Ceny mieszkań w czasie pandemii. Jest nowy raport. Co dalej? "Ochrona się już kończy"

Co może stać się z cenami mieszkań? Jak na razie spadków za bardzo nie widać, tak wynika w każdym razie z raportu Expandera i Rentier.io. Jednego scenariusza na najbliższą przyszłość jednak nie ma.

Koronawirus zamknął Polaków w domach i spowodował głęboki kryzys gospodarczy. Sytuacja stopniowo wraca do normy - choć pewnie raczej będzie to norma zupełnie nowa, przynajmniej jeśli chodzi o zachowania społeczne, a zapewne także o część rynku pracy. Gospodarka powoli odrabia straty, widać to w niektórych danych publikowanych przez Główny Urząd Statystyczny. 

Ceny mieszkań w czasie koronawirusa

Ceny mieszkań tymczasem w zasadzie stanęły w miejscu. Jak wyliczają eksperci Expandera i Rentier.io, "jedynym wartym odnotowania przypadkiem jest Białystok, gdzie ceny w ofertach sprzedaży są o 6 proc. niższe niż w marcu". W pozostałych większych miastach większych zmian miesiąc do miesiąca nie widać. Jednak wcześniej przed drugim kwartałem mieszkania drożały, stąd jeśli porównać obecne ceny do tych sprzed roku, to widać gdzieniegdzie bardzo istotną zmianę. Na przykład w Radomiu ceny są o 18 proc. wyższe niż przed rