Deficyt budżetowy w 2020 r. wyniesie ok. 100 mld zł. A to tylko wierzchołek góry lodowej

- Można przyjąć, że deficyt budżetowy w 2020 r. wyniesie plus minus 100 mld zł - poinformował minister finansów Tadeusz Kościński. Łącznie dziura w finansach publicznych Polski w tym roku może być jednak nawet około trzy wyższa.

Koronakryzys doszczętnie zniweczył budżetowe plany rządu. Zamiast szumnie zapowiadanego pierwszego w historii III RP zrównoważonego budżetu (który, notabene, byłby po części kreatywną księgowością), z finansów państwa będzie ziała gigantyczna dziura.

Jak powiedział na środowym spotkaniu z dziennikarzami minister finansów Tadeusz Kościński, w 2020 r. deficyt budżetowy wyniesie ok. 100 mld zł. Dla porównania, w XXI wieku dziura w budżecie nigdy nie przekroczyła nawet 50 mld zł.

Jesteśmy gotowi już z założeniami makroekonomicznymi na budżet na przyszły rok, a jeszcze na obecny rok analizujemy jeszcze jaki ten deficyt będzie. Ale można przyjąć, że deficyt będzie 100 mld zł plus minus

- poinformował Kościński. W najbliższych tygodniach jego resort ma przedstawić projekt nowelizacji tegorocznego budżetu. We wtorek przewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych Henryk Kowalczyk powiedział, że Komisja zajmie się projektem po wakacyjnej przerwie, we wrześniu.

Bardzo wysoki deficyt publiczny to oczywiście efekt wybuchu pandemii koronawirusa i związanego z nią kryzysu i decyzjami polskiego rządu. Z jednej strony rosną wydatki na wsparcie dla gospodarki. Z drugiej - wpływy do budżetu będą niższe od planowanych, nie tylko te budżetowe. Sporą wyrwę zrobiło odroczenie reformy OFE, a rząd liczył na kilkanaście miliardów złotych z tzw. opłaty przekształceniowej. 

Zadłużenie Skarbu Państwa znacznie wyższe

Jak zwraca uwagę ekonomista Rafał Mundry, zadłużenie Skarbu Państwa rośnie znacznie szybciej niż sam deficyt w budżecie. Przez pierwszych pięć miesięcy 2020 r. poszło ono w górę o 114 mld zł (najwyższy przyrost w III RP), choć sam deficyt budżetowy na koniec maja wynosił "tylko" ok. 26 mld zł (wiadomo już, że na koniec czerwca spadł do ok. 17 mld zł m.in. dzięki jednorazowemu wpływowi zysku z NBP). 

Sam stan kasy centralnej zdecydowanie nie daje obecnie pełnego obrazu co do sytuacji finansowej państwa. Wiele wydatków jest realizowanych m.in. przez Polski Fundusz Rozwoju (Tarcza Finansowa) czy poprzez tzw. fundusz COVID-19 w Banku Gospodarstwa Krajowego (dysponentem funduszu jest premier). A te formalnie nie są zaliczane do sektora finansów publicznych.

Obie te instytucje emitują jednak na swoje wydatki antykryzysowe obligacje gwarantowane przez Skarb Państwa (skupywane m.in. przez banki komercyjne oraz Narodowy Bank Polski). Polska metodologia liczenia długu publicznego nie ujmuje zadłużenia PFR i BGK, ale europejska - prawdopodobnie już tak. Rozstrzygnie się to oficjalnie jesienią, ale jak tłumaczył Gazeta.pl dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP, a do 2019 r. dyrektor Departamentu Polityki Makroekonomicznej w Ministerstwie Finansów, "nie ma żadnych szans, żeby zadłużenie PFR i BGK nie zostało wliczone do długu publicznego".

Czytaj też: Dr Dudek: Rozbudziliśmy apetyty. Też dlatego, że nie ma prawdziwej informacji o finansach publicznych

PFR i BGK na swoje działania chcą pozyskać po ok. 100 mld zł, czyli łącznie ok. 200 mld zł. Część tych środków już pozyskały. - Dobijemy pod 300 mld zł - pisze o przewidywanym łącznym długu Skarbu Państwa w 2020 r. Mikołaj Raczyński, Dyrektor Działu Zarządzania Funduszami w Noble Funds TFI.

Zobacz wideo Jak duży będzie deficyt budżetowy?