Kolejna sieć obniża limit wypłat z bankomatów. W tle "wojenka" z bankami

Po tym, jak największa sieć bankomatów w Polsce - Euronet - wprowadziła limit jednorazowej wypłaty na poziomie 1000 zł, to samo zrobiła druga duża sieć - Planet Cash. O co chodzi? Oczywiście o pieniądze. I to nie tylko te, które są wypłacane przez bankomaty.

Najpierw limit pojedynczej wypłaty gotówki (kartą albo zbliżeniowo) do 1 tys. zł, jeszcze w połowie marca, wprowadził Euronet. Jak tłumaczy Ewa Miziołek, dyrektor marketingu i wsparcia sprzedaży Euronet Polska, chodziło o to, aby "zapewnić jak największej liczbie klientów dostęp do gotówki". Z drugiej strony, warto pamiętać, że klienci wciąż mieli możliwość wypłaty większej kwoty, ale pod warunkiem jej "rozbicia" na kilka operacji. Czyli - zamiast jednorazowo wypłacić np. 2 tys. zł, trzeba wypłacić dwukrotnie po 1 tys. zł. Decyzja o wprowadzeniu limitu jest czasowa i za jakiś czas klienci będą mogli z powrotem jednorazowo wypłacać większe kwoty z maszyn Euronet.

Teraz taką samą decyzję - o ograniczeniu kwoty pojedynczej wypłaty do 1 tys. zł - podjął inny bardzo duży gracz na rynku bankomatów - Planet Cash (konkretnie IT Card, który jest operatorem bankomatów Planet Cash). Nowy limit nie obowiązuje jednak klientów banków współpracujących z operatorem Planet Cash, tj. BNP Paribas, BPS, Getin Banku, ING Banku Śląskiego i mBanku oraz osób realizujących wypłaty za pośrednictwem BLIK. 

Co jednak należy zauważyć, tłumaczenie IT Card jest zupełnie inne niż Euronetu. Spółka w oświadczeniu przesłanym do naszej redakcji poinformowała, że za ograniczeniem stoi "obowiązujący na polskim rynku system opłat, który nie uwzględnia wysokich wolumenów pojedynczej wypłaty i jest niezależny od operatora bankomatu".

Czy dwa różne tłumaczenia podobnych decyzji oznaczają, że ktoś "kręci"? Niekoniecznie. Decyzje o wprowadzeniu limitu uwidaczniają dwa kłopoty, z którymi muszą mierzyć się operatorzy maszyn.

Polacy chcą gotówki

Po pierwsze, rzeczywiście w marcu i w kwietniu Polacy "rzucili" się na bankomaty, m.in. z powodu niepewności w związku z epidemią koronawirusa. Tylko w tych dwóch miesiącach w obiegu przybyło ponad 46 mld zł w gotówce, kiedy zwykle w tym czasie przybywa po kilka miliardów. Najczęściej tym "kanałem" dopływu gotówki do naszych portfeli są właśnie bankomaty.

Czytaj więcej: Koronawirus sprawił, że w Polsce pojawiło się mnóstwo "nowych" pieniędzy [WYKRES DNIA]

Wprawdzie teraz sytuacja raczej wróciła do normy (to, co mieliśmy wybrać z bankomatów na "czarną godzinę" już wypłaciliśmy), ale nie da się wykluczyć, że jakieś kłopoty wciąż po stronie operatorów bankomatów pozostały. Przykładowo, rygory sanitarne czy ograniczenia kadrowe mogą wydłużać proces transportu gotówki do bankomatów. Ewa Miziołek przyznaje, że zapotrzebowanie na gotówkę w bankomatach i wpłato-bankomatach jest na bieżąco monitorowane i dostępność sieci Euronet wynosi ponad 99 proc.. Informuje natomiast, że "w przypadku pojedynczych urządzeń może również zdarzyć się sytuacja, że z uwagi na kończący się zapas banknotów w urządzeniu, wypłata żądanej kwoty może być chwilowo niemożliwa".

Wygląda więc na to, że wprowadzony czasowo limit ma wpływać na zachowania klientów przy bankomatach i gasić ich zapał do dużych jednorazowych wypłat, tak aby gotówki faktycznie starczyło dla wszystkich. Wprawdzie można kilka tysięcy złotych wybrać w ramach kilku wypłat, ale niektórych mogą do tego zniechęcać bankowe opłaty za każdą taką operację.

Lepiej z bankomatu wypłacić więcej czy mniej?

Ale i tłumaczenia operatora bankomatów Planet Cash wskazują na istotny, z punktu widzenia prowadzenia tej działalności, problem. IT Card pisze, że "system opłat nie uwzględnia wysokich wolumenów pojedynczej wypłaty". Co to oznacza w praktyce? 

Otóż operatorzy bankomatów dostają od banków-wydawców kart, którymi klienci realizują wypłaty - ryczałtowe opłaty w wysokości 1,20 zł za pojedynczą operację. Niezależnie od kwoty wypłaty. Słowem: czy klient wypłaci z bankomatu 100 zł, czy też 3 tys. zł, operator dostaje dokładnie takie samo wynagrodzenie.

Z tego powodu między operatorami bankomatów a bankami odbywa się "przeciąganie liny". Tym pierwszym zależy, żebyśmy z bankomatów korzystali jak najczęściej. Z ich punktu widzenia lepiej, jeśli dwa razy wypłacimy po 1 tys. zł, niż raz 2 tys. zł. Bankom natomiast opłaca się, gdy z bankomatów korzystamy możliwe rzadko. To właśnie dlatego w części z nich są dodatkowe opłaty od klientów za wypłaty drobnych kwot - np. tylko 50 czy 100 zł. Dzięki temu chcą zachęcić klienta, żeby od razu wybrał więcej gotówki - aby starczyło mu jej na dłużej. Taki sam efekt dają też podwyżki "standardowych" opłat za wypłaty gotówki z bankomatów, niezależnie od kwoty - skoro kosztują one więcej, klienci wolą nie nadziewać się na nie zbyt często. Wskutek tego będą częściej płacili bezgotówkowo albo wypłacali jednorazowo z bankomatów wyższe sumy.

Zresztą w 2017 r. Euronet prowadził już pilotaż limitu kwoty wypłat do 1 tys. zł i tłumaczył to właśnie chęcią "obniżenia kosztów utrzymania" sieci bankomatów.

W sytuacji, w której pojedyncza kwota wypłaty jest coraz wyższa, operatorom bankomatów biznes spina się po prostu trochę gorzej. A Ewa Miziołek z Euronet Polska przyznaje, że w ostatnich miesiącach zaobserwowano "znaczny wzrost wartości jednostkowej wypłaty gotówki".

Ostatnio była to kwestia m.in. niepewności związanej z epidemią, ale ogólnie od kilku lat widać, że Polacy przy bankomatach pojawiają się rzadziej, za to jednorazowo wypłacają wyższe kwoty. Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że po rekordowym 2013 r., gdy z bankomatów dokonano ok. 771,6 mln transakcji wypłat gotówki, co roku ta liczba spada i w 2019 r. wyniosła już "tylko" ok. 630 mln. Jednocześnie cały czas rośnie kwota wypłat - w 2019 r. łącznie Polacy wypłacili z bankomatów 291 mld zł, a w 2019 r. już ponad 346,6 mld zł. Wynika z tego, że przeciętna kwota pojedynczej transakcji wypłaty gotówki pomiędzy 2013 a 2019 r. wzrosła z 377 zł do 550 zł. Co więcej, tylko w czwartym kwartale ubiegłego roku średnia kwota wypłaty sięgnęła 573 zł. 

embed
Zobacz wideo Tarcza 4.0. Czy pracodawca może nas wysłać na przymusowy urlop?