Manko w kasie Sejmu. Posłanka nie zwróciła 325 tys. zł. Sąd już ją skazał

Jedna z byłych posłanek jest winna Kancelarii Sejmu 325 tys. zł. Wszystko przez to, że nie rozliczyła prawidłowo m.in. służbowych podróży samochodem. Posłowie mogą otrzymać zwrot za kilometrówkę, ale niektórzy - jak widać - wykorzystują przysługujące im prawo aż za bardzo.

Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła kontrolę finansów Kancelarii Sejmu. Kontrolerzy odkryli sporą finansową wyrwę - 104,9 tys. zł. Wraz z karami umownymi i odsetkami jest ona jednak znacznie wyższa - wynosi 325 tys. zł.

Była posłanka nie oddała pieniędzy. Prokuratura oskarża

Centrum Informacyjne Sejmu zdradziło "Rzeczpospolitej", że sprawa dotyczy nierozliczenia części środków otrzymanych w ramach ryczałtu na funkcjonowanie biura poselskiego jednego z posłów na Sejm VII kadencji (lata 2011–2015). Dziennik ustalił nieoficjalnie, że osobą, która zwleka ze zwrotem środków, jest najprawdopodobniej była posłanka Ruchu Palikota. 

Rozliczenie z Sejmem nie jest jej jedynym problemem. Prokuratura oskarżyła ją o poświadczenie nieprawdy w dokumentacji. Oprócz ryczałtu za przejazd samochodem chodzi też o sprawę rzekomego remontu biura poselskiego i zakup drogich mebli.

Wyrok w sprawie zapadł w roku 2016, już po tym, jak przedstawicielka Ruchu Palikota przestała zasiadać w poselskich ławach. Sąd skazał ją na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata. Nakazał też zwrot pieniędzy i nałożył grzywnę.

Czytaj też: Ile zarabia poseł? Do uposażenia trzeba doliczyć diety, ryczałty i podatkowe zwolnienia

Sejmowi rekordziści wydają fortunę

Posłowie bardzo chętnie korzystają z możliwości rozliczenia kosztów podróży samochodem. Z danych Sejmu wynika, że w 2018 roku co trzeci poseł na przejazdy związane z wykonywaniem działalności wydał 30-35 tys. zł. To dziesięć razy więcej niż przeciętny Polak - wylicza "Fakt".

Rekordziści deklarują przejechanie w ciągu roku nawet 42 tys. km., co daje średnio, po wykluczeniu dni wolnych od pracy i tych, kiedy posłowie są w Warszawie, ok. 200 km dziennie.

Zobacz wideo Miasto Jest Nasze odkryło ośrodek we wsi Kobyłocha. Mamy film

Posłowie dostają niemal 10 tys. zł miesięcznie. A paliwo mają za darmo

Rozliczenie służbowych wyjazdów samochodem to dodatkowa korzyść, na którą mogą liczyć posłowie. Pieniędzy na benzynę nie pokrywają bowiem ani z uposażenia, ani z diety, ani ze środków na prowadzenie biura.

Wynagrodzenie posłów i senatorów składa się z wielu elementów. Podstawą jest uposażenie, które dziś, przed uchwaloną przez Sejm podwyżką, wynosi 8016,70 zł brutto. Kolejnym składnikiem jest dieta. Ta wynosi 2505,20 zł brutto.

Posłom i senatorom przysługują też pieniądze za prace w komisjach. Przewodniczący otrzymuje co miesiąc 1603,34 zł, zastępca 1202,51, szef stałej podkomisji zaś 801,67 zł.

Kolejne środki, którymi mogą rozporządzać parlamentarzyści, nie są ich bezpośrednią pensją. Dysponują oni jednak kwotą 15,2 tys. zł miesięcznie na prowadzenie biur.