PiS ruszył z hashtagiem #LiczbyNieKłamią. Reakcji internautów chyba się nie spodziewał

Politycy Zjednoczonej Prawicy używając hashtagu #LiczbyNieKłamią publikują na Twitterze wybrane statystyki porównujące obecną sytuację społeczną-gospodarczą w Polsce z tą sprzed 2015 r. Liczby mają oczywiście być dowodem na sukcesy i sprawczość rządu i prezydenta. Internauci "przejęli" jednak hashtag i licznie przypominają dane, którymi obecna władza raczej nie chciałaby się chwalić.

Pod hashtagiem #LiczbyNieKłamią plansze z zestawieniami wybranych statystyk opublikowali m.in. reprezentujący Zjednoczoną Prawicę europoseł Patryk Jaki i minister-członek Rady Ministrów Łukasz Schreiber. Wymieniają m.in. wyższy wzrost płacy minimalnej, wyższe przeciętne wynagrodzenie, niższą stopę bezrobocia czy niższą lukę VAT.

Można oczywiście dywagować, jaki wpływ na część tych danych miał rząd PiS, a jaki po prostu m.in. dobra koniunktura gospodarcza (to w dużej mierze od niej zależy np. wzrost płacy minimalnej czy spadek bezrobocia; przeciętne wynagrodzenia także rosną co roku) i czy przypadkiem obecny kryzys nie sprawi, że wyliczenia dotyczące np. wynagrodzeń, bezrobocia czy deficytu sektora finansów publicznych przestaną być powodem do dumy. W każdym razie - te liczby nie kłamią.

Internauci szybko zaczęli jednak przypominać pod hashtagiem #LiczbyNieKłamią także inne statystyki. Przoduje w tym Alicja Defratyka, ekonomistka, autorka projektu ciekaweliczby.pl. Wskazuje m.in. na znaczący wzrost kosztów utrzymania Kancelarii Premiera, średni czas oczekiwania do lekarza specjalisty czy duży spadek poziomu inwestycji do PKB

Inni internauci przypominają np. o znacznym wzroście importu śmieci do Polski, porażce programu Mieszkanie Plus czy o poziomie kwoty wolnej od podatku, która - wbrew obietnicom Andrzeja Dudy z 2015 r. - wciąż dla zdecydowanej większości osób (tych z dochodami od 13 tys. zł rocznie) wynosi 3091 zł.

Uczciwie należy natomiast przyznać, że w tej swoistej walce na liczby niektóre ciosy nie są celne. Tak jest np. z kwestią budowy dróg ekspresowych i autostrad. Rzeczywiście "za PiS" niemal nie oddaje się do użytku autostrad, natomiast "wajcha" została przesunięta na budowę dróg ekspresowych i długość nowych (i pozostających w budowie) odcinków zdecydowanie nie jest zła. Nawet jeżeli przyjąć, że część przetargów zostało rozstrzygniętych jeszcze przed zmianą władzy w 2015 r.

W gorącym przedwyborczym okresie Polacy znów przerzucają się więc liczbami pokazującymi, kiedy w jakiej dziedzinie życia było lepiej. Każdy jest w stanie znaleźć takie dane, żeby pasowały pod jego tezę. A prawda? Ona - jak mawiał Władysław Bartoszewski - leży tam, gdzie leży. 

Zobacz wideo „To są najbardziej nieprzewidywalne wybory od roku 2005”
Więcej o: