Zostały już tylko godziny. W historycznej misji Amerykanie wracają do załogowych lotów w kosmos z USA

Na świecie szaleje koronawirus, w gospodarce kryzys, a w globalnej polityce rosną napięcia między Waszyngtonem a Pekinem. W środę wieczorem będziemy mogli jednak oderwać na chwilę wzrok od Ziemi i oglądać wyjątkowy start rakiety SpaceX z dwoma astronautami NASA na pokładzie. Wyjątkowy z kilku powodów.

Na razie głównym zagrożeniem jest pogoda. Według ostatnich informacji, daje ona 60 proc. szans na sprzyjające warunki atmosferyczne. Jeśli prognoza będzie dobra, misja rozpocznie się o godzinie 22:33 polskiego czasu - o tej godzinie ze stanowiska startowego 39A w Centrum Kosmicznym imienia Johna F. Kennedy'ego na Przylądku Canaveral na Florydzie wystartuje rakieta Falcon 9 z kapsułą Dragon Crew. Na jej pokładzie znajdzie się dwóch amerykańskich astronautów: Robert Behnken i Douglas Hurley. 

Historyczna misja NASA i SpaceX

Ta misja jest historyczna z trzech powodów.

1. Amerykanie wracają do załogowego latania w kosmos z terenu swojego kraju po niemal dekadzie przerwy. Od 2011 roku, kiedy zakończono drogi program wahadłowców, monopol na wysyłanie ludzi w kosmos mieli Rosjanie. To dzięki ich statkom Sojuz i kosmodromowi Bajkonur w Kazachstanie (Moskwa dzierżawi go od Nursułtanu - to od marca zeszłego roku nowa nazwa Astany) państwa były w stanie wysyłać swoich astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Teraz Amerykanie wracają do gry. NASA przestanie płacić Rosjanom za wysyłanie astronautów na orbitę - według amerykańskich mediów był to koszt 70-86 milionów dolarów od osoby.

Rosjanie troszeczkę zaspali i zamiast zainwestować w swój program kosmiczny opierali się na pieniądzach ze Stanów Zjednoczonych, które utrzymywały dość stare, choć bezpieczne, statki kosmiczne. Amerykanie bardzo szybko wyjdą na prowadzenie w wyścigu kosmicznym

- mówi Grzegorz Brona, były prezes Polskiej Agencji Kosmicznej, obecnie pracujący w firmie Creotech z polskiej branży kosmicznej. 

2. Bob Behnken i Doug Hurley polecą na orbitę Ziemi rakietą i statkiem zbudowanymi przez prywatną firmę - SpaceX. To pierwsza taka sytuacja w historii. Tym samym amerykański program kosmiczny przestawia się z publicznego, który realizują podmioty państwowe, na częściowo prywatny.

Statek kosmiczny Dragon został stworzony za mniej niż 10 procent budżetu statku Orion, który cały czas buduje NASA. Ma być takim sztandarowym tej agencji, a nawet jeszcze nie przeszedł testów lotów załogowych

- zauważa Łukasz Wilczyński z Europejskiej Fundacji Kosmicznej. SpaceX podpisał warty 2,6 mld dolarów kontrakt z NASA w 2014 roku. Zakłada on przeprowadzenie sześć misji takich, jak Demo-2. Podobny kontrakt, tyle że na 4,2 mld dolarów, amerykańska agencja kosmiczna podpisała z inną prywatną firmą, Boeingiem. Kapsuła Boeinga pod nazwą Starliner nie jest jednak jeszcze gotowa, by mogli nią polecieć ludzie. Po nieudanej misji z końca 2019 roku, w Starlinerze trzeba było wprowadzić wiele poprawek. 

3. I wreszcie jest to też pewien skok technologiczny, zarówno w programie kosmicznym USA, jak i ogółem w podboju kosmosu. Ten krok to element planu powrotu Amerykanów na Księżyc, a potem wypraw na Marsa. 

Rywalizacja mocarstw 

Nie możemy zapominać o jednym: kosmos jest także uwikłany w wielką politykę. - Jest to temat związany z rywalizacją pomiędzy mocarstwami o dostęp do przestrzeni kosmicznej - uważa Grzegorz Brona. Podkreśla, że nie lubi określenia gwiezdne wojny, bo obecnie rywalizacja w przestrzeni wygląda zupełnie inaczej niż w czasie zimnej wojny - odbywa się przede wszystkim na polu ekonomicznym. Ale i rywale nieco się zmienili i do USA i Rosji doszli nowi gracze, przede wszystkim bardzo ambitne Chiny. 

Zobacz wideo Nowe, inne gwiezdne wojny? Rosja straci miliony, USA umocnią pozycję, a pomoże w tym Elon Musk

Testowanie SpaceX i NASA

Misja, która planowo ma zacząć się w środę, budzi kilka historycznych skojarzeń. Po pierwsze, kompleks startowy 39 jest tym, na którym zaczynała się większość misji poprzednich programów kosmicznych USA, w tym Apollo i lotów wahadłowców. Teraz wynajmuje je od NASA SpaceX - w przetargu na wynajem Elon Musk wygryzł Jeffa Bezosa, najbogatszego człowieka świata, którego firma Blue Origin także miała plany co do tego miejsca. W kwietniu 2014 roku SpaceX podpisał 20-letnią umowę najmu kompleksu 39A. 

Platforma startowa 39A, na niej ustawiona już rakieta Falcon 9 wraz ze statkiem kosmicznym Crew Dragon.Platforma startowa 39A, na niej ustawiona już rakieta Falcon 9 wraz ze statkiem kosmicznym Crew Dragon. AP / AP

NASA przygotowuje kompleks 39B do programu Artemis - to plan powrotu załogowych lotów na Księżyc, w jego ramach pierwsi Amerykanie mają stanąć na satelicie Ziemi w 2024 roku - po ponad pół wieku przerwy. Ostatni raz Amerykanie (i oczywiście ludzie w ogóle) chodzili po Księżycu w grudniu 1972 roku. 

Ostatni start rakiety z ludźmi z Przylądka Canaveral miał miejsce 8 lipca 2011 roku. W misji tej uczestniczył Doug Hurley, który teraz wraca w to historyczne miejsce.

Więcej na temat obu astronautów piszemy tutaj: Robert Behnken i Douglas Hurley lecą na ISS. Poznajcie bohaterów historycznej misji SpaceX i NASA

Misja Demo-2 jest tak naprawdę misją testową. To ostateczny sprawdzian programu komercyjnych lotów załogowych NASA. Testowane będzie działanie rakiety i kapsuły, systemów naziemnych, orbitalnych, operacji dokowania do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej oraz lądowania na Ziemi. 

Dokowanie do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej - jeśli środowy start się odbędzie - zaplanowane jest na czwartkowe popołudnie polskiego czasu - na godzinę 17:39. Nieco ponad dwie godziny później astronauci dołączą do ekipy przebywającej na stacji. Na razie ne wiadomo, jak długo Robert Behnken i Douglas Hurley.

Wszystko to będzie można śledzić wirtualnie dzięki NASA. Pandemia koronawirusa nie pozwoli fanom kosmicznych atrakcji zebrać się tłumnie na Florydzie i oglądać startu rakiety na własne oczy. Na miejscu ma jednak pojawić się prezydent USA Donald Trump oraz wiceprezydent Mike Pence, przygotowano też specjalne wykonanie hymnu Stanów Zjednoczonych - ma go zaśpiewać  Kelly Clarkson. Relację z misji poprowadzimy także na stronie głównej Gazeta.pl. 

Więcej o: