Trzaskowski: Rząd "coś ukrywa". Po zaprzysiężeniu Rada Gabinetowa ws. stanu finansów państwa

Kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Rafał Trzaskowski zapowiedział, że jeśli zostanie prezydentem, to dzień po zaprzysiężeniu - 7 sierpnia - zwoła posiedzenie Rady Gabinetowej w sprawie stanu finansów publicznych. Polityk złożył taką deklarację w Kaliszu, który odwiedził w ramach kampanii wyborczej przed drugą turą wyborów. Z kolei prezydent Andrzej Duda zadeklarował, że będzie dążył do tego, aby w Kodeksie pracy na stałe znalazła się możliwość pracy zdalnej.

Rafał Trzaskowski wyraził zaniepokojenie między innymi majowymi danymi dotyczącymi spadku wpływów z VAT i deficytu budżetowego.

Jasno deklaruję, że jeżeli zostanę prezydentem Rzeczpospolitej, to już na dzień po zaprzysiężeniu zwołam Radę Gabinetową, tak, żeby 7 sierpnia móc rozmawiać o stanie finansów publicznych

- oświadczył.

Kandydat KO dodał, że informacje o ich sytuacji są "niepokojące". Jego zdaniem "rząd coś ukrywa". Zaznaczył, że teraz już "trudne pytania" o sytuację zadaje Senat i on sam - jak mówił - ją wyjaśni, jeśli zostanie prezydentem. 

Dziura Morawieckiego" na koniec roku może wynosić 100 miliardów złotych. Gdy Senat prosił o dokładną informację, to ta informacja nie została udzielona. Te dane, które w tej chwili otrzymujemy, są bardzo niepokojące. Widzimy, że w maju dochody z VAT spadły o 34 procent, a deficyt budżetowy wyniósł prawie 26 miliardów złotych. Trzeba rządzącym zadawać pytania, jakie będą konsekwencje tej trudnej sytuacji budżetowej

- mówił Rafał Trzaskowski. Prezydent Warszawy podtrzymał też swoją deklarację ws. obniżki stawki podatku VAT o 1 proc.

W środę w Senacie miało się odbyć wystąpienie przedstawicieli rządu dotyczące stanu finansów państwa. Ostatecznie debata nie odbyła się, gdyż ci się na niej nie zjawili. Wiceminister finansów Piotr Patkowski tłumaczył potem, że "rząd i Ministerstwo Finansów regularnie informują o stanie finansów publicznych. Jeśli są takie pytania, to na nie odpowiemy, ale chcielibyśmy, aby działo się to w ramach działań ustrojowych, a nie na każde 'widzimisię' marszałka Grodzkiego".  

Zobacz wideo „Rodzi się olbrzymia obawa, że państwo jest już bankrutem”

Andrzej Duda chce pracy zdalnej w Kodeksie pracy

Obietnice wyborcze dotyczące szeroko pojętych spraw gospodarczych złożył też w sobotę prezydent Andrzej Duda, który chciałby utrzymania (po wygaśnięciu epidemii koronawirusa) przepisów dotyczącej pracy zdalnej w przepisach. We Wrocławiu podczas wiecu wyborczego zapowiedział, że złoży odpowiedni projekt ustawy.

Ubiegający się o reelekcję prezydent przypomniał, że przepisy tarczy antykryzysowej wprowadziły prawną definicję pracy zdalnej, jednak jest to rozwiązanie czasowe. W jego ocenie zostało ono pozytywnie przyjęte przez większość pracowników.

To się sprawdziło. Prawie 5 milionów Polaków pracowało zdalnie. Bardzo wielu ludzi, a także przedsiębiorców jest z tego zadowolonych, bo okazało się to bardzo prostą i dobrą formą świadczenia pracy. Proszę państwa, ja chcę, żeby przepisy umożliwiające pracę zdalną zostały utrzymane, nie tylko do września jak to było wstępnie postanowione, ale żeby to zostało w Kodeksie pracy

 - mówił we Wrocławiu.

Prezydent Andrzej Duda wyjaśnił, że praca zdalna mogłaby być świadczona na stałe jeśli obie strony wyraziłyby na to zgodę w tych branżach, gdzie jest to możliwe. "Żeby to był element wolności, który może wybrać pracownik i pracodawca razem. Czemu to może pomóc? Na przykład kobiety, które zajdą w ciążę, będą wolały pracować z domu i umożliwi im to pracę. Może się okazać, że ktoś będzie miał kontuzję utrudniającą chodzenie do pracy, ale może wykonywać pracę zdalną. Nie musi wtedy brać zwolnienia i może normalnie pracować tylko z domu przez komputer" - wymieniał Andrzej Duda.

Prezydent powiedział, że rozmawiał o tej propozycji z wicepremierką i ministrą rozwoju Jadwigą Emilewicz. Wiceszefowa rządu zaopiniowała ją pozytywnie.

Druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się w niedzielę 12 lipca. 

Więcej o: