Banki podnoszą ceny. Usługi finansowe podrożały w maju o ponad 40 proc. [WYKRES DNIA]

Banki i inne instytucje finansowe podniosły w maju ceny swoich usług aż o 42,9 proc. - wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. GUS tłumaczy dla Gazeta.pl: "Nawet stosunkowo niewielka zmiana powoduje, że procentowa zmiana ceny danej usługi kształtuje się na poziomie kilkunastu lub kilkudziesięciu procent". Banki mają powody, by ceny usług podnosić.

Ceny usług finansowych świadczonych przez banki i inne instytucje (w tym m.in. pocztę czy kantory wymiany walut) poszły w maju w górę o 39,3 proc. w porównaniu z majem 2019 r. i aż o 42,9 proc. w porównaniu ze stanem z końca kwietnia br. czy końca 2019 r. - wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego dotyczących inflacji. To zdecydowanie najwyższy miesięczny wzrost tego wskaźnika przynajmniej od początku 2018 r., odkąd GUS podaje co miesiąc do publicznej wiadomości zmiany cen usług finansowych.

Drobna podwyżka to duża zmiana?

Od razu należy też wyartykułować ważne zastrzeżenie - usług bankowych, za które mogą być pobierane opłaty, jest całe mnóstwo. Ich wysokość zależy też od wielu czynników. Przykład pierwszy z brzegu - opłata za prowadzenie konta zależy np. od typu rachunku, aktywności klienta (np. jak często płaci kartą) czy salda na rachunku. Prowizja za udzielenie pożyczki może z kolei być zależna np. od kwoty czy długości okresu spłaty. 

Jak wobec tego GUS bada zmiany cen usług finansowych?

Na potrzeby pomiaru zmian cen usług w tej podklasie zdefiniowano klienta indywidualnego jako tzw. klienta modelowego, któremu przypisano konkretne atrybuty takie jak posiadanie ROR, karty debetowej lub dostępu do bankowości elektronicznej w danym banku. Następnie co miesiąc zbierane są wysokości opłat dokonywanych przez klienta modelowego za wybrane usługi w kilkunastu bankach o zasięgu ogólnokrajowym. Obecnie jest to 10 typów usług takich jak opłata za prowadzenie rachunku, opłata za przelew do innego banku, opłata za wypłatę gotówki z bankomatów innego banku itp.

-  tłumaczy GUS w odpowiedzi na pytania Gazeta.pl. Co jednak kluczowe, lista konkretnych towarów i usług badanych przez GUS nie jest podawana do publicznej wiadomości. Trudno więc dokładnie wskazać, które podwyżki w jakich bankach czy instytucjach wpłynęły na wzrost cen usług finansowych aż o ponad 40 proc.

GUS zwraca też uwagę, że wskaźnik cen usług finansowych dosyć łatwo jest w stanie przybrać wysoką wartość.

Ze względu na fakt, że wysokość opłat wynosi przeciętnie około kilku złotych, to każda, nawet stosunkowo niewielka zmiana nominalna - np. o złotówkę - powoduje, że procentowa zmiana ceny danej usługi kształtuje się na poziomie kilkunastu lub kilkudziesięciu procent

- czytamy w odpowiedzi urzędu na nasze pytanie. Z drugiej strony tak wysokiego wzrostu miesiąc do miesiąca nie było dawno. Jest to więc dosyć jasny sygnał, że coś na rynku może się zmieniać. Zresztą z rynku płyną jasne sygnały, że można spodziewać się zmian w bankowych cennikach.

embed

Dlaczego ceny usług bankowych rosną?

Ostatnim problemem banków są m.in. obniżki stóp procentowych w kraju, które w marcu, kwietniu i maju zaordynowała Rada Polityki Pieniężnej przy Narodowym Banku Polskim. Stopa referencyjna, po pięciu latach na poziomie 1,50 proc., spadła ostatecznie do zaledwie 0,1 proc.

To w bardzo istotny sposób zmieniło krajobraz rynku bankowego na wielu poziomach jednocześnie. Osoby z oszczędnościami widzą drastyczny spadek (już i tak kiepskiego) oprocentowania lokat czy kont oszczędnościowych, które dziś w wielu dużych bankach jest iście symboliczne, wynosi np. 0,10 proc. w skali roku.

Ale wiele zmieniło się także m.in. w kontekście pożyczek. Otóż zgodnie z prawem maksymalne oprocentowanie pożyczki, kredytu, karty kredytowej czy limitu kredytowego w koncie nie może przekraczać dwukrotności sumy stopy referencyjnej NBP i 3,50 proc. Oznacza to, że w krótkim czasie maksymalne oprocentowanie spadło z 10 proc. jeszcze w pierwszej połowie marca br. do 7,20 proc. na koniec maja. 

Nagle okazało się, że banki zgodnie z prawem mogą pobierać w skali roku odsetki o niemal jedną trzecią niższe niż jeszcze niedawno (i przez ostatnich pięć lat). A skoro tak, to dosyć naturalnym pomysłem jest podnoszenie innych opłat - np. prowizji za udzielenie pożyczki, opłaty za wydanie karty kredytowej czy opłaty za korzystanie z limitu w koncie. Takie przesunięcie akcentów widać już w ofertach części banków.

Ale pieniędzy można także szukać w kieszeniach innych klientów, nie tylko tych korzystających z produktów kredytowych, lecz także np. właścicieli kont osobistych czy firmowych. 

Obniżka stóp procentowych sprawiła także, że mocno spadły raty osób z kredytami w złotych (bo oprocentowanie tych kredytów zależy od poziomu stóp. Expander wyliczył nawet, że NBP cięciami stóp zapewnił kredytobiorcom dwie raty gratis. Niższe stopy procentowe to setki złotych oszczędności dla klientów, ale z drugiej strony gorszy wynik odsetkowy dla banków. W przypadku już spłacanych kredytów niewiele da się zrobić, żeby ten stan rzeczy zmienić (zmieni się, gdy w końcu stopy zaczną iść w górę), ale dla tych dopiero co udzielanych i owszem - np. zaproponować wyższą marżę (to składnik oprocentowania kredytu) albo podnosząc koszty pozaodsetkowe (np. prowizja za udzielenie kredytu, opłata za wycenę nieruchomości itd.).

W maju zmiany w tabeli opłat zobaczyli m.in. przedsiębiorcy - klienci Alior Banku. W górę poszły m.in. opłaty za przelewy zlecane w placówkach. Przelewy "standardowe" podrożały z pięciu do 10 zł, ekspresowe z 10 do 20 zł, tzw. SORBNET (ekspresowe przelewy na wysokie kwoty) z 20 do 40 zł. Jakby nie patrzeć - to podwyżki o 100 proc. Zmniejszono też liczbę darmowych operacji w bankomatach i wpłatomatach i podniesiono opłaty za te transakcje po przekroczeniu limitu.

Wcześniej w kwietniu część opłat podniósł Credit Agricole - m.in. za przelewy w placówkach, usługi cashback, prowadzenie rachunków walutowych czy odnowienie limitu w koncie (w dół poszła za to opłata m.in. za przelewy ekspresowe). Podwyżki na kolejne miesiące zapowiedziały już także mBank, BNP Paribas, Citi Handlowy czy Bank Pocztowy. 

"Ktoś musi za to zapłacić"

W ostatnich latach banki przyzwyczaiły nas do tego, że korzystanie m.in. z kont bankowych - szczególnie jeśli robimy to w pożądany przez nie sposób, czyli np. regularnie płacimy kartą, przelewy robimy w internecie, a nie w placówce itd. - może być bardzo tanie albo wręcz darmowe. To w dużej mierze pozostałości wojny o klientów, którą banki toczyły ze sobą mniej więcej dekadę temu.

Teraz okoliczności są nieco inne - banki częściej zwracają uwagę, że utrzymanie nowoczesnych i bezpiecznych systemów bankowości internetowej i mobilnej oraz stały rozwój technologiczny to dla nich jednak wymierny koszt. Tym bardziej że w ostatnich latach muszą płacić np. podatek bankowy czy wyższe składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny, a teraz dodatkowo muszą się odnaleźć w środowisku ultraniskich stóp procentowych.

Mówił o tym niedawno w rozmowie z Business Insider Polska prezes mBanku Cezary Stypułkowski.

W środowisku niskich stóp procentowych, w którym banki w oczywisty sposób zarabiają mniej na odsetkach, wzrastać będzie znaczenie pobieranych prowizji i opłat

- komentował Stypułkowski. Wskazywał także na rosnące restrykcje regulacyjne ze strony Komisji Nadzoru Finansowego. - Jeśli regulator nakłada na banki nowe obowiązki, to nie ma wyjścia, ktoś musi za to zapłacić. Czasy, kiedy wszystko było za nominalne zero złotych, odchodzą w przeszłość - mówił prezes mBanku.

Jeśli dodamy do tego nadpłynność sektora bankowego (banki nie muszą szczególnie walczyć o nasze pieniądze) oraz po prostu kiepskie wyniki banków i prognozy na przyszłość - co z pewnością akcjonariuszy radować nie będzie - to widać, że jest spore pole do podwyżek opłat. Związek Banków Polskich przewiduje, że zyski sektora bankowego spadną o 80-85 proc., a mniejsze instytucje mogą zanotować stratę. ZBP informuje, że największe banki szacują obniżenie dochodów odsetkowych o 20 proc. do końca roku, a mniejsze nawet o 50 proc. W 2021 r. skala spadku może być jeszcze wyższa. 

Z drugiej strony, jak zauważają analitycy mBanku, ceny usług bankowych w Polsce w porównaniu z innymi krajami Unii są na "średnio niskim poziomie". Ekonomiści z Pekao wskazują natomiast, że "bankowanie w Polsce jest niemal najtańsze w Europie".

Zobacz wideo „Wakacje kredytowe” z powodu koronawirusa. Komu pomogą banki?