Szef "Sierpnia 80": PiS mówił, że zamykanie kopalń jest zdradą narodową? A dzisiaj?

Trwa przeciąganie liny pomiędzy rządem a górnikami. Jacek Sasin powołał zespół, który ma opracować strategię dla reformy sektora. My o oczekiwania spytaliśmy górników. Bogusław Ziętek, przewodniczący WZZ "Sierpień 80" w rozmowie z Gazeta.pl wyjaśnia, że jego zdaniem odejście od węgla powinno potrwać w Polsce do 2060 r.

Górnicy, rząd i przedstawiciele Polskiej Grupy Górniczej od kilku tygodni debatują nad reformą polskiego sektora górniczego. Po ostatnim spotkaniu, do którego doszło 11 sierpnia Jacek Sasin, szef ministerstwa aktywów państwowych stwierdził, że konkretnych ustaleń jeszcze nie ma.

Zanim jednak górnicy usiedli do stołu, do mediów wydostały się plany ministerstwa. Planowało ono wprowadzić szereg istotnych zmian - część kopalń zamknąć od października, obniżyć części górnikom świadczenia. Strona związkowa propozycje zmian odrzuciła, zanim jeszcze oficjalnie pojawiły się na stole. 

Czego zatem oczekują górnicy? Jak wyobrażają sobie reformę górnictwa? Czy powinniśmy odchodzić od węgla? W rozmowie z next.gazeta.pl wyjaśnił to Bogusław Ziętek, przewodniczący WZZ "Sierpień 80".

Robert Kędzierski: Jacek Sasin raz mówi, że zamykanie kopań to "twarda konieczność", innym razem zapewnia, że kres energetyki węglowej to rok 2060? A kiedy powinien on nastąpić waszym zdaniem?

Bogusław Ziętek: My trzymamy się perspektywy roku 2060, dlatego że ona wynika z wcześniej uzgodnionych dokumentów z Unią Europejską, gdzie mowa była o tym, że owszem, w mikście energetycznym rola węgla będzie spadać, ale w wymiarze nominalnym do roku 2060 ten węgiel nadal będzie istotnym elementem polskiej energetyki. To pierwszy argument za tą perspektywą czasową.

A drugi?

Drugi jest taki, że chcielibyśmy, aby procesy restrukturyzacji górnictwa, które zmierzają do tego, żeby wyłączyć część kopalń, zaczęły się w momencie, w którym na Śląsku powstaną nowe miejsca pracy. Równoważne tym, które będziemy tracić w górnictwie.

Nie boicie się, że rząd jednak będzie ponownie forsował plan zamykania kopalń?

Ten pomysł na pewno wróci i rząd na pewno będzie na roztaczał różnego rodzaju wizje przed nami. Ale my też jesteśmy bardzo dobrze do tych rozmów przygotowani i straszenie nie jest najlepszym sposobem na to, żeby nas do czegokolwiek przekonać.

Jesteśmy ludźmi, którzy nieraz pokazali, że dla dobra ogółu, branży, dla dobra zamku mi się gra dobra branży jesteśmy w stanie ponosić określone konsekwencje. Tak było przy tworzeniu PGG.

Czytaj też: Decyzje Sasina będą tragiczne dla Rudy Śląskiej? "Nikt z nami nie rozmawia. Od 9 lat szykujemy się na zamykanie kopalń"

Na co się nie zgodzicie?

Na pewno nie zgodzimy się na pospieszne, takie "na rympał" likwidowanie kopalń, które nic wspólnego z interesem Śląska, interesem Polski, ludzi, których to będzie dotyczyć, nie ma.

Pierwotne plany rządu mówiły o zamknięciu kilku kopalń już w październiku

Jeśli rzeczywiście w ciągu dwóch lat mielibyśmy zlikwidować 7,8,10 kopalń, to jest katastrofa dla tego regionu.

Rozmowy z rządem mogą się jednak skończyć likwidacją niektórych placówek.

Tylko że to wszystko nie jest takie proste, jak panowie z rządu nam to próbują przedstawić. Cała formacja PiS-owska doskonale o tym wie. Proszę się cofnąć do retoryki sprzed lat. Cztery-pięć lat temu mówiło się, że zamykanie kopalń jest zdradą narodową, import węgla jest zdradą narodową? A dzisiaj? Te same pomysły nazywane są już "twardą koniecznością". To jest hipokryzja, którą w stosunku do górnictwa się stosuje. Nie pierwszy raz traktuje się górnictwo jak "chłopca do bicia". Tymczasem węgiel cały czas jest podstawą naszego bezpieczeństwa energetycznego. I to najistotniejszy element podtrzymujący region przy życiu.

Na Śląsku to głównie kopalnie dają pracę

Nie chodzi obietnice stworzenia nowych miejsc pracy, które bardzo hojnie każda władza nam, składa, ale o rzeczywiste nowe miejsca pracy. Mamy doświadczenie z lat ubiegłych polegające na tym, że owszem górnictwo restrukturyzowano, kopalnie likwidowano, ale równoważne miejsca pracy nie powstawały.

W regionie działają też firmy z innej branży? Na przykład motoryzacyjnej.

