Amerykańskie banki żywności przeżywają oblężenie. Miliony potrzebujących

Reuters donosi o dużych problemach amerykańskich banków żywności. Brakuje im wielu produktów, a lista potrzebujących gwałtownie rośnie.

Coraz większe problemy w czasach koronawirusa amerykańskich banków żywności to nie jest mały problem. Już przed pandemią, wg danych stowarzyszenia organizacji charytatywnych Feeding America, korzystał z nich co 7 Amerykanin. Teraz, kiedy w kilkadziesiąt dni ponad 26 mln obywateli USA utraciło pracę, popyt na żywność z nich wzrósł – jak raportuje agencja Reuters – w skrajnych wypadkach nawet dwu lub trzykrotnie.

Bank żywności Jacobs & Cushman San Diego Food Bank raportuje, że tylko w ciągu ostatniego miesiąca liczba osób, których wspiera powiększyła się z 350 tys. do 600 tysięcy.

Zwiększone zainteresowanie bezpłatnymi produktami z banków żywności w USA spowodowało też, że np. jeden z nich, działający w Nebrasce, wyda na zakupy w kwietniu ponad milion dolarów. Szokująca kwota, biorąc pod uwagę, że dotąd zwykle wydawał na żywność około 70 tys. dolarów.

Znikające zapasy

Zapasy amerykańskich banków żywności bardzo szybko się kończą – szczególnie na terenach boleśnie dotkniętych przez epidemię koronawirusa.

W Nowym Jorku ponad jedna trzecia banków żywności została już zamknięta. W wielu innych miastach – jak np. w Chicago i w Houston – w magazynach banków żywności zostały już tylko symboliczne ilości jedzenia.

Braki te jest bardzo trudno uzupełnić i paradoksalnie dzieje się to w czasie, gdy w USA – jak zauważa Reuters – farmerzy niszczą mleko, pomidory lub inną żywność, bo nikt od nich nie chce jej teraz odebrać.

Zerwane szlaki zaopatrzeniowe

Przed pandemią organizacje Feeding America zwykle jedną trzecią żywności otrzymywały ze sklepów spożywczych – podobnie jak w Polsce. Była to np. żywność, której kończyła się data przydatności do spożycia. Niemal jedną czwartą dostawały od rządu. Reszta pochodziła od darczyńców – w tym między innymi farmerów oraz zakupów realizowanych na wolnym rynku za wcześniej zabrane pieniądze.

Teraz z tym wszystkim jest problem. Sklepy spożywcze zmniejszyły ilość żywności przekazywanej bankom, bo ludzie kupują więcej jedzenia niż w przeszłości – często właśnie podstawowego.

Był pomysł, by do banków żywności przekazywać żywność dotąd przygotowywaną dla niedziałających restauracji. Ale nie jest to łatwe, bo jest pakowana w duże paczki, worki i opakowania. Trzeba je przed rozdaniem przepakować, a tego nie ma kto zrobić. Brakuje woluntariuszu do pracy – boją się.

Dokładnie tan sam problem odpowiedniego przygotowania żywności dotyczy też darów od farmerów. Nie mam jej gdzie magazynować i przepakowywać.

Dochodzą do tego również problemy w transporcie w czasach koronawirusa i konieczność zmian niektórych norm prawnych. Amerykańskie Ministerstwo Rolnictwo musi wprowadzić odpowiednie regulacje np. dla żywności dostarczanej bankom żywności od placówek gastronomicznych. A robi to ponoć opieszale.