Polska różową wyspą na czerwonej mapie recesji. Według KE nasza gospodarka poradzi sobie ze skutkami kryzysu najlepiej w UE

Zieloną wyspą tym razem nie będziemy, ale możemy zostać tą najmniej czerwoną. Według najnowszych, wiosennych prognoz Komisji Europejskiej, PKB Polski w tym roku spadnie o 4,3 proc. To wyraźna recesja, ale jednocześnie najmnejsza w całej Unii Europejskiej, choć też prognozy bardziej pesymistyczne niż to, czego spodziewa się polski rząd.

Perspektywy ekonomiczne Europy w ciągu ostatnich paru miesięcy dramatycznie się pogorszyły, co zapewne nikogo nie dziwi. Gospodarki, w wyniku ogłoszenia restrykcji mających na celu ograniczanie pandemii, zostały wprowadzone w stan hibernacji. Skutki już widać w spływających informacjach o aktywności w przemyśle czy sprzedaży detalicznej. 

O tym, jak te dane wyglądały w Polsce, pisaliśmy między innymi tutaj: Prawdziwe tąpnięcie w sprzedaży. Dane GUS pokazują załamanie w handlu. A chodzi tylko o marzec
i tutaj: Tak słabych danych o aktywności w polskim przemyśle jeszcze nie było. Indeks PMI najniżej w historii

W Europie największe załamanie od wielkiego kryzysu

Skutek pandemii widać też w oficjalnych, choć na razie wstępnych danych unijnej agencji statystycznej o produkcie krajowym brutto (PKB) za pierwszy kwartał. Strefa euro zanotowała spadek o 3,3 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem ubiegłego roku. W całej UE PKB skurczył się o 2,7 proc. rok do roku. To najmocniejsze spadki od trzeciego kwartału 2009 roku - czyli od szczytu kryzysu finansowego (danych szczegółowych dla poszczególnych krajów jeszcze nie ma; te z Polski GUS poda 15 maja). 

Komisja Europejska dwa razy w roku publikuje kompleksowe prognozy gospodarcze - wiosenną i jesienną - oraz dwa razy prognozy śródokresowe - zimową i letnią. Właśnie poznaliśmy wiosenną odsłonę oczekiwań Brukseli co do sytuacji ekonomicznej Europy. Wynika z nich, że w całym tym roku PKB Unii Europejskiej skurczy się o 7,4 proc., w porównaniu ze wzrostem o 1,5 proc. w 2019 roku (który i tak oznaczał przyhamowanie, we poprzednich dwóch latach gospodarka UE rosła szybciej). 

Recesja dotknie wszystkich europejskich państwa, ale nie wszystkich w równym stopniu. Najmocniej - niestety znów - ucierpią te z południa: PKB Grecji spadnie aż o 9,7 proc., Włoch o 9,5 proc., Hiszpanii o 9,4 proc., a Chorwacji o 9,1 proc. Druga największa gospodarka UE, Francja, zaliczy recesję na poziomie 8,2 proc., a największy gospodarczy "silnik" - Niemcy - o 6,5 proc. (dla ciekawych, Wielka Brytania, która w UE już nie jest, zanotuje spadek PKB o 8,3 proc.).

Wstrząs gospodarczy, jaki Europa obecnie przeżywa, jest największym wstrząsem od czasów wielkiego kryzysu

- powiedział, cytowany w komunikacie Paolo Gentiloni, komisarz UE ds. gospodarki. 

Polska poradzi sobie najlepiej w UE

W tym ponurym scenariuszu zaskakująco dobrze, a raczej zaskakująco mało źle, wypada Polska. Nasza gospodarka według Komisji Europejskiej, skurczy się w tym roku o 4,3 proc.

Tym samym mamy poradzić sobie z kryzysem najlepiej w całej Unii Europejskiej. Czeka nas nie tylko najmniejsza recesja. Będzie ona także wyraźnie mniejsza niż ta, która czeka na przykład naszych sąsiadów z regionu. Drugi "najlepszy" wynik mają mieć Luksemburg i Austria, ale i tak spadek PKB w tych krajach będzie o ponad punkt procentowy większy niż w Polsce. 

Jak to wygląda w szczegółach? Komisja wyjaśnia, że pomimo działań podjętych przez rząd, w konsumpcję prywatną (która istotnie wspierała rozwój gospodarczy w poprzednich latach) mocno uderzy wzrost bezrobocia, załamanie wzrostu wynagrodzeń i niski poziom ufności konsumentów.

embed
Zobacz wideo Zobacz też: Czy warto wstrzymać się z decyzją o zakupie mieszkania?

Inny silnik gospodarki, czyli inwestycje, także silnie spadną - firmy są pewne niepewności co do rozwoju sytuacji i spodziewają się spadku zamówień - w takich okolicznościach trudno odważyć się na wydatki inwestycyjne. Także inwestycje publiczne mają według KE ucierpieć, między innymi z powodu innych zwiększonych wydatków państwa. Spadnie zarówno eksport (mniejszy popyt ze strony głównych partnerów handlowych), jak i import (ale bilans handlowy ma ogółem nie zmienić się za bardzo). 

Poza tym, KE przewiduje, że stopa bezrobocia będzie na koniec tego roku ponad dwukrotnie wyższa niż na koniec ubiegłego (czyli z 3,3 proc. według sposobu liczenia przez UE zwiększy się do 7,5 proc.), inflacja zaś ma w dalszej części roku nie rosnąć już tak mocno (w całym 2020 będzie wyższa, ale w metodologii unijnej wyniesie 2,5 proc. wobec 2,1 proc. w 2019 r.). Deficyt sektora rządowego i samorządowego ma wzrosnąć do 9,5 proc. PKB w tym roku z 0,7 proc. w minionym. 

W 2021 roku czekać ma nas odbicie - gospodarka ma urosnąć o 4,1 proc. Te prognozy oczywiście obarczone są różnymi ryzykami - i to w dół. Wśród nich jest niepewność co do tego, jak działania w ramach tarczy złagodzą załamanie gospodarcze, szczególnie sytuację na rynku pracy, oraz jak pandemia zmieni niektóre sektory gospodarki na dłużej. 

Podobnie jak KE, oczekiwania co do recesji w Polsce i jej składowych ma wielu ekonomistów. Wyraźnego spadku PKB spodziewa się także polski rząd, choć prognozy Ministerstwa Finansów są bardziej optymistyczne niż te z Brukseli i zakładają mniejszą recesję. 

Pisaliśmy o tym tutaj: Oto jak tąpnie polski PKB. Takiego załamania w gospodarce nie mieliśmy od prawie 30 lat [WYKRES DNIA]

Więcej o: