Polacy uciekli przed zwolnieniem na chorobowe. "ZUS ma prawo badać kwestię orzekania"

Polacy masowo uciekli przed koronawirusem na zwolnienia lekarskie. W marcu popularne "L4" pobiły absolutny rekord. Część pracodawców obawia się nowej fali zachorowań na jesieni. A ZUS chociaż podkreśla, że nie zamierza przeprowadzać masowych kontroli, ma prawo badać, czy zwolnienie wystawiono prawidłowo.

ZUS zarejestrował w marcu lawinę zwolnień lekarskich (popularnie wciąż zwanych L4) - na chorobowe poszło aż 3,1 mln Polaków. To historyczny rekord. Ponad jedna trzecia więcej niż w lutym, jak donosi "Rzeczpospolita". W porównaniu z marcem 2019 wynik jest jeszcze bardziej szokujący - wzrost wynosi bowiem niemal 50 proc.

Są też dane za prawie cały kwiecień - w ciągu pierwszych trzech tygodni fala zwolnień była już wyraźnie mniejsza, wyniosła 1,39 mln. Liczba dni nieobecności w pracy w porównaniu z lutym wzrosła o połowę - do 36,1 mln dni.

ZUS zaprzecza masowym kontrolom

Dlaczego Polacy tak tłumnie zaczęli chorować? Eksperci mają kilka hipotez. Po pierwsze część pracujących mogła, w obawie przed zakażeniem, zgłosić się do lekarza z dawno występującymi symptomami. Po drugie medycy mogli stać się znacznie bardziej wyczuleni na różnego rodzaju objawy. Możliwość jest jeszcze jedna.

- Duża liczba zwolnień mogła być sposobem ucieczki przed trudną sytuacją w pracy, czasem przed zwolnieniem. To był moment, kiedy zaczęły się kłopoty na rynku pracy i nikt nie wiedział, jak sytuacja się rozwinie - mówi Wioletta Żukowska-Czaplicka z Pracodawców RP w rozmowie z dziennikiem.

Warto podkreślić, że w statystykach nie ma osób, które po zamknięciu żłobków, przedszkoli i szkół zostały w domach, odbierając zasiłki opiekuńcze.

Czytaj też: Zwolnienie ze składek ZUS. Dzięki tarczy 3.0 skorzystać może więcej osób. Kto? Jak złożyć wniosek?

Ekspertka twierdzi, że właśnie przez tę falę dodatkowych zwolnień ZUS zapowiedział już wzmożone kontrole. Przewiduje też, że nowa fala wzmożonej ucieczki na chorobowe może wybuchnąć jesienią.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych w oświadczeniu przesłanym do redakcji Next Gazeta.pl zaprzecza planom masowych kontroli.

"Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie planuje masowych kontroli zwolnień lekarskich" - czytamy w komunikacie.  "ZUS ma prawo i obowiązek badać kwestię orzekania o czasowej niezdolności do pracy. Zasady kontroli zaświadczeń lekarskich nie zmieniły się w związku ze stanem epidemii, zmienił się jedynie sposób w jaki lekarze orzecznicy realizują kontrolę zwolnień lekarskich" - czytamy dalej.

Jak wyjaśnia ZUS w  okresie, w którym badania lekarskie w ZUS były odwołane, tj. do 8 maja 2020 r. – lekarze orzecznicy ZUS prowadzili kontrolę w oparciu o dokumentację medyczną, która była podstawą do wystawienia kontrolowanego zwolnienia lekarskiego.

"Od 11 maja br. wznowiliśmy przeprowadzanie badań bezpośrednich przez lekarzy orzekających w ZUS, w tym w postępowaniach dotyczących kontroli zwolnień lekarskich. Wyjaśniamy, że lekarz orzecznik ZUS w ramach kontroli zwolnienia lekarskiego może przeprowadzić badanie osoby, dla której wystawiono zwolnienie lekarskie, a także zażądać od lekarza, który wystawił zwolnienie, udostępnienia dokumentacji medycznej, która była podstawą do wystawienia zwolnienia" - wyjaśnia Zakład.

Dodaje, że w razie wątpliwości lekarze orzecznicy mają również prawo skierować osobę na badanie do lekarza konsultanta lub na badanie dodatkowe. Decyzja o sposobie kontroli danego zwolnienia podejmowana jest indywidualnie w każdej sprawie, z uwzględnieniem m.in. danych zawartych w treści tego zwolnienia.

Zobacz wideo Jak prowadzić biznes w czasie pandemii? Rozmowa z ekspertem OLX