Wielkie umocnienie złotego. Euro, frank i dolar najtańsze od 2,5 miesiąca

Frank szwajcarski kosztuje obecnie ok. 4,15 zł, chociaż jeszcze w połowie marca był o 20 groszy droższy. O kilkanaście groszy potaniało euro i dolar amerykański. To efekt optymizmu, który wlał się na rynki.

Oczywiście jeszcze kilka miesięcy temu frank po 4,15 zł czy euro po 4,45 zł by nas przerażały. To nadal kursy bardzo wysokie z perspektywy ostatnich dekad. Niemniej w porównaniu do tego, co widzieliśmy przez ostatnie ponad dwa miesiące, jest o czym mówić.

Frank szwajcarski tylko w tym tygodniu potaniał o ponad 10 gr, w porównaniu do maksymalnych kursów z końca marca o ponad 20 gr. To dobra wiadomość m.in. dla kredytobiorców frankowych, których rata powinna dość mocno spaść. Można szacować, że dla modelowego kredytu na 30 lat na równowartość 300 tys. zł zaciągniętego na początku 2008 r. frank tańszy o 20 gr oznacza ratę niższą o ok. 90-100 zł. 

Blisko 10 gr w ostatnim tygodniu i 20 gr wobec stanu sprzed dwóch miesięcy spadł też kurs euro wobec złotego. Jak zwraca uwagę Ignacy Morawski, ekonomista Spotdata.pl, złoty zanotował we wtorek największe jednodniowe umocnienie wobec euro od ok. 5 lat. Podobnie dynamicznie złoty umacnia się wobec innych głównych walut, m.in. dolara amerykańskiego, jena japońskiego czy funta brytyjskiego.

Kurs CHF/PLN w ostatnich 3 miesiącach

embed

Kurs EUR/PLN w ostatnich 3 miesiącach

embed

Kursy walut spadają, bo powiał optymizm

Powodem tak dynamicznego umocnienia się złotego jest powrót optymizmu na rynki. Widać to w wycenach wielu aktywów - akcji, surowców itp. Na najwyższym poziomie od pierwszej połowy marca są np. WIG20, DAX czy S&P500, czyli główne indeksy giełd w Polsce, Niemczech czy USA. Oczywiście to tylko przykłady.

W marcu przestraszeni inwestorzy uciekali od bardziej ryzykownych aktywów - czyli m.in. złotego - osłabiając naszą walutę. Teraz znacznie lepsze nastroje na rynkach stoją za ruchem w drugą stronę - tym, że złoty się umacnia. 

Skąd taki nagły przypływ wiary na rynkach? Ignacy Morawski ze Spotdata wymienia trzy przyczyny. Po pierwsze, to raczej dynamiczne znoszenie restrykcji w wielu krajach. Po drugie, to dość szybki spadek liczby śmiertelnych ofiar COVID-19. 

Im więcej mija czasu, tym wyraźniej widać, że wstrząs na miarę Lombardii, Londynu czy Nowego Jorku powtórzył się w niewielu miejscach na świecie. Biorąc pod uwagę, że siła tzw. lockdownów była bardzo różna, wniosek może być taki, że presję na system szpitalny można opanować

- uważa Morawski.

W końcu po trzecie - ekonomista uważa, że "rośnie wiara, że banki centralne są w stanie zatrzymać każdą panikę finansową". - Wprawdzie daleko jeszcze do wiary, że banki są w stanie pokonać recesję, ale samo zabezpieczenie przed gwałtownymi panikami to istotny czynnik ograniczający premię za ryzyko na rynku - pisze Morawski.

- Końcówka maja okazuje się być bardzo dobra dla polskiego złotego - komentuje także Michał Stajniak, analityk XTB.

Bardzo dobre globalne nastroje, powolny powrót świata do normalności oraz osłabienie amerykańskiego dolara służą nie tylko polskim aktywom, ale również wszystkim tym należącym do grupy "rynków wschodzących"

- pisze Stajniak. To prawda - poza złotym, drożeje także m.in. forint węgierski czy czeska korona.

Zobacz wideo Koniec z noszeniem maseczek? Rząd ogłosił nowe zalecenia