Konduktorzy mieli donosić, kto jedzie na protest przedsiębiorców. Jest oświadczenie PKP Intercity

W miniony weekend do sieci wyciekło zdjęcie z wewnętrznej poczty PKP Intercity. Konduktorzy dostali kontrowersyjne polecenie, by przekazywać informacje o osobach, które podróżują na protest przedsiębiorców do stolicy - podawały media. Państwowa spółka informuje teraz, że to standardowy monitoring frekwencji w pociągach.

Od paru tygodni przedsiębiorcy organizują protesty w Warszawie. Przed tym z 23 maja, konduktorzy PKP Intercity dostali kontrowersyjne polecenie. Zostało wysłane w wewnętrznej sieci, ale jego zdjęcie wyciekło do internetu. Pracownicy kolei dostali polecenie, by informować Biuro Bezpieczeństwa o osobach, które udają się pociągami na protest przedsiębiorców. 

Zdjęcie polecenia dla konduktorów z wewnętrznej sieci PKPZdjęcie polecenia dla konduktorów z wewnętrznej sieci PKP fot. materiały prasowe

Szanowni Państwo, zwracamy się z prośbą o przekazywanie informacji do Biura Bezpieczeństwa o stwierdzonych przejazdach osób udających się na Protest Przedsiębiorców w Warszawie, który ma się odbyć w dniu 23.05.2020 r. Prosimy o kontakt na numer telefonu xxxx (ten sam numer pod którym zbieramy informacje dot. zabezpieczania nagrań z pociągowych systemów cctv-kamer)

- stanowiła treść wiadomości wysłanej do konduktorów, którą podpisał Waldemar Płoński, naczelnik Biura Bezpieczeństwa przewoźnika. Jak donosi Wyborcza, to były policjant, który został skazany w 2008 r. na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata za przekroczenie uprawnień.  

Konduktorzy mieli donosić o osobach jadących na protest. PKP twierdzi, że monitorowało tylko frekwencję

PKP Intercity w odpowiedzi wystosowało oświadczenie do mediów. Z jego treści wynika, że wiadomość była prawdziwa. Przewoźnik informuje, że monitorowanie frekwencji jest standardową procedurą - w przypadku imprez masowych, wydarzeń sportowych czy planowanych zgromadzeń - obwiązującą jeszcze przed pandemią. Rośnie wtedy zainteresowanie podróżami i zakupami biletów tuż przed terminem odjazdu. W trakcie pandemii sprzedaż biletów ograniczono o 50 proc., a PKP tłumaczy, że kieruje się troską o bezpieczeństwo i komfort pasażerów. Pełna treść oświadczenia poniżej:

"PKP Intercity stale monitoruje frekwencję w swoich pociągach. Organizowane wydarzenia w miastach Polski, w tym przypadku Warszawy, powodują znaczny wzrost zainteresowania podróżami i zakup biletów na krótko przed terminem odjazdu pociągów. W obecnym stanie epidemii jako przewoźnik wprowadziliśmy w naszych pociągach ograniczenie sprzedaży biletów do 50 proc. w stosunku do liczby miejsc siedzących w składzie, kierując się troską o bezpieczeństwo i komfort naszych pasażerów. Monitorowanie wzmożonego zainteresowania podróżami przez drużyny konduktorskie i raportowanie służy zwiększeniu przepływu informacji, co przekłada się na realizację wzmocnień pociągów, nie dopuszczając tym samym do przekroczenia limitu 50 procent. PKP Intercity podejmuje takie działania zawsze, również przed wystąpieniem epidemii, w przypadku imprez masowych, wydarzeń sportowych czy planowanych zgromadzeń.”

Zobacz wideo Jak wybrać nowe mieszkanie w czasach koronawirusa? Pomysłem jest wirtualny spacer