Jarosław Kaczyński obiecał Polakom 4000 zł. Podwyżki nie będzie? "Płaca minimalna może spaść"

Płaca minimalna miała na koniec kadencji obecnego parlamentu wynieść 4000 zł. To jedna z obietnic wyborczych, którą złożył Jarosław Kaczyński. Ekonomiści alarmują jednak, że pensja minimalna może nie tylko nie wzrosnąć, ale i spaść. Powód to epidemia koronawirusa.

Na początku września zeszłego roku Jarosław Kaczyński złożył kilka obietnic wyborczych. Jedną z nich była "podwójna trzynastka" dla emerytów, kolejną wyższe dopłaty dla rolników.

Jarosław Kaczyński obiecał wzrost płacy minimalnej. Eksperci: Może spaść

Szef PiS w składaniu obietnic posunął się jeszcze dalej - zapewniał, że płaca minimalna będzie gwałtownie rosnąć. - Na koniec 2020, czyli za kilkanaście miesięcy minimalna pensja będzie wynosiła 3 tys. zł - obiecał prezes. Natomiast za cztery lata, czyli na koniec 2023 roku miałaby ona wynieść 4 tysiące złotych.

Od stycznia pensja minimalna wzrosła o 350 zł - wynosi obecnie 2600 zł brutto. Możliwe jednak, że kolejna, wynosząca 400 zł podwyżka, może jednak nie dojść do skutku.

Eksperci, na których powołuje się Money.pl, zauważają, że epidemia koronawirusa wszystko jednak zmieniła. - Scenariusz wyjściowy to brak zmiany płacy minimalnej, ponieważ jej relacja do przeciętnego wynagrodzenia i tak zostanie utrzymana. Oczywiście poczekajmy na liczby i fakty, ale jestem przekonany, że pokażą one, iż nie ma przestrzeni dla podwyżek - wyjaśnia w rozmowie z Money główny ekonomista Pracodawców RP dr Sławomir Dudek.

Powodem braku możliwości wzrostu pensji minimalnej może być oczywiście epidemia koronawiursa.

Rząd zmienia retorykę. "Poczekajmy"

Główny ekonomista Ministerstwa Finansów Łukasz Czernicki cytowany przez portal mówi już w zupełnie innym duchu, niż Jarosław Kaczyński przed wyborami.

- Myślę, że kwestię pensji minimalnej powinniśmy dyskutować w zupełnie nowych warunkach makroekonomicznych. Poczekajmy, aż skończy się lockdown i zobaczymy, czy możemy utrzymać ten zapowiedziany wcześniej poziom wzrostu - stwierdza.

Druga Hiszpania, druga Wielka Brytania

Dlaczego rząd chciał gwałtownego wzrostu płacy minimalnej? Zdaniem rządzących to dobry sposób, by Polacy dogonili pod względem zarobków Zachód.

- Jeżeli w 2020 r. najniższe wynagrodzenie w Polsce będzie wynosiło 3 tys. zł, a w 2023 r., czyli na koniec przyszłej kadencji, 4 tys. zł, to oznacza, że będzie ono na podobnej wysokości, jak minimalne wynagrodzenie w Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii - mówiła na jesieni Beata Szydło. 

Pensja minimalna ustalana politycznie? Ministra przypomina

W sprawie najmniejszego dopuszczalnego prawem wynagrodzenia rząd nie był jednolity. - Zdecydowanie się nie podpisuję pod prostym i łatwym podnoszeniem płacy minimalnej  - komentowała obietnice Kaczyńskiego Jadwiga Emilewicz.

Czytaj też: Zasiłek opiekuńczy - należy się czy nie? Część rodziców ma kłopoty. Rząd jedno ogłasza, drugie wpisuje w ustawie

Dzisiejsza ministra sięgała po argumenty, które przytaczają i ekonomiczni komentarzy. Tłumaczyła, że wzrost pensji minimalnej zależy od wielu czynników. Wśród nich wymieniła PKB. Przypomniała też, że wysokość płacy minimalnej nie jest jedynie decyzją polityczną - musi być ustalana jest na komisji trójstronnej.

Tarcza antykryzysowa 4.0 uderzy w pracowników

Trudno mówić o podnoszeniu płacy minimalnej, kiedy rząd przygotowuje pracowników i przedsiębiorców na szok. Tarcza antykryzysowa 4.0, którą w środę ma zająć się Sejm, zakłada możliwość obniżenia pensji pracownika o nawet 50 proc. Cięcia mogą utrzymywać się długo, bo rok.

Zobacz wideo Czy to dobry moment na zakup mieszkania?
Więcej o: