Banki zaostrzają politykę kredytową. Potrzebny wyższy wkład własny

Banki w Polsce już w pierwszym kwartale br. zaostrzyły politykę kredytową. Z cyklicznej ankiety przeprowadzonej przez Narodowy Bank Polski wynika, że w drugim kwartale kurek z pieniędzmi jest i dalej będzie przykręcany.

Jak wynika z danych NBP, szczególnie mocno banki zaostrzają politykę kredytową w przypadku kredytów dla przedsiębiorstw. Skala zacieśnienia polityki była największa od połowy 2009 r. Co ważne, zaostrzenie dotyczyło nie tylko kryteriów udzielania kredytów, ale też (choć nieznacznie) warunków ofert. Słowem - banki nie tylko ostrożniej niż wcześniej udzielały kredytów, ale i część z nich podniosła ich ceny.

Na drugi kwartał banki przewidują spadek popytu na długoterminowe kredyty inwestycyjne - zwłaszcza dla małych i średnich firm (choć z drugiej strony możliwy jest wzrost zainteresowania krótkoterminowymi kredytami obrotowymi). Dodatkowo, planują nadal bardzo silnie zaostrzać politykę kredytową. Powód? Oczywiście obawy o pogorszenie sytuacji firm w związku ze skutkami epidemii. 

O kredyty mieszkaniowe i gotówkowe też trudniej

Także jeśli chodzi o kredyty dla klientów indywidualnych - zaczyna być coraz ciężej o pieniądze. Banki zaostrzają kryteria i warunki udzielania kredytów mieszkaniowych i konsumpcyjnych (czyli m.in. pożyczek gotówkowych).

Na czym konkretnie polegają działania banków? W przypadku kredytów mieszkaniowych już widać, że rosną wymogi co do wysokości wkładu własnego. W ostatnich tygodniach zmiany zaordynowały m.in. ING Bank Śląski, PKO BP czy Pekao Bank Hipoteczny. W tym pierwszych banku trzeba od siebie dać już aż 30 proc. wartości mieszkania, w pozostałych dwóch 20 proc. W przypadku wszystkich wymienionych banków wysokość wymaganego minimalnego wkładu własnego wzrosła o 10 punktów procentowych.

Jednocześnie rosną marże kredytów mieszkaniowych. Ruch ten jest związany z jednoczesnym spadkiem stawki WIBOR 3M (to efekt obniżki stóp procentowych w kraju przez Radę Polityki Pieniężnej), czyli drugiej składowej oprocentowania kredytu. Efekt - niby łączne oprocentowanie nowych kredytów hipotecznych jest podobne jak tych udzielanych jeszcze kilka miesięcy temu. Tyle, że w tych nowych większą część stanowi marża banku - z zasady niezmienna przez cały okres spłaty. Kredytobiorcy albo będą musieli to przełknąć, albo za jakiś czas (gdy banki będą z kolei obniżały marże) starał się refinansować kredyt czy renegocjować warunki umowy.

Inna sprawa, że kredytobiorców, którzy będą teraz zaciągać kredyty mieszkaniowe, będzie - według przewidywać banków - znacznie mniej niż jeszcze niedawno. A przypomnijmy, że w 2019 r. sprzedaż kredytów mieszkaniowych w bankach była najwyższa od dziewięciu lat.

Także w przypadku pożyczek gotówkowych banki oczekują głębokiego spadku popytu na nie. Już zresztą obserwują znaczny spadek zainteresowania nimi. Jednocześnie banki nie planują już tak chętnie jak dotychczas pożyczać pieniędzy - także w tym przypadku zaostrzyły kryteria i warunki udzielania kredytów. W związku z tym, że maksymalnie dozwolone oprocentowanie pożyczek gotówkowych czy kart kredytowych w ostatnich tygodniach spadło z 10 do 8 proc. w skali roku (bo obniżona została stopa referencyjna NBP, od której zależy maksymalne oprocentowanie), nie da się wykluczyć, że część banków będzie poszukiwała "rekompensaty" w innych miejscach, m.in. podnosząc koszty nieodsetkowe, czyli np. prowizje za udzielenie pożyczki.

Zobacz wideo Czy warto wstrzymać się z decyzją o zakupie mieszkania?