W górnictwie nadciąga tsunami i rząd to wie. "Jacek popełnił błąd. Wszyscy wiedzieliśmy, co chcemy robić"

Od kryzysu w górnictwie rząd nie ucieknie. Jacek Sasin próbuje na chwilę uciszyć ten temat, ale nawet w samym rządzie słyszymy nieoficjalnie, że na jesieni wróci on ze zdwojoną siła. A sam Sasin będzie musiał stanąć twarzą w twarz ze związkowcami.

Przed wyborami temat problemów finansowych górnictwa prawie w ogóle nie istniał. Gdy tylko zaczynał się tlić, rządzący od razu zasypywali go nowymi obietnicami i opowieściami o strategicznym znaczeniu węgla dla naszej gospodarki. Równolegle trwały rynkowe procesy, który sprawiały, że w polskim górnictwie znów zaczęły się poważne problemy. Ani Jacek Sasin, ani nikt z rządu oficjalnie tego nie powie. 

- Jesteśmy dziś w takim samym momencie, w którym byliśmy w grudniu 2015/2016 roku. Mamy na hałdach ogromne ilości węgla, mamy super drogi prąd z węgla i super tani z OZE i jeszcze Zielony Ład Europejski, czyli presję dotyczącą funduszy unijnych - mówi nam anonimowo jeden z członków obecnego rządu.

Jacek Sasin pojechał z misją na Śląsk. I wrócił bez niczego...

Miała być restrukturyzacja, zamykanie kopalń i prawdopodobnie cięcia pensji - o czym pisali dziennikarze branżowi, którzy widzieli te plany. - Upadłość Polskiej Grupy Górniczej to będzie IV i V powstanie śląskie. Jeżeli prezentowane rozwiązania będą takie, jak od wczoraj znamy z mediów, to spotkanie będzie krótkie. My ze swej strony też mamy propozycje rozwiązań - groził Przewodniczący Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ "Solidarność" Dominik Kolorz, przed spotkaniem z ministrem Jackiem Sasinem. Wizyta Sasina na Śląsku była błyskawiczna i najwyraźniej te groźby podziałały, bo minister dziennikarzom zarzucił produkowanie nieprawdziwych informacji o restrukturyzacji.

Ponieważ górnicy zagrozili ogromnymi protestami, to od przedstawicieli Ministerstwa Aktywów Państwowych usłyszeliśmy, że prawdziwy plan naprawczy poznamy we wrześniu. 

Ja nie wiem co się tam wydarzyło i dlaczego Jacek tak to rozegrał. Przecież wszyscy to wiedzą i nawet sami górnicy to wiedzą, że restrukturyzacja jest konieczna. Ja nie wiem, dlaczego on nie zaprosił do siebie związkowców, przecież mamy mnóstwo pieniędzy na Śląsk teraz. Trzeba im pokazać, ile dostaną pieniędzy i na co. Tutaj Jacek popełnił błąd, bo decyzje rzeczywiście były podjęte i wszyscy wiedzieliśmy, co chcemy robić

- mówi nam jeden z bardzo ważnych polityków Zjednoczonej Prawicy. 

Pieniądze, które leżą na stole, są ogromne, czyli 100 miliardów euro w ramach mechanizmu sprawiedliwej transformacji w całej Unii Europejskiej oraz bilion euro zapowiedziany przez Europejski Bank Inwestycyjny na lata 2021-2030. Europejski Zielony Ład ma być dla całej UE bodźcem rozwojowym i inwestycyjnym.

- Upadku Polskiej Grupy Górniczej nie będzie, to jest kwestia polityczna, PGG nie ma miesięcy, ma tygodnie na to, żeby rozwiązać sprawę. Z jednej strony rozumiem odłożenie decyzji do września, natomiast z drugiej, to jest już chyba taki termin dosyć ostateczny. Nie jest to łatwy orzech do zgryzienia, zobaczymy, jak rząd sobie z tym poradzi, ale na pewno dłużej nie można zwlekać - mówił w rozmowie z nami Dawid Czopek ekspert ds. górnictwa, zarządzający w POLARIS FIZ

Restrukturyzacja górnictwa. Jaka jest sytuacja PGG?

Czy plan trafił zatem do kosza? Według naszego rozmówcy w rządzie jest świadomość tego, że trudne decyzje w górnictwie trzeba będzie podejmować, a związkowcy będą musieli spuścić z tonu. Sprawa ma powrócić na jesieni i oprócz problemów z powrotem do szkół i sytuacji w służbie zdrowia, może być jednym z najpoważniejszych wyzwań dla rządu. 

W tym tygodniu dyrektor Departamentu Górnictwa w Ministerstwie Aktywów Państwowych (MAP) Jonasz Drabek poinformował, że Polska Grupa Górnicza zbiera środki na wypłaty dla pracowników w sierpniu, natomiast na kolejny miesiąc środków już nie ma. PGG podała, że wnioskuje o 1,75 mld zł wsparcia z tarczy antykryzysowej zarządzanej przez Polski Fundusz Rozwoju (PFR). Jak powiedział ISBnews rzecznik prasowy PGG Tomasz Głogowski, spółka potrzebuje na wypłaty ok. 330 mln zł miesięcznie. Właśnie kroplówka z PFR może na chwilę odsunąć problem, ale trudne decyzje na jesieni będą musiały być podjęte. 

Zobacz wideo Łukasz Kijek rozmawia z Dawidem Czopkiem: „Zamknięto nie te kopalnie, w których są największe ogniska koronawirusa”