Pracujesz zdalnie i nie zanosi się na zmianę? Barbados zaprasza do siebie i wprowadza roczną wizę

Barbados wprowadził właśnie roczne wizy pracownicze. To pomysł na promocję regionu w obliczu globalnego przejścia na model pracy zdalnej. Wiza jednak nie jest darmowa, za jej wydanie trzeba zapłacić kilka tysięcy złotych.

Praca zdalna dla niektórych to więzienie, dla innych nowe możliwości. Niewątpliwie zaletą jest to, że nie musimy dojeżdżać do pracy. Przepisy przewidują utrzymania takiego stanu rzeczy do 4 września bieżącego roku, ale wiele przedsiębiorstw pracuje nad tym, by nowy model pracy przyjąć na stałe. Jeśli już teraz wiesz, jak będziesz pracował w najbliższych miesiącach, Barbados ma dla Ciebie bajeczną propozycję. 

Zobacz wideo Komunikator Zoom bije rekordy i budzi kontrowersje. Czy jest bezpieczny?

Barbados zaprasza i wydaje wizy. Praca zdalna na Karaibach stała się realna

Barbados ruszył z rządowym programem Barbados Welcome Stamp. Na dedykowanej mu stronie, projekt zachwala sama premier kraju Mia Amor Mottley. Jako że pracę zdalną można wykonywać z każdego zakątka świata, Barbados postanowił wykorzystać te sytuacje do promocji regionu i oferuje 12-miesięczne wizy pracownicze. By jednak udać się w celach zarobkowych na tę karaibską wyspę, za dokument trzeba zapłacić niemałe pieniądze. Indywidualne osoby muszą z kieszeni wysupłać 2 tys. dolarów (ok. 7,6 tys. złotych), a jeśli chcemy zabrać rodzinę, koszta rosną do 3 tys. dolarów (11,4 tys. złotych). 

Nie trzeba natomiast martwić się warunkami do pracy zdalnej, bo jak zachwala wyspę firma Barbados Tourism Marketing Inc., "Barbados oferuje najszybszy internet światłowodowy oraz usług mobilne na Karaibach" - podaje Business Insider. Ponadto na wyspie jest dobra opieka medyczna i dobre szkoły. 

By wyjechać na Barbados do pracy, trzeba przygotować cyfrową kopię zdjęcia w formacie paszportowym, kopię paszportu, akt urodzenia członków rodziny, którzy nie ukończyli 18. roku życia, oraz listę członków rodziny lub osób będących na utrzymaniu, które pojawią się na Barbados razem z wnioskodawcą.

Premierka zaprasza osoby LGBT, choć homoseksualizm jest na wyspie nielegalny

Jak zauważają zachodnie media, Barbados otwiera się również na pary osób LGBT, choć formalnie relacje jednopłciowe są na wyspie nielegalne i prawo przewiduje za nie nawet dożywocie (przepis ma być symboliczny i w zasadzie niestosowany).

Mia Mottley w przemówieniu w parlamencie mówiła jednak, że "dopóki jest premierką, wszyscy są mile widziani na wyspie" i zachęciła pary osób tej samej płci do aplikowania o wizy. Poprzednia wersja Welcome Stamp (rzekomo przez pomyłkę) posiadała zapis stwierdzający, że przybywające do kraju związki mają być złożone z kobiety i mężczyzny, którzy są małżeństwem lub mieszkają razem od co najmniej pięciu lat.

W swoim przemówieniu premierka odniosła się nie tylko do programu wizowego, ale mówiła szerzej o dyskryminacji ze względu na orientację. Mottley zapowiedziała, że nowa ustawa przeciwko dyskryminacji w pracy będzie zawierała też przesłanki płci i orientacji seksualnej. - Nie możemy pozwalać na dyskryminację w miejscu pracy. Bo jeśli będziemy na nią pozwalać, nie będziemy się niczym różnic od nadzorców niewolników, którzy dyskryminowali nasze babcie i dziadków - mówiła.