Nie segregujesz śmieci, zapłacisz więcej. Firma odbierająca odpady: Zauważyliśmy spadek jakości segregacji

Podział śmieci na pięć frakcji to już nasz obowiązek. Wszyscy musimy wyrzucać odpady do odpowiednich pojemników. Jeśli tego nie zrobimy, będziemy płacić za nie (jeszcze) więcej. A po wejściu w życie zmian Polacy mają problemy z segregacją. Potwierdza to jedna z firm zajmujących się odbiorem i zagospodarowaniem odpadów.

Czy dla Polaków najlepszą motywacją jest kara? Tak mogłoby wynikać z nowych opłat śmieciowych, które w wielu miastach albo weszły albo w tym roku wejdą w życie. Nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach określa wysokość podwyższonych opłat za brak selektywnej zbiórki odpadów: ma to być minimum dwukrotność, a maksimum czterokrotność opłaty podstawowej. A jeśli wziąć pod uwagę to, że i te podstawowe opłaty w wielu gminach wzrosły, czasem drastycznie, to brak segregacji może nas naprawdę dużo kosztować. 

Zobacz wideo Do którego pojemnika wyrzucić paragon? Wyjaśniamy

Nie segregujesz - płacisz przynajmniej podwójnie 

Segregacja w podziale na pięć frakcji jest już obowiązkowa. Jeszcze w ubiegłym roku było tak, że mogliśmy sobie wybrać: albo segregujemy śmieci i korzystamy z niższej stawki, albo wrzucamy wszystko do jednego worka i płacimy więcej. Od tego roku nie jest to już możliwe. Wszyscy musimy dzielić odpady na: metale i tworzywa sztuczne, szkło, papier, bio i zmieszane. Jeśli tego nie będziemy robić, gmina nałoży na nas wyższą opłatę. 

Tutaj zastrzeżenie: nie nazywamy tutaj takich podwyższonych opłat "karą" - sądy jeszcze nie miały okazji ustalić, czy rzeczywiście mają one charakter karny. Choć w potocznym rozumieniu tak zapewne byłyby one odczuwane. 

Wydaje się, że najwięcej gmin decyduje się na podwójną stawkę za brak segregacji. Przy obecnym obciążeniu, kiedy gminy podnoszą wysokość podstawowych opłat za śmieci, nawet dwukrotność tych stawek jako konsekwencja niewłaściwej segregacji lub jej braku jest problematyczna w każdym mieście, w którym zasób budowy wielorodzinnej jest istotny. W takiej zabudowie nie da się w zasadzie dokładnie ustalić, kto fizycznie źle segreguje śmieci

- mówi Maciej Kiełbus, wspólnik w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners w Poznaniu.

W innych słowach: istnieje ryzyko swego rodzaju "odpowiedzialności zbiorowej" w miastach, w których jest dużo blokowisk, gdzie wielu mieszkańców wrzuca swoje śmieci do tych samych kontenerów. Choć jednocześnie Maciej Kiełbus zaznacza, że nie jest to odpowiedzialność zbiorowa pod względem prawnym - dla gminy stroną jest cała spółdzielnia mieszkaniowa lub wspólnota i to ona jest odpowiedzialna za to, co dzieje się w śmietnikach. A jak będzie dzielić podwyższoną opłatę między mieszkańców, to już w zasadzie jej sprawa, choć, jeśli nie uda się ustalić winnego, to zapewne wyższe koszty będą ponosić wszyscy mieszkańcy. 

Maksymalne ostrzeżenie 

Część gmin zdecydowała się na najwyższy pułap podwyższonych stawek. Tak zrobiło na przykład Krosno. Opłata na śmieci liczona jest tam od osoby. Od tego roku wynosi ona 24 zł miesięcznie. W przypadku braku segregacji cztery razy więcej - 96 zł. "Gmina Miasta Krosna przyjęła maksymalną wartość stawki po to, aby stworzyć narzędzie do skutecznego egzekwowania obowiązującego prawa" - odpowiada na nasze zapytanie rzeczniczka urzędu miasta Joanna Sowa. 

Nie tylko władze Krosna liczą na to, że groźba ostrej podwyżki skłoni mieszkańców do selektywnego zbierania odpadów. Poczwórna stawka obowiązuje też w zachodniopomorskim Darłowie. Tam opłatę za śmieci ustala się na podstawie zużytej wody. Od 1 stycznia to 11 złotych za metr sześcienny. Jeśli mieszkańcy nie będą śmieci segregować, opłata wzrośnie do 44 zł. W przypadku kilkuosobowych rodzin będzie to bardzo poważny wydatek. W tym roku nie naliczono tam jeszcze takich wyższych stawek, ale w przeszłości to się już zdarzało. 

- W latach 2016-2019 udzielono 196 pouczeń w związku z niewypełnianiem przez właścicieli nieruchomości obowiązku segregacji odpadów, wszczęto 33 postępowania, z czego 15 zakończono naliczeniem opłaty za odbiór odpadów niesegregowanych - wylicza Agnieszka Graczyk, Kierownik Referatu Gospodarki Odpadami Urzędu Miejskiego Darłowo. 

Pośrodku przedziału jest Olsztyn. Za śmieci trzeba tam płacić 18 zł od osoby, w przypadku braku segregacji trzykrotność tej kwoty, czyli 54 zł. Co trzeba zrobić, żeby na wyższą opłatę sobie "zasłużyć"? 

Prawidłowość segregacji śmieci weryfikuje firma odbierająca odpady. Jeżeli zauważy, że jest to zrobione nieprawidłowo, wówczas przygotowuje raport oraz dokumentację zdjęciową. Taka dokumentacja trafia do nas, my dodatkowo sprawdzamy kiedy i jakimi trasami poruszała się śmieciarka (dzięki GPS zamontowanemu w każdym pojeździe). Mając tę wiedzę, ponawiamy kontrolę, by mieć pewność, że nie była to sytuacja incydentalna. Jeśli trzykrotnie stwierdzimy nieprawidłową segregację, wówczas możemy nałożyć karę na dane gospodarstwo domowe. Na razie jednak żadna kara nie została nałożona, ale kilka postępowań jest w toku

- mówi Marta Bartoszewicz, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Olsztyna. Rozwiązania w szczegółach różnią się w zależności od gminy.

Przyjadą śmieciarką, sprawdzą, co jest w kontenerach

W ogólnych założeniach sprowadzają się do tego, że na pierwszym froncie są pracownicy firmy odbierającej odpady i to oni zbierają "dowody winy" mieszkańców. Tylko co oznacza pojęcie "śmieci nieposegregowane"? Czy jedna plastikowa butelka w pojemniku na odpady bio wystarczy, żeby cała frakcja została uznana za nieposegregowaną?

- Ani ustawa ani żadne rozporządzenie wykonawcze tej kwestii niestety nie określa - mówi Maciej Kiełbus z kancelarii Dr Krystian Ziemski & Partners. - Środowiska samorządowe postulowały, żeby takie kryteria zostały określone na poziomie centralnym, między innymi dlatego, że jest koszmarnie trudno znaleźć granicę między posegregowanymi a nieposegregowanymi. Ministerstwo Środowiska (obecnie Klimatu) już kilkakrotnie robiło podejście, za każdym razem spotykało się z krytyką, więc zrezygnowało z odgórnego ustalenia i gminy mają decydować samodzielnie: mogą, ale nie muszą określić tego typu kryteria w regulaminie czystości i utrzymania porządku w gminach. Gminy niechętnie korzystają z takiej możliwości - wyjaśnia prawnik. 

Jak do tego podchodzą firmy odbierające śmieci? 

Jednorazowe nieposegregowanie nie będzie oznaczać konsekwencji. Jeśli odpady będą permanentnie nieprzesegregowane, czyli będą trafiać głównie do zmieszanych, bądź w pojemnikach na segregację te odpady nie będą prawidłowo przesegregowane, zanieczyszczone, wtedy będzie to sygnał do nałożenia kary

- zapewnia Leszek Zagórski, dyrektor firmy Lekaro, która odbiera śmieci w części dzielnic Warszawy. Jeśli Lekaro stwierdzi złą segregację, na pojemnik przyklei odpowiednią naklejkę i odbierze go jako zmieszany. Informację na ten temat przekaże do miasta, które zajmie się później weryfikacją zgłoszenia. Dopiero potem urzędnicy będą mogli nałożyć wyższą opłatę.

Przeważnie widać ewidentnie, że dany budynek nie segreguje. W pojemniku na papier może się zdarzyć wózek dziecięcy, w pojemniku na szkło są kartony, w pojemniku na kartony cieknące worki ze zmieszanymi odpadami. Bardziej skupiamy się na takich ewidentnych przypadkach niesegregowania, permanentnego

- uspokaja Leszek Zagórski. To samo podejrzewa Maciej Kiełbus: - Te opłaty podwyższone będą egzekwowane zapewne w skrajnych przypadkach.

Segregacja śmieci nam nie wychodzi

Zmiany dotyczące segregacji śmieci pociągnęły za sobą też inne wyzwania. Odpady trzeba odbierać częściej. To z jednej strony wzrost kosztów, a z drugiej, często większa uciążliwość dla mieszkańców, duże śmieciarki w różnych godzinach częściej blokują wąskie, jednokierunkowe uliczki. Altanki śmietnikowe bywają nieprzygotowane na to, by można do nich było wstawić większą ilość pojemników w podziale na pięć frakcji. Nie wspominając o takich, które w ogóle nie są odgrodzone od dostępu dla osób spoza danej wspólnoty/spółdzielni. Co jeśli przechodzień "podrzuci" śmieci nie do tego kontenera, do którego powinny trafić?

No i jedno z kluczowych wyzwań: trudna sztuka segregacji. Nie za bardzo potrafimy to robić, a po wprowadzeniu pięciu pojemników jest nawet jeszcze gorzej. Leszek Zagórski zauważa: 

W krótkim okresie, tuż po wprowadzeniu nowych zasad, zauważyliśmy spadek jakości segregacji. Bardzo zanieczyszczona jest frakcja bio, mieszkańcy nie wiedzą, co tam powinno trafiać, że na przykład nie powinny się tam znaleźć odpady pochodzenia zwierzęcego, a więc kości i mięso. Te nowe frakcje są dla mieszkańców problematyczne.

Daj kosza śmieciom" to ekologiczny cykl redakcyjny Gazeta.pl. Nie będzie on jednak tylko zwykłym poradnikiem. Zależy nam na dialogu z naszymi czytelnikami – chcemy, abyście opowiedzieli, jak segregujecie śmieci, co Was motywuje, a co irytuje. To właśnie komentarze i historie użytkowników Gazeta.pl będą siłą napędową naszych tekstów. Chcesz podzielić się swoja opinią? Napisz do naszego autora Patryka Strzałkowskiego: patryk.strzalkowski@agora.pl. Najciekawsze teksty opublikujemy na stronie Gazeta.pl

Więcej tekstów z cyklu "Daj kosza śmieciom" >>