Duda odwiedzi USA tuż przed wyborami. Amerykanista: Jest dla Trumpa łatwym partnerem. Tak jak rząd

Robert Kędzierski
Prezydent Andrzej Duda na kilka dni przed pierwszą turą wyborów prezydenckich 2020 odwiedzi USA. Dr Tomasz Płudowski, amerykanista i medioznawca z UKSW, w rozmowie z Gazeta.pl zauważa, że termin spotkania z Donaldem Trumpem nie jest przypadkowy. Amerykański przywódca, jak żaden poprzednik, okazuje wsparcie konkretnemu kandydatowi. Dlaczego? "Bo Duda jest dla niego łatwym partnerem. Jak cały rząd PiS" - stwierdza ekspert.

24 czerwca, tuż przed pierwszą turą wyborów prezydenckich, prezydent Andrzej Duda odwiedzi USA. Datę wizyty potwierdziła już ambasadorka Georgette Mosbacher.

"Prezydent Donald Trump spotka się z prezydentem Andrzejem Dudą w środę 24 czerwca 2020 w Białym Domu. Prezydenci będą omawiać dalsze wzmacnianie współpracy w zakresie obronności, handlu, energii i bezpieczeństwa telekomunikacyjnego. Powodzenia!" - napisała na Twitterze Georgette Mosbacher.

Zobacz wideo Rekordy zakażeń, prezydent na wojnie z sądami. Brazylia ma problem nie tylko z koronawirusem [OKO NA ŚWIAT]

Amerykanista: Amerykańscy prezydenci unikali tak jednoznacznego wsparcia

Termin spotkania między przywódcami można uznać jako nieprzypadkowy. Dr Tomasz Płudowski, amerykanista i medioznawca z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie w rozmowie z Gazeta.pl przyznaje, że w Stanach Zjednoczonych nie ma tradycji, żeby tak wyraźnie wspierać jakiegokolwiek kandydata.

- Zorganizowanie wizyty prezydenta Dudy tuż przed pierwszą turą wyborów można uznać jako wyraz wsparcia. Amerykańscy prezydenci tego dotychczas unikali, Donald Trump jest pewnym wyjątkiem - stwierdził.

- Ta wizyta była planowana wcześniej, jednak została przesunięta ze względu na koronawirusa. - To nie jest tak, że prezydent Trump czekał, by nagrodzić Andrzeja Dudę jako pierwszego przywódcę międzynarodowego, którego przyjmuje po złagodzeniu obostrzeń sanitarnych, Andrzej Duda po prostu stał w kolejce do wizyty i termin tej wizyty się przesunął - wyjaśnił amerykanista.

Amerykanista: Andrzej Duda i rząd PiS to łatwy partner dla USA

Dr Tomasz Płudowski zwraca uwagę na fakt, że w mediach międzynarodowych wizyta prezydenta Dudy jest przedstawiana dość jednoznacznie. Donoszą, że prezydent Trump podaje pomocną dłoń polskiemu prezydentowi w reelekcji.

- Prezydent Trump najwyraźniej liczy, że będzie mógł kontynuować po stronie polskiej współpracę z Andrzejem Dudą. To zrozumiałe, dlatego, że ci politycy są do siebie podobni. Prezydent Duda wspiera USA bezwarunkowo, jest łatwym parterem, podobnie jak cały rząd PiS, dla USA.

Płudowski przyznał też, że relacje pomiędzy Polską i Ameryką przynoszą często bardzo wymierne efekty.

- Na kontaktach między Polską a USA zyskują oczywiście obie strony, ale dla USA ten zysk ma często wymiar czysto finansowy. Polska nie jest już tym samym krajem, co kilka dekad temu. Wydajemy coraz więcej, czasami nawet te nasze wydatki nie są do końca spójne, jak chociażby w przypadku kontraktów wojskowych.

Ekspert podkreślił, że często to USA udaje się osiągnąć swoje cele, jak na przykład podczas wizyty Mike'a Pence'a w Polsce, który, zaskakując Morawieckiego, ogłosił, że nie będzie obciążeń podatkowych dla amerykańskich firm.

Czy Andrzej Duda zyska na wizycie w USA? Przywiezie ładne obrazki

Na pytanie o to co wizyta w USA może dać Andrzejowi Dudzie, dr Tomasz Płudowski odpowiada, że wizyta w tym terminie wydaje się zabiegiem raczej propagandowym. - Media będą mogły pokazać ładne obrazki. Czy jednak sprawy, które będą omawiane na spotkaniu w dobie koronawirusa, głębokich problemów gospodarczych, okażą się dla Polaków ważne, trudno ocenić - stwierdził Płudowski.

- Wiele zależy od tego, czy prezydent Duda coś z USA "przywiezie" poza ogólnikową deklaracją zacieśnienia współpracy wojskowej - stwierdził ekspert.

Czytaj też: Reuters: "Fort Trump" w Polsce raczej już nie powstanie. Poszło m.in. o finansowanie