Absurdalne ceny nad Bałtykiem. Toaleta nawet 15 zł. "Wyciągam do 1000 złotych dziennie"

Wakacje nad Bałtykiem mogą słono kosztować. Jednym z największych problemów jest brak publicznych toalet. Właściciele barów i restauracji doskonale o tym wiedzą. I windują ceny do granic absurdu.

Wakacje nad Bałtykiem do najtańszych nie należą, jednak nie tylko ceny ryb potrafią być w nadmorskich miejscowościach absurdalne wysokie. Słono trzeba płacić nawet za skorzystanie z toalety.

Przekonał się o tym m.in. Marek Migalski, politolog. Opublikował na Twitterze wpis, który najlepiej wyjaśnia, na jakie wydatki trzeba być gotowym podczas urlopu.

- Na szczęście jestem klientem baru - napisał, komentując kartkę, które informowała o tym, że toaleta jest wyłącznie dla klientów lokalu. Skorzystanie z niej bez dokonania zamówienia kosztuje słono, bo 15 zł.

15-20 zł za skorzystanie z toalety nad Bałtykiem. Takie ceny to nie rzadkość

O podobnej sytuacji przed rokiem informował portal podroze.gazeta.pl. Jeden z internautów przesłał zdjęcie toalety w restauracji znajdującej się przy promenadzie w Świnoujściu.

Kwota, którą trzeba zapłacić za skorzystanie z toalety, jest tu jeszcze wyższa - to aż 20 zł. -  Kiedyś przeżywaliśmy w Międzyzdrojach pięć złotych za kibelek w jakieś kawiarni, gdzie wszystko było na biało, ściany, fotele, stoły taki exclusive, a tu takie cacko - komentował internauta (więcej na ten temat: 20 zł za skorzystanie z toalety? Tak, nad Bałtykiem to możliwe. "Szok!").

Toaleta nad morzem. Ile można zarobić?

Brak przebieralni i toalet to spory problem polskiej infrastruktury turystycznej. Niektórzy przedsiębiorcy widzą w tym szansę na spory zarobek. - Z toalety przy wejściu na plażę wyciągam od 800 do 1000 złotych dziennie - stwierdził w rozmowie z WP właściciel tego typu obiektów.

Czytaj też: 251 zł za rybę? Właściciel smażalni: Obłęd. Gdybym miał takie ceny, zostałbym bez klientów

Zobacz wideo Luksus made in Poland. Te jachty robią furorę na świecie