I właśnie najlepszym przykładem tego, że stworzenie miejsc pracy równoważnych nie jest łatwe, jest  fabryka jednego z producentów samochodów, która dzisiaj nie ma się najlepiej. Średnie wynagrodzenie w tej fabryce wynosi poniżej 5 tys. zł. A średnie wynagrodzenie PGG to jest 7800 zł. 

Ale coś z górnictwem trzeba robić

Tak, ale jeżeli chcemy uniknąć hekatomby, to musimy najpierw stworzyć rzeczywiste, realne miejsca pracy. To, że na Śląsku dzisiaj w większości miast bezrobocie jest na poziomie 4 proc., to jest w dalszym ciągu w głównej mierze zasługa dobrze funkcjonującej w branży górniczej.

Zobacz wideo Co z górnictwem? Rozmowa Łukasza Kijka z Pawłem Borysem, prezesem PFR

Czy Polska może odejść od węgla?

Z naszych analiz wynika, że do roku 2050 Polska bez węgla na pewno sobie nie poradzi. Są optymistyczne zapewniania ze strony rządowej, że powstanie powstaną bloki atomowe, że część węgla zostanie zastąpiona przez gaz. Ale to wszystko wymaga inwestycji, czasu.

A co pan odpowie tym, którzy mówią, że polski węgiel jest po prostu za drogi

To jest kłamstwo. Mamy analizy oparte o dane Państwowej Agencji Rozwoju. W ostatniej dekadzie Polska sprowadziła węgiel, który był droższy średnio o 40 kilka złotych na tonie, niż ten wyprodukowany w naszym kraju.

Polska Grupa Górnicza jest w złej sytuacji finansowej. Dlaczego?

Rzeczywiście - w PGG nie ma pieniędzy. Ale dlaczego ich nie ma? Elektrownie, które zakontraktowały węgiel, miała podpisane umowy o charakterze rynkowym, tego węgla nie odebrały. I za niego nie zapłaciły. Mówimy o ok. 2 mln ton, czyli ok. 600 mln zł.  Umowy nie są realizowane, a wszyscy udają, że nic się nie dzieje. Jeśli koncerny energetyczne zapłacą, sytuacje nie będzie taka zła.

A co z rentownością?

W wielu zwykłych firmach możemy oczywiście w taki uproszczony sposób liczyć - coś jest nierentowne, ludzie za bramę. Ale państwo nie może występować w charakterze stróża nocnego. Rentowność musi być liczona w rachunku ciągnionym uwzględniającym na przykład podatki, a PGG płaci ogromne daniny na rzecz państwa, samorządu. Gdzie w tej rentowności policzyć fakt, że ludzie stracą pracę?

Polskie kopalnie będą wymagać coraz większych nakładów, pokłady węgla są coraz niżej.

Tak jest z górnictwem głębinowym, że rentowność osiągnąć trudno. Inwestycje idą w miliardy, pomyłki w setki milionów. Na zwrot z inwestycji trzeba lat, ale taka jest specyfika tej branży. Szukajmy rozwiązań, które pomogą górnictwu rozwijać się w warunkach rynkowych. Ale cały czas musimy traktować górnictwo w sposób szczególny, bo to jest szczególna branża.

Musimy pamiętać, że nie jesteśmy samotną wyspą. Unia naciska na odejście od węgla, promuje Zielony Ład.

Odejście Unii od węgla na takich warunkach to jest strategiczny błąd. Uważam, że polityka Unii Europejskiej w tym zakresie jest absurdalna. Ona po prostu nie tylko niszczy potencjał UE i poszczególnych krajów Unii. Wszyscy jesteśmy jako Ślązacy i górnicy za tym, żeby  dbać o środowisko naturalne. Ale w polityce klimatycznej Unii Europejskiej wcale nie o klimat chodzi o zwiększenie zysków wielkich korporacji.

Jaka jest logika w tym, że Unia Europejska pozbywa się przemysłu z własnych krajów, spychając go poza granice Unii Europejskiej, głównie do Azji. Tam to wszystko jest produkowane tylko po to, żeby kontenerami wrócić na teren krajów Unii Europejskiej. Dla klimatu nie ma żadnego znaczenia, gdzie ta emisja następuje. Po drugie w Azji akurat ta emisja następuje bez żadnej kontroli jeżeli chodzi o kwestie klimatyczne i o kwestie praw człowieka.

Wróćmy zatem do dyskusji o Polsce. Jak te wszystkie kwestie pogodzić?

Jeżeli nie chcemy doprowadzić do katastrofy, musimy przyjąć, po pierwsze, perspektywę roku 2060, jako tę realną dla przebudowy branży. Po drugie musimy wypracować mechanizmy, które pozwolą górnictwu funkcjonować w powiązaniu energetyką, ale w sposób, który nie traktuje górnictwa jak chłopca do bicia. Po trzecie trzeba wykorzystać ten czas na zbudowanie alternatywy. Ale na to potrzeba czasu i pieniędzy. Trzeba mieć pomysł, co ma być tą alternatywą, a my nie wiemy, co ma być alternatywą dla węgla na Śląsku.