Związkowcy o planach rządu w sprawie płac: Po raz kolejny zamierza oszukać pracowników

- Związek Zawodowy Związkowa Alternatywa z oburzeniem przyjął wstępne deklaracje rządowe dotyczące przyszłorocznego budżetu. Wynika z nich, że obóz rządzący po raz kolejny zamierza oszukać pracowników i zrezygnować z obiecywanych podwyżek płac - pisze Piotr Szumlewicz, przewodniczący związku.

W czwartek "Dziennik Gazeta Prawna" napisał o budżetowych planach rządu na 2021 r. Wynika z nich, że zamrożone mają zostać wynagrodzenia w budżetówce, a płaca minimalna ma wzrosnąć z obecnych 2600 zł do 2716 zł (a nie 3000 zł, jak twierdził rok temu prezes PiS Jarosław Kaczyński). 

Czytaj więcej: Płaca minimalna jednak nie wzrośnie tak mocno, ale będzie 14. emerytura. Oraz nowy podatek. Plany PiS na 2021

Naszym zdaniem to propozycje nie do zaakceptowania i szkodliwe dla rynku pracy

- nie zostawia na przyszłorocznych planach rządu suchej nitki Piotr Szumlewicz, przewodniczący Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa. 

Płaca minimalna w 2021 r. mierzi związkowców

Szumlewicz stanowczo domaga się, aby PiS dotrzymało słowa danego wyborcom w 2019 r. w sprawie podwyżek płacy minimalnej do 3000 zł.

Nie widzimy podstaw, aby ta obietnica miała być niedotrzymana, tym bardziej że rząd przeznaczył dziesiątki miliardów złotych na wsparcie dla firm. Nie zgadzamy się, aby w czasie kryzysu firmy miały się bogacić, a pracownicy ponosić koszty

- mówi przewodniczący związku.

Jeśli rzeczywiście propozycja rządu co do płacy minimalnej w 2021 r. wyniesie 2716 zł, to szykuje mu się potyczka nie tylko ze Związkową Alternatywą, lecz także z "sojuszniczym" NSZZ "Solidarność". Piotr Duda, przewodniczący "S", poinformował w piątek, że w jego opinii przyszłoroczna płaca minimalna powinna wynosić co najmniej 2800 zł.

Duda oczekuje przynajmniej 200-złotowej podwyżki najniższej krajowej, chociaż zastrzega, że rozumie napiętą sytuację gospodarczą w kraju.

W NSZZ "Solidarność" mamy świadomość skomplikowanej i trudnej sytuacji na rynku pracy, która w pracach nad przyszłorocznym budżetem wymaga od wszystkich partnerów społecznych odpowiedzialności i rozwagi. Biorąc jednak pod uwagę zapowiedzi rządu o aktywnym stymulowaniu gospodarki w walce z kryzysem, nie można pomijać istotnej roli płacy minimalnej w tym procesie

- komentuje Duda.

Rząd oficjalnie pokaże swoją propozycję płacy minimalnej w przyszłym tygodniu, gdyż ma czas na to do końca lipca. Wówczas formalnie ruszą rozmowy w ramach Rady Dialogu Społecznego - tj. pomiędzy rządem, związkowcami i przedstawicieli pracodawców.

Ci ostatni wręcz sugerują, że w 2021 r. płaca minimalna mogłaby pozostać na obecnym poziomie. Według badania opublikowanego przez Konfederację Lewiatan oczekuje tego ponad połowa firm.

Zamrożenie płac w budżetówce? "Szkodliwe"

Nie tylko płaca minimalna znacznie niższa niż 3000 zł, ale i planowane (według doniesień "DGP") zamrożenie płac w budżetówce budzi opór w Związku Zawodowym Związkowa Alternatywa. Organizacja nie zgadza się na taki ruch i przekonuje, że wynagrodzenia w sferze budżetowej powinny pójść w górę o przynajmniej 10 proc.

Sprawna i dobrze zarządzana kadra urzędnicza oraz rozwinięty system usług publicznych to jeden z filarów sprawnej walki z sytuacjami kryzysowymi, a taką niewątpliwie jest epidemia koronawirusa. Niestety, zamiast dbać o jakość administracji, w tym o warunki pracy pracowników sfery budżetowej i samorządowej, premier grozi masowymi zwolnieniami. To działanie nieodpowiedzialne i szkodliwe dla społeczeństwa

- przekonuje Piotr Szumlewicz.

Zobacz wideo Czy powtórny lockdown kraju jest możliwy?