Tąpnięcie sprzedaży mieszkań. W drugim kwartale w największych miastach mniejsza o połowę. Ale widać już odbicie

Epidemia koronawirusa wpłynęła na rynek nieruchomości. W drugim kwartale roku w sześciu największych miastach Polski mieszkania znalazły bowiem o połowę mniej nabywców, niż w rok temu. Zdaniem ekspertów firmy JLL, nastroje się jednak poprawiają - z każdym tygodniem sprzedaż wzrasta. Dla branży kluczowe znaczenie będzie miał dalszy rozwój epidemii.

JLL, jeden z liderów rynku nieruchomości w Polsce, poinformował, że sprzedaż mieszkań w sześciu największych miastach w Polsce spadła w II kw. 2020 r. średnio o 55 proc. rok do roku. Wpływ na to miała głównie epidemia koronawirusa. Analiza dotyczy Warszawy, Krakowa, Trójmiasta, Wrocławia, Poznania i Łodzi.

Rynek nieruchomości. JLL: Sprzedaż mieszkań spadła w II kwartale

Sprzedaż lokali w ubiegłym kwartale wyniosła 6,9 tys. Liczba mieszkań wprowadzonych przez deweloperów była o 29 proc. mniejsza niż przed rokiem - wyniosła 10,5 tys. lokali. Liczba mieszkań sprzedanych i wprowadzonych w minionym kwartale była niższa od średniej kwartalnej z lat 2017-2019 o odpowiednio 60 i 36 proc. - podaje spółka.

Wiceprezes JLL Kazimierz Kirejczyk podczas konferencji prasowej wyjaśnił, że pomimo odnotowanego spadku każdy kolejny tydzień od połowy maja do dziś był skokowo lepszy jeśli chodzi o sprzedaż.

- Kwiecień był stracony sprzedażowo, przełom kwietnia i maja wskazywał na nadzieję powrotu popytu i rzeczywiście wrócił on w maju. Natomiast w samym czerwcu, np. w Warszawie sprzedało się 60 proc.  mieszkań z całego kwartału - powiedział.

Początek pandemii to zastój na rynku nieruchomości. Ale czerwiec przyniósł wzrost

W ocenie JLL, drugi kwartał był okresem, w którym deweloperom udało się uruchomić sprzedaż sporej liczby nowych inwestycji. Było to o tyle niespodziewane, że wyniki z początku 2020 r. wskazywały na poważne problemy w tym zakresie. Nowe wprowadzenia we wszystkich analizowanych przez JLL miastach przewyższyły wolumen transakcji, co sprawiło, że oferta liczona łącznie dla Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Trójmiasta, Poznania i Łodzi wzrosła o 10,5 proc. w stosunku do danych z marca i wyniosła na koniec czerwca 48,9 tys.

W opinii ekspertów, nadal jest to oferta "zdrowa". W puli mieszkań dostępnych do zakupu niewiele, bo zaledwie 11 proc.  stanowią mieszkania gotowe. Wzrósł natomiast istotnie, z 13 proc. do 23 proc., udział mieszkań z terminem zakończenia realizacji w 2022 r.

Koronawirus nie doprowadził do spadku cen nieruchomości Kupujący zyskali średnio 1 proc.

Choć spadki cen mieszkań były wymieniane jako jeden z nieuniknionych efektów pandemii, nabywcy wciąż nie mogą mieć powodów do zadowolenia - ocenia JLL. Spadki średnich cen mieszkań dostępnych w ofercie odnotowane w zaledwie trzech z sześciu analizowanych miast wyniosły nie więcej niż 1 proc., a Kraków stał się trzecim po Warszawie i Trójmieście rynkiem, na którym średnia przekroczyła symboliczną granicę 10 tys. zł/m2.

Czytaj też: Ofertowe ceny mieszkań w czasie pandemii wcale nie spadły. Dlaczego? Jest nowy raport

Zdaniem analityków z JLL, rzeczywiste strategie cenowe deweloperów będą w nadchodzących miesiącach najlepiej widoczne w cenach mieszkań wprowadzanych do sprzedaży, ale na razie jeszcze trudno na ich podstawie wyciągać daleko idące wnioski.

Zobacz wideo Jak wygląda rynek nieruchomości w trakcie pandemii? Rozmowa z ekspertem

Pandemia okazała się groźna. Nastroje lepsze, ale wiele zależy od tego, co wydarzy się dalej

Kirejczyk podkreślił, że rozwój sytuacji na rynku nieruchomości w dużej mierze zależy od tego, co się wydarzy z pandemią jesienią i zimą. Według niego, obecnie mamy do czynienia z pewną formą poprawy nastrojów, ponieważ pandemia okazała się nie tak groźna, jak można to było sobie wyobrażać trzy miesiące temu.

- Drugi pozytyw - spokojniej zareagowała podaż, co ma związek z potencjałem i doświadczeniem deweloperów i ugruntowanym optymizmem, zwłaszcza dużych firm. Niewykluczony jest scenariusz, nakreślony jeszcze przed pandemią, że w kolejnych kwartałach nastąpi obniżanie skali obrotów, przy równoległym przebiegu podaży i popytu. Jeśli tak się stanie, może się okazać, że cel deweloperów, którym jest obrona obecnego poziomu cen, będzie do zrealizowania - podsumował Kirejczyk.