Budżet państwa po kwietniu: prawie 19 mld zł deficytu, dochody z CIT w dół o niemal 30 proc.

Ministerstwo Finansów opublikowało szacunkowe wykonanie budżetu państwa za okres styczeń - kwiecień tego roku. W danych widać dość wyraźny spadek dochodów podatkowych, szczególnie tych ze strony firm. Jeszcze po marcu dochody podatkowe były wyższe niż przed rokiem. Deficyt budżetu wzrósł w ciągu miesiąca o 9,5 mld zł. Widać kwietniowe uderzenie koronawirusa.

Wykonanie budżetu państwa to dane, które regularnie, co miesiąc publikuje resort finansów. W tym momencie zaczynają one w części pokazywać skutki hibernacji, w jakiej znalazła się duża część polskiej gospodarki z powodu pandemii koronawirusa i wprowadzonych w związku z nią restrykcji. 

Deficyt budżetu w górę o 9,5 mld zł, dochody z podatków w dół 

Po marcu wyglądało to jeszcze tak: dochody 96,2 mld zł, wydatki 105,6 mld zł, co dawało deficyt w wysokości 9,4 mld zł. Po kwietniu deficyt wynosi już 18,9 mld zł, co oznacza, że w ciągu miesiąca wzrósł o 9,5 mld zł. W tym czasie dochody zwiększyły się o 33,4 mld zł (do 129,6 mld), a wydatki wzrosły o 42,9 mld zł (do 148,5 mld). 

Dochody w okresie styczeń - kwiecień ogółem były tylko nieco niższe niż w takim samym okresie poprzedniego roku (spadły o 0,3 mld zł). Ale już same dochody podatkowe były niższe o około 8,7 mld zł - podaje resort finansów. W tym:

- dochody z podatku VAT były niższe o 1,7 proc. rok do roku  (ok. 0,9 mld zł),

- dochody z podatku PIT były niższe o 10,9 proc. rok do roku  (ok. 2,2 mld zł),

- dochody z podatku CIT były niższe o 28,9 proc. rok do roku (ok. 5,2 mld zł),

- dochody z podatku akcyzowego i podatku od gier były niższe o 1,4 proc. rok do roku (tok. 0,3 mld zł),

- dochody z tytułu podatku od niektórych instytucji finansowych były niższe o 1,5 proc. rok do roku (ok.

22,9 mln zł).

Wyraźny jest spadek dochodów z podatku CIT - czyli od osób prawnych, w praktyce przedsiębiorstw. Nic dziwnego. W całym kwietniu obowiązywały restrykcje, ograniczające działalność firm z wielu branż, w niektórych ją wręcz zupełnie uniemożliwiające. Po marcu dochody podatkowe budżetu państwa ogółem były wyższe w porównaniu z okresem styczeń - marzec 2019 - o około 2,7 mld zł (w tym z samego CIT już niższe - o 6,6 proc. rok do roku, czyli o około 700 mln zł). 

Warto tutaj jednak pamiętać, że z powodu pandemii wydłużony został czas na rozliczenie PIT i CIT - można to zrobić do końca maja. 

Zobacz wideo Czy to dobry moment na zakup mieszkania?

Będzie nowelizacja budżetu. Ministerstwo Finansów już nad nią pracuje 

Wzrosły za to dochody niepodatkowe. "W okresie styczeń - kwiecień 2020 r. wykonanie dochodów niepodatkowych wyniosło ok. 18,3 mld zł i było wyższe o ok. 8,3 mld zł (tj. 83,4 proc.) w stosunku do wykonania w okresie styczeń - kwiecień 2019 r. w związku z dodatkowymi dochodami z tytułu obsługi długu skarbu państwa oraz wpłatami z tytułu aukcji uprawnień do emisji gazów cieplarnianych" - wskazał też resort w komunikacie.

Przypomniał, że ustawie budżetowej na 2020 r. z tytułu obsługi długu Skarbu Państwa zaplanowano dochody w wysokości 1,5 mld zł. Realizacja dochodów po kwietniu wyniosła 7,5 mld zł, przede wszystkim z tytułu premii i odsetek od sprzedawanych obligacji skarbowych.

Wydatki budżetu państwa w ciągu pierwszych czterech miesięcy tego roku były wyższe o 18,5 mld zł, czyli o 14,2 proc. Powód to, jak wyjaśnia resort, między innymi uruchamianie środków na finansowanie  zadań związanych ze zwalczaniem zakażenia, zapobieganiem rozprzestrzenianiu się, profilaktyką oraz zwalczaniem skutków choroby zakaźnej wywołanej wirusem SARS-CoV-2. 

Oczywiście, uchwalony jesienią ubiegłego roku budżet trzeba będzie znowelizować. Deficyt na koniec roku z pewnością się pojawi - choć miał być to pierwszy budżet zrównoważony, czyli bez deficytu. "Trudno powiedzieć przed nowelizacją, jaki będzie deficyt. Mogę powiedzieć, że on będzie znaczący, na pewno kilkuprocentowy, natomiast czy to będzie liczba bliższa 8 proc. czy 5 proc. - trudno dzisiaj jeszcze przesądzić" - mówił 13 maja premier Mateusz Morawiecki. Podkreślał jednocześnie, że "najważniejsze jest to, żeby polska gospodarka i polskie społeczeństwo w miarę suchą nogą" przeszły przez czas kryzysu, wywołanego epidemią koronawirusa. Takie jest też zresztą zdanie ekonomistów i międzynarodowych instytucji: w tak trudnych czasach, rządy powinny w pierwszej kolejności ratować gospodarki, nawet za cenę dziury w budżecie

Nowelizacja planowana jest na przełom czerwca i lipca. Potwierdził to kilka dni temu minister finansów Tadeusz Kościński. Wcześniej rząd chce zawiesić tzw. regułę wydatkową. Ta zasada to hamulec powstrzymujący przed nadmiernymi wydatkami i została wpisana do ustawy o finansach publicznych w 2013 roku.

Projekt nowelizacji ustawy o finansach publicznych już się pojawił. Idea jest taka, by wydatki nie rosły nadmiernie ponad tempo wzrostu gospodarczego. Zgodnie z obowiązującą obecnie ustawą, stabilizującą regułę wydatkową można zawiesić tylko w przypadku stanu wojennego, wyjątkowego lub klęski żywiołowej. Rząd chce, by można było to też zrobić w przypadku stanu epidemii. Poza tym musi jeszcze wystąpić recesja, a deficyt budżetowy wzrosnąć mocniej niż o 3 proc. - to, jak wiemy, się stanie. 

Więcej o: