Budżet Polski w kiepskim stanie. Wpływy z VAT niższe o 33 proc. Rządowe dane nie mówią wszystkiego

Deficyt budżetowy po maju br. wyniósł 25,9 mld zł - informuje Ministerstwo Finansów. Do kasy państwa płynie dużo mniej pieniędzy niż rok temu z podatków PIT, CIT czy VAT. Tylko w maju wpływy z VAT były o 33 proc. niższe niż rok temu. W rzeczywistości dziura w kasie państwa jest znacznie większa, niż wynika to ze statystyk rządowych, bo znaczna część zadłużenia została "wyprowadzona" poza budżet.

Budżet państwa, ze względu na epidemię koronawirusa, jest w kiepskim stanie - wynika z najnowszych danych Ministerstwa Finansów. Po maju deficyt budżetowy wyniósł 25,9 mld zł. Dla porównania rok temu w tym momencie roku kasa państwa była na 2,2-miliardowym minusie. 

Dochody przez pierwszych pięć miesięcy 2020 r. wyniosły 162,6 mld zł i były o 5,8 mld zł niższe niż rok temu w analogicznym okresie. Szczególnie bolesny spadek widać w przypadku dochodów podatkowych. Do końca maja z ich tytułu rząd zebrał aż o 14,2 mld zł mniej niż w okresie styczeń-maj 2019 r. Znaczącą spadły nie tylko wpływy z PIT (o 8,6 proc. rok do roku, tj. o ok. 2,2 mld zł) czy CIT (o 19,2 proc. rok do roku, tj. o ok. 4 mld zł), ale także z tytułu "oczka w głowie" PiS, czyli podatku VAT.

Są one w tym roku na razie o 6,3 mld zł niższe niż rok temu. Jak zwraca uwagę ekonomista Rafał Mundry, w samym maju wpływy z VAT spadły aż o jedną trzecią rok do roku.

Gdyby analizować stan budżetu państwa za ostatnich 12 miesięcy, to deficyt budżetowy wyniósłby 37,6 mld zł. 

Deficyt budżetowy. W rzeczywistości dziura jest znacznie większa

Oficjalna kwota deficytu budżetowego podawana przez Ministerstwo Finansów nie oddaje jednak pełnej sytuacji w kasie państwa. Dzieje się tak między innymi dlatego, że rząd w ramach pakietów antykryzysowych uruchomił dodatkowe działania, których koszty - przynajmniej obecnie - nie rzutują na stan budżetu.

Chodzi przede wszystkim o Fundusz Przeciwdziałania COVID-19 uruchomiony w ramach Banku Gospodarstwa Krajowego. BGK emituje obligacje, z którego finansowane są i mają być antykryzysowe działania rządu. Obligacje są gwarantowane przez Skarb Państwa i to on zapewne za kilka lat będzie pokrywał koszty ich wykupu.

Dysponentem Funduszu COVID-19 jest premier. Dotychczas BGK sprzedał obligacje o wartości 42,6 mld zł, natomiast rządowe plany mówią nawet o 100 mld zł. Ta kwota nie stanowiła na razie oficjalnego zadłużenia Skarbu Państwa, natomiast są to pieniądze, z których korzysta obecnie rząd, a które obciążają finanse publiczne i które w przyszłości trzeba będzie spłacać. Na co warto zwrócić uwagę - to właśnie ze środków z Funduszu COVID-19 mają być finansowane m.in. bony turystyczne, czyli przedwyborcza obietnica prezydenta Andrzeja Dudy, która kilka dni temu została przyjęta przez Sejm.

Podobnie jak z Funduszem COVID-19 ma się sytuacja z Tarczą Finansową i obligacjami emitowanymi na jej sfinansowanie przez Polski Fundusz Rozwoju. Te papiery również są objęte gwarancją Skarbu Państwa i również to budżet będzie w zdecydowanej większości partycypował w kosztach ich wykupu. Dotychczas PFR pozyskał ze sprzedaży obligacji 80 mld zł. 

Będzie nowelizacja budżetu

W poniedziałek minister finansów Tadeusz Kościński zapowiedział, że za około dwa tygodnie jego resort ma przedstawić projekt nowelizacji tegorocznej ustawy budżetowej (który pierwotnie miał być wszak zrównoważony, choć przy zastosowaniu trików kreatywnej księgowości). 

Jaki deficyt budżetowy zostanie w nim zapisany? Tego na razie nie wiadomo, podobnie jak tego, jak w rzeczywistości zakończy się 2020 r. Ekonomista Ludwik Kotecki, były wiceminister i główny ekonomista Ministerstwa Finansów, szacował niedawno w rozmowie z next.gazeta.pl, że w najczarniejszym scenariuszu deficyt budżetowy (ten oficjalny, który dziś wynosi 25,9 mld zł) może sięgnąć 100 mld zł. 

Rząd już szykuje podwyżki podatków i już teraz musi zacząć szukać głębokich oszczędności

- mówił Kotecki.

Jak twierdzi z kolei minister Kościński, stan finansów publicznych jest dobry, żadnych nowych podatków nie będzie, a nowelizacja budżetu jest konieczna, aby "dać nowy impuls gospodarce". Na razie ministerstwo czeka, aż w życie wejdzie ustawa zawieszająca stosowanie tzw. stabilizującej reguły wydatkowej. Stanowi ona, że rząd na pokrycie nowych wydatków budżetowych musi znaleźć pokrycie w dodatkowych stałych wpływach.

Jak informował kilkanaście dni temu wiceminister finansów Piotr Patkowski w podcaście 300gospodarka  i Impactu, obecnie na rachunkach bieżących budżetu państwa jest około 100 miliardów złotych. To są te pieniądze, które państwo obecnie ma do dyspozycji.

Zobacz wideo Czy ryzyko podniesienia podatków jest realne?