Koronawirus uderza w kopalnie, górnicy chcą gwarancji zatrudnienia

W kopalnie uderza nie tylko spadająca cena węgla, ale i koronawirus. Wiele przedsiębiorstw ratując miejsca pracy, decyduje się na cięcia pensji. Część górników chce, by pracę im zapewnić. Prywatne podmioty tracą cierpliwość.
Zobacz wideo

Polskie kopalnie mają przed sobą jeden z najcięższych okresów w historii górnictwa. Nie dość, że nieustannie spadają ceny węgla, to niektóre placówki zostały zmuszone do wstrzymania wydobycia z powodu szerzącej się wśród załóg epidemii koronawirusa. Przypomnijmy - COVID19 potwierdzono u 400 górników. Według rzecznika Ministerstwa Zdrowia, kopalnie są poważniejszymi ogniskami choroby, niż Domy Pomocy Społecznej.

Zobacz wideo Łukasz Kijek, redaktor naczelny serwisów informacyjnych Gazeta.pl, zaprasza na kolejny odcinek programu 'Studio Biznes'

Górnicy żądają gwarancji. Boją się zamknięcia kopalń

Koronawirus to tylko jeden z problemów branży. Równie poważnym są spadające ceny węgla. W I kwartale 2020 roku, porównując do tego samego okresu w roku poprzednim, węgiel koksowy potaniał o 5 proc., energetyczny o 10 proc., a koks o 12 proc.

Związkowcy Polskiej Grupy Górniczej, największego górniczego koncernu w kraju, chcą jednak gwarancji zatrudnienia. Godzą się na obniżkę płac, ale chcą w zamian usłyszeć, że kopalnie nie zostaną zlikwidowane.

- Pracownicy mają jasne stanowisko, mogą ponieść określone wyrzeczenia, jeśli przyniosą one określone skutki i tymi skutkami ma być zachowanie miejsc pracy - stwierdził w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80.

Górnicy twierdzą, że w kopalniach, w których szaleje koronawirus, nie tylko wstrzymano wydobycie, ale i przygotowania do niego. Boją się, że w sierpniu może dojść do zamknięcia placówek.

W innych kopalniach cięcia wynagrodzeń

O tym, że górnikom da się obniżyć wynagrodzenie świadczy przykład Tauron Wydobycie. W kopalniach należących do energetycznego koncernu obcięto pensje o 20 proc., a także skrócono tydzień pracy.

- Chcemy ochronić nasze zakłady górnicze przed negatywnymi skutkami rynkowymi epidemii, dlatego w porozumieniu ze stroną społeczną podejmujemy zdecydowane działania zaradcze - wyjaśnił Tomasz Cudny, prezes spółki. Podkreślił, że zmniejszenie pensji dotyczy wszystkich pracowników, także zarządu.

Prywatne spółki liczą się z zakończeniem wydobycia

PG Silesia z Czechowic-Dziedzic, kopalnia prywatna, powiązana z czeskim EPH, również do cięć wynagrodzeń się szykuje. Tu powody są czysto ekonomiczne - niemal dekada pracy nie przyniosła spodziewanych przez inwestora zysków.

Związkowcy muszą podjąć decyzję - miejsca pracy mogą ochronić do roku 2021, ale muszą zgodzić się na dziesięcioprocentową obniżkę wynagrodzeń.

Czytaj też: Największy na świecie koncern górniczy odchodzi od węgla. Dzięki energii odnawialnej zaoszczędzi 780 mln dolarów

Silesia nie może jednak liczyć na preferencyjne traktowanie ze strony państwowych spółek. Te - wedle powszechnej opinii w branży - są zachęcane, by węgiel kupować najpierw od PGG.