Jacek Sasin mówił o cenach paliw jako o sukcesie PiS i uderzał w PO. Nie wspomniał o ropie naftowej i kryzysie

Minister aktywów państwowych Jacek Sasin, broniąc się w Sejmie przed oskarżeniami o niegospodarność, porównywał obecne ceny benzyny z tymi z 2014 roku, kiedy rządziła koalicja PO i PSL. Teraz paliwo jest tańsze, co według niego jest zasługą rządów PiS. Tymczasem państwo nie ma tak wielkiego wpływu na ceny paliw, jak wynikałoby to z wypowiedzi wicepremiera Sasina. Wydaje się, że zapomniał on o kluczowej kwestii, którą jest cena ropy naftowej. Zapewne za to pamięta, że niedługo wybory.

W czwartek 28 maja Sejm zajmował się wotum nieufności wobec wicepremiera i szefa resortu aktywów państwowych Jacka Sasina. Minister kontroluje spółki Skarbu Państwa i jednocześnie jedne z największych firm w Polsce, takie jak PKO BP, PGNiG, KGHM, PGE czy paliwowe Orlen i Lotos.

Jacek Sasin w obronie swoich działań porównuje ceny paliw za rządów PiS i PO

Odpowiadając na zarzuty opozycji o niegospodarność, Jacek Sasin porównywał sytuację obecną do tej, jaka z czasów rządów koalicji PO-PSL. Było sporo wyliczeń dotyczących kursów akcji spółek i ich wyników, ale na koniec swojego wystąpienia postanowił odnieść się do tego, jak strategia zarządzania jego zdaniem przekłada się praktycznie na życie obywateli. 

Przywołał więc ceny paliw z maja 2014 roku, czyli z czasów, kiedy rządziła koalicja PO i PSL. - Wtedy cena benzyny na stacjach benzynowych Orlenu średnio 5 złotych 36 groszy - powiedział i od razu porównał to z obecną sytuacją. 

Maj 2020, teraz, w realnej rzeczywistości, ceny paliw na stacjach benzynowych Orlenu 4 złote, a na niektórych stacjach nawet mniej. Tak szanowni państwo w praktyce, w praktyce wygląda to zarządzanie i jak przekłada się ono na sytuację każdego z nas, każdego obywatela

- zakończył swoje wystąpienie Sasin. Oto jego cała wypowiedź: 

Zobacz wideo Wystąpienie Jacka Sasina w trakcie obrad nad wnioskiem o wotum nieufności wobec niego

A jeśli ktoś chce posłuchać pełnej dyskusji w Sejmie, może to zrobić tutaj

Ropa naftowa, podatki, kryzysy, czyli jak rząd (nie) może wpływać na ceny paliw

Brzmi to tak, jakby rząd swoimi działaniami sprawił, że paliwo mamy teraz tańsze o grubo ponad 1 zł na litrze niż sześć lat temu. Jak rząd to zrobił? Nijak. Bo od rządu realnie niewiele zależy, jeśli chodzi o ceny paliw na stacjach. Ich wahania zależą głównie od cen ropy naftowej.

- Przede wszystkim, moim zdaniem, rząd nie powinien wpływać na ceny paliw, bo nawet nie jest większościowym udziałowcem w PKN Orlen - mówi Dawid Czopek, zarządzający Polaris FIZ, ekspert zajmujący się m.in. rynkiem paliw. Jak wyjaśnia: - Tak naprawdę te różnice w cenach paliw na przestrzeni czasu, czyli to, czy one kosztują 4 zł, czy 6 zł za litr w 90 proc. można wytłumaczyć wahaniami cen ropy naftowej, bo to jest ten komponent ceny paliwa, który najbardziej się "rusza". 

Ropa naftowa typu Brent (jest wiele typów ropy, ale ten uznawany jest za benchmark, czyli punkt odniesienia m.in. na rynku europejskim, w tym polskim) w maju 2014 roku kosztowała średnio 108 dolarów za baryłkę (cena wahała się między 107 a 111 dolarów). Kurs ropy Brent na początku maja tego roku był na poziomie 26 dolarów za baryłkę, w połowie miesiąca wzrósł powyżej 30 dolarów, a teraz to okolice 35 dolarów za baryłkę.

Notowania ropy naftowej typu Brent.Notowania ropy naftowej typu Brent. Źródło: stooq.pl

Różnica jest więc spora. 

Każde 10 dolarów na baryłce ropy daje około 30 groszy na litrze benzyny w Polsce. Gdyby teraz ropa naftowa kosztowała 100 dolarów za baryłkę, jak w 2014 roku, to benzyna na stacjach paliw byłaby droższa o około 2,1 zł, czyli kosztowała ponad 6 zł za litr

- wylicza Dawid Czopek. Polski rząd, nawet gdyby bardzo chciał, nie ma wpływu na to, jak kształtują się ceny ropy naftowej na światowych rynkach. Nie jesteśmy znaczącym producentem czy eksporterem tego surowca, nasze działania nie wpływają też na wielką światową politykę na tyle, by powodować nerwowe ruchy traderów ropą na rynkach. Tutaj karty rozdają państwa OPEC, Rosja, Stany Zjednoczone i Chiny. Na notowania surowca wpływa też to, jak inwestorzy postrzegają kondycję globalnej gospodarki.

Warto przypomnieć sobie, dlaczego od początku roku ropa naftowa silnie potaniała - w Chinach pojawiła się epidemia koronawirusa, a wraz z nią obawy, że po tym, jak stanęła duża część przemysłu w tej drugiej największej gospodarce świata, spadnie z jej strony popyt na surowce, w tym ropę. Potem było tylko gorzej, bo epidemia się rozlała i stała się pandemią, a w stan hibernacji weszły inne wielkie gospodarki. Ropa naftowa tanieje, bo mamy kryzys. Do tego kartel OPEC i Rosja nie mogły się dogadać w sprawie cięcia wydobycia ropy, co mogłoby podbić jej ceny. No i oczywiście są jeszcze geopolityczne napięcia, w ostatnim czasie przede wszystkim na linii Waszyngton - Pekin. 

O tym jak zmiana cen ropy przekłada się na ceny paliw, pisaliśmy m.in. tutaj: Ceny paliw w trzy i pół miesiąca spadły o 20 proc. Ropa naftowa staniała o 60 proc. Jak to działa? [WYKRES DNIA]

Skąd się bierze cena paliwa?

Cena ropy naftowej ma na cenę paliwa przełożenie pośrednie. Warto przypomnieć sobie tutaj, z czego się składa litr ceny paliwa. Wyliczają to co tydzień eksperci BM Reflex. I tak przy średniej cenie benzyny 95 na poziomie 4,03 (stan na 29 maja) wygląda to następująco:

- akcyza stanowi 38 proc., 
- opłata paliwowa 3 proc.,
- koszt zakupu w rafinerii 33 proc.,
- marża detaliczna 7 proc.,
- VAT 19 proc.

Koszt zakupu w rafinerii dotyczy cen hurtowych paliw, ustanawianych przez polskie koncerny. I to jest element, na który może wpływać rząd, a raczej kontrolowane przez państwo spółki paliwowe. Skarb Państwa jest największym akcjonariuszem Orlenu - ma 27,52 proc. udziałów.

Koncerny, poprzez naciski rządzących, mają wpływ na ceny paliw w zakresie 20-30 groszy, bez względu na to, jaka jest aktualna cena paliwa. Te 20-30 groszy to jest poziom ruchu, jaki mają koncerny paliwowe w zakresie tego, co od nich zależy, czyli marży na przerobie ropy naftowej i marży na stacjach własnych

- mówi Dawid Czopek. - Bo zakładam tutaj, że koncern nie może sprzedawać paliwa poniżej ceny wytworzenia, nie może też bardzo wysokich cen hurtowych, bo wtedy do Polski wpłyną znaczne ilości paliw z zagranicy - zaznacza. Czy takie manewry na cenach mają miejsce?

- To się zdarza. Dwa lata temu, przed wyborami samorządowymi ceny paliw na stacjach nie przekraczały 5 zł za litr, mimo tego, że jeśli wziąć pod uwagę ceny ropy naftowej, powinny kosztować około 5,20-5,30 zł - przypomina Dawid Czopek. Wtedy, w 2018 roku, UOKiK miał nawet sprawdzać, czy Orlen nie zaniżał cen paliw przed wyborami (chodziło o olej napędowy i my też o tym pisaliśmy i mówiliśmy - na przykład tutaj: Ropa drożeje, więc nie ma wyjścia: ceny paliw też pójdą w górę. Tylko najpierw są wybory). 

W wypowiedzi Jacka Sasina pojawiają się słowa: "I tak powinni być Polacy szczęśliwi, że nie została zrealizowana zapowiedź Donalda Tuska, cen benzyny po 7 złotych". To odniesienie do słów byłego szefa Orlenu Jacka Krawca, z podsłuchów z restauracji ujawnionych przez tygodnik "Wprost" w 2014 roku, przy czym wyglądały one raczej jak cytat żartu. Politycy i wtedy mieli mniej więcej takie samo przełożenie na ceny ropy naftowej, jak obecnie. 

Oczywiście, w teorii rząd ma wpływ na cenę paliwa w tym kontekście, że około połowę jej stanowią różnego rodzaju podatki i opłaty. Przy czym w ostatnich latach te podatki i opłaty się nie zmniejszyły, a nawet pojawiła się nowa - tak zwana opłata paliwowa (niedawno została nawet podwyższona, choć rząd przekonuje, że nie wpływa ona na ceny paliw na stacjach, bo jednocześnie obniżył akcyzę). 

Podsumowując: sejmowa wypowiedź Jacka Sasina jest pewną manipulacją, bo na ceny ropy naftowej nie ma on żadnego wpływu. Trudno oczywiście sądzić, by tego wszystkiego nie wiedział. Ale jest politykiem i za chwilę mamy wybory prezydenckie. Wniosek złożony przez Koalicję Obywatelską o wyrażenie wotum nieufności wobec niego został przez Sejm w czwartek odrzucony. Za tym wnioskiem głosowało 223 posłów, przeciw - 234. A ceny paliw w ostatnim czasie zaczynają powoli rosnąć.