Poczta Polska z rekompensatą. Dostanie 70 mln zł za wybory prezydenckie, które się nie odbyły

Krajowe Biuro Wyborcze poniesie 70 mln zł kosztów za organizację wyborów, które ostatecznie nie odbyły się w pierwotnym terminie. Rekompensatę otrzymają Poczta Polska i Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, które uczestniczyły w przygotowaniu wyborów.

Sejm przegłosował wprowadzenie przepisów, które umożliwiają sfinansowanie wydatków związanych z wyborami. Zapłaci za nie Krajowe Biuro Wyborcze. Kontrowersyjną poprawkę przyznającą rekompensaty zgłosił we wtorek 21 lipca przewodniczący Komisji Zdrowia Tomasz Latos. Wczoraj Koalicja Obywatelska złożyła wniosek o odrzucenie jej. Na komisji za takim rozwiązaniem głosowało 19 posłów, a przeciwko 17. Na sali plenarnej posłowie zagłosowali jednak wbrew tej rekomendacji.

Zobacz wideo Kto powinien ponieść odpowiedzialność za koszty majowych wyborów?

Poczta Polska otrzyma rekompensatę za organizację wyborów 

Za głosowało 230 posłów, a przeciw było 220. Posłowie zaakceptowali m.in. poprawkę wprowadzającą jednorazową rekompensatę dla państwowych spółek, które na polecenie premiera w celu przeciwdziałania epidemii COVID-19 zaangażowały się w przeprowadzenie korespondencyjnych wyborów prezydenckich.

Koszt organizacji wyborów korespondencyjnych to nawet 70 mln zł. Rekompensata trafi przede wszystkim do Poczty Polskiej, która była najważniejszym podmiotem podczas ich organizacji. Koszty poniosła także Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych.

Wybory korespondencyjne miały odbyć się 10 maja. Ostatecznie arkusze trafiły na makulaturę 

Wybory prezydenckie miały odbyć się 10 maja. Z racji epidemii koronawirusa premier Mateusz Morawiecki wydał polecenie przeprowadzenia ich korespondencyjnie. Poczta Polska miała dostarczyć drogą listową arkusze wyborcze do wszystkich uprawnionych Polaków, a nadzorcą całego przedsięwzięcia był minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Ostatecznie wybory prezydenckie nie odbyły się w pierwotnym terminie, co nie przeszkodziło spółkom Skarbu Państwa przygotowywać się do nich. Ostatecznie karty do głosowania musiały trafić na makulaturę, co wiązało się wielomilionowymi wydatkami. Organizacja wyborów prezydenckich znalazła się pod lupą Naczelnej Izby Kontroli