Koronawirus w Polsce. Prezes Izby Aptekarskiej: Jest mocno wzmożony ruch w aptekach

- Jest mocno wzmożony ruch w aptekach. Czy ludzie wykupują leki na zapas? Może trochę tak, na wypadek gdyby poczuli pierwsze objawy infekcji, zaczęli kaszleć, mieli temperaturę. Ale przede wszystkim dbają o odporność - mówi w rozmowie z next.gazeta.pl dr Lucyna Samborska, prezes Podkarpackiej Okręgowej Rada Aptekarskiej i właścicielka aptek.

W środę potwierdzono pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem w Polsce. Ale w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa po całym świecie, część Polaków już wcześniej zaczęła gromadzić zapasy np. makaronów, kasz czy konserw.

Od kilku dni Naczelna Izba Aptekarska apeluje także do pacjentów aptek o niekupowanie leków na zapas. W sobotę o spokój prosił wiceprezes NIA Marek Tomków, w środę powtórzył to szef biura prasowego izby Tomasz Leleno.

Pojawiają się też pierwsze głosy, że w aptekach może zabraknąć niektórych leków.

Jest wzmożony ruch w aptekach

Wzmożony ruch w aptekach potwierdza w rozmowie z next.gazeta.pl dr Lucyna Samborska, prezes Podkarpackiej Okręgowej Rada Aptekarskiej i właścicielka apteki. Wiąże to z obawami przed koronawirusem - ale tłumaczy to nie paniką i potrzebą "chomikowania" ważnych leków, co większą dbałością Polaków o odporność, zdrowie i higienę.

Czy ludzie wykupują leki na zapas? Może trochę tak, na wypadek gdyby poczuli pierwsze objawy infekcji - zaczęli kaszleć, mieli temperaturę. Ale przede wszystkim dbają o odporność. Widzę, że w związku z obawami przed koronawirusem pacjenci zaczęli o siebie dbać

- mówi dr Samborska.

Pacjenci kupują większe ilości rutinoscorbinu, witaminy C, tranu. A jeśli czują początki przeziębienia, to neozynę czy groprynozynę itd. Kupują środki do dezynfekcji

- dodaje prezes Podkarpackiej Okręgowej Rada Aptekarskiej. Zwraca uwagę, że pacjenci potraktowani poważnie powszechne informacje o większą dbałość o higienę i zdrowie. 

Jeżeli wszyscy apelują o mycie rąk, to teraz rzeczywiście Polacy rzeczywiście myją je często i uczciwie. Jeżeli mają stosować środki dezynfekcyjne, to je stosują. Jeżeli mają katar czy kaszel, to bardziej się zastanowią, czy iść do pracy. Wcześniej chore dzieci chodziły do przedszkola czy żłobka, teraz się rodzice może zastanowią, czy je tam posłać. Chyba jest taka większa dbałość

- komentuje dr Samborska. 

Wskazuje przy tym, że częściowo dużo większy ruch w aptekach jest także związany po prostu z mocnym sezonem grypowym. - W tym roku chorych było już 2,5 mln osób. Generalnie ludzie są przeziębieni, mają grypy - mówi prezes Podkarpackiej Okręgowej Rada Aptekarskiej.

Szyby ochronne w aptekach? To ma sens

Dr Samborska odniosła się także do apelu techników farmaceutycznych, aby w związku z zagrożeniem koronawirusem wymóc na aptekach montaż szyb oddzielających farmaceutów od klientów.

Ma to sens i dlatego w swoich aptekach mam szyby ochronne. Jak się te szyby codziennie wieczorem myje, to faktycznie są na nich liczne ślady tego, że pacjenci kichają, prychają itd. To jest dobra ochrona, zresztą ona była przez dziesiątki lat stosowana. Z kolei plusem tych aptek, gdzie nie ma szyb, jest bardziej bezpośredni kontakt z pacjentem. Wszystko ma plusy i minusy

- komentuje prezes Podkarpackiej Okręgowej Rada Aptekarskiej.

Czytaj też: Koronawirus. Co naprawdę potrzeba w domu na wypadek czarnego scenariusza? Oficjalna lista niemieckiego urzędu

>>> Pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce: pacjent leży w szpitalu w Zielonej Górze, przyjechał z Niemiec

Zobacz wideo
Więcej o: