. "Z tego względu lepiej nie lokować w ten sposób istotnej części swoich oszczędności. Jest to rozwiązanie przeznaczone dla osób, które mają świadomość tego ryzyka i je akceptują" - pisze.