Złoto jako "waluta ostatniej szansy". Goldman Sachs podnosi prognozę cen kruszcu

Złoto jeszcze nigdy nie było tak drogie jak teraz. Rynkowa cena uncji kruszcu przebiła w tym tygodniu poziom 1960 dolarów, a według ekspertów, to wcale nie koniec. Według ekspertów, przekroczenie psychologicznej bariery 2000 dolarów jest w zasięgu kilku miesięcy, a potem mogą nas czekać dalsze zwyżki cen.
Zobacz wideo Pandemia vs środowisko. Nieoczekiwane efekty dystansu społecznego i wątpliwości ekspertów

Złoto uznawane jest za jedną z tak zwanych bezpiecznych przystani, czyli wybór dla inwestorów na niepewne czasy. 2020 rok trudno uznać za stabilny i przewidywalny, niepewność podsyca pandemia koronawirusa (teraz już jej druga fala), jej skutki dla gospodarki (głęboki kryzys), a także geopolityczne napięcia, w tym przede wszystkim te na linii Stany Zjednoczone - Chiny. 

Złoto rekordowo drogie. Goldman Sachs podnosi prognozę

Złoto drożeje więc, ale nie zawsze z powodu obaw inwestorów, pieniądze płyną w końcu obecnie i na rynki akcji. Do umocnienia notowań kruszcu przyczynia się też słabnący dolar. A dolar słabnie, bo amerykański bank centralny na potęgę go "drukuje" - na walkę z koronakryzysem właśnie. Mechanizm ten wyjaśniał w niedawnej rozmowie z Next.gazeta.pl analityk Piotr Kuczyński

Od początku roku złoto umocniło się już o blisko 30 proc., a to wcale może nie być koniec. Tak uważają eksperci Goldman Sachs, jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie, którzy właśnie podnieśli swoją 12-miesięczną prognozę cen złota z 2000 do 2300 dolarów za uncję (a przy okazji srebra z 22 do 30 dolarów za uncję). To by oznaczało wzrost o kolejnych 20 proc. powyżej obecnego poziomu. 

Notowania złota, wykres roczny.Notowania złota, wykres roczny. Źródło: investing.com

Co wpłynie na notowania złota? Dolar w centrum uwagi

Zespół analityków Goldman Sachs w swoim raporcie pisze, że popyt na złoto rośnie między innymi z powodu rosnącego ryzyka inflacyjnego ze strony Fed na przyszłość, bo obecnie wiele wskazuje raczej na deflację. Stopy procentowe w USA są na bardzo niskim poziomie, co sprawia, że inwestorzy chętniej patrzą na złoto właśnie. 

Jako główny wzrost popytu na złoto Goldman Sachs wskazuje na sytuację ekonomiczną w Stanach Zjednoczonych, w tym rosnące ryzyko inflacyjne w przyszłości. Przy czym - jak zauważa bank - dzieje się w otoczeniu, wskazującym raczej na deflację, czyli np. przy słabnącym rynku pracy. Paradoksalnie, z im większym ryzykiem deflacyjnym władze zmagają się obecnie, tym większe ryzyko inflacyjne w przyszłości - ocenia Goldman Sachs. To ryzyko - zdaniem banku - będzie windowało popyt na złoto, jako inwestycję alternatywną w warunkach bardzo niskich stóp procentowych w USA.

"Od dawna utrzymujemy, że złoto jest walutą ostatniej szansy, szczególnie w środowisku takim jak obecne, w którym rządy deprecjonują swoje waluty i obniżają realne stopy procentowe do poziomów najniższych w historii" - napisali analitycy Goldman Sachs. I dalej dodali swoje przemyślenia dotyczące kondycji amerykańskiej waluty: "W połączeniu z rekordowym poziomem akumulacji długu przez rząd Stanów Zjednoczonych, zaczęły się pojawiać prawdziwe realne obawy dotyczące trwania dolara amerykańskiego jako waluty rezerwowej". 

Więcej o: