Polska zamyka kopalnie na trzy tygodnie. W innych krajach zrobiono to już w marcu

Górnicy wszędzie na świecie są szczególnie podatni na zakażenie koronawirusem, bo takie mają warunki pracy. Dlatego w kilku krajach kopalnie zamknięto prewencyjnie już w marcu. Polskiemu rządowi zabrakło odwagi i wyobraźni.

Jeśli ktoś miał wątpliwości, że górnicy w Polsce są dziećmi specjalnej rządowej troski, to powinien się ich wyzbyć po decyzji rządu o zamknięciu dziesięciu kopalń Polskiej Grupy Górniczej i dwóch w JSW.

Rząd zamyka kopalnie, górnicy dostaną pensje 

Kopalnie mają nie pracować przez trzy tygodnie, a rząd postanowił wziąć na siebie wypłatę pensji - górnicy dostaną ok. 80 proc. wynagrodzenia (bez premii za wydobycie). Średnia pensja w PGG  po lutowych, kompletnie nieuzasadnionych ekonomicznie podwyżkach, wynosi 7800 zł.W sumie będzie to kosztowało podatników ok. 500 mln zł.

Tak hojnego traktowania nie doczekała się żadna grupa zawodowa dotknięta pandemią. Żadna grupa, nawet lekarze i pielęgniarki, nie ma też tak kompleksowych badań przesiewowych.

Czytaj też: Sasin: 97 procent zarażonych na Śląsku nie ma objawów. "Wychorują" się i przestaną zarażać

Zobacz wideo Rząd sfinansuje postojowe górników. „Być może to wykorzystanie sytuacji, by radzić sobie z kryzysem w górnictwie”

Wirus lubi przodki... nie tylko w Polsce

Decyzja rządu jest słuszna, ale została podjęta zbyt późno. Górnicy w kopalniach głębinowych wszędzie na świecie są szczególnie podatni na zarażenie wirusem. Jak napisał w liście do administracji prezydenta USA Donalda Trumpa szef Związku Zawodowego Górników w USA, Cecil Roberts, górnicy muszą używać tych samych wind, tych samych łaźni, używają tego samego sprzętu i oddychają tym samym powietrzem w ciasnych pomieszczeniach.

Trump podczas kampanii w 2015 r. obiecywał górnikom złote góry. Ale, jak donosi "Financial Times", w trakcie pandemii administracja uznała, że nie ma powodów do  specjalnego traktowania branży. Górnicy w USA nie dostali nawet dodatkowych respiratorów, o które prosili. Kopalnie mogą pracować nadal, tyle że kilka firm górniczych ogłosiło upadłość.

Już pod koniec marca decyzję o zamknięciu niemal wszystkich głębinowych kopalń węgla kamiennego i innych surowców (m.in złota)  podjęto w RPA. Tamtejsze władze pozwoliły pracować tylko kopalniom odkrywkowym oraz kilku głębinowym niezbędnym do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego. Decyzja była bolesna, bo górnictwo w najbogatszym kraju Afryki zatrudnia 450 tys. ludzi,  z czego 300 tys. pracuje w kopalniach podziemnych. Przemysł wydobywczy w RPA jest w większości prywatny i bardzo dochodowy, wypłatę pensji firmy wzięły na siebie.

Dopiero pod koniec kwietnia górnictwo głębinowe zostało częściowo odmrożone - połowa górników wróciła do fedrowania.

W kwietniu zaprzestały pracy kopalnie na Ukrainie, choć bardziej z przyczyn ekonomicznych niż epidemiologicznych - nie ma popytu na węgiel. Bez przestojów pracują za to  w Rosji, tam jednak wydobywa się węgiel głównie w odkrywkach.

Dlaczego kopalnie w Polsce zamykane są tak późno? Czy wszyscy górnicy przestaną pracować? Czy mamy wystarczająco dużo węgla żeby elektrownie mogły produkować prąd w czasie letniego zapotrzebowania? Które kopalnie mogą się już nie otworzyć? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl.

Artykuł pochodzi z serwisu WysokieNapiecie.pl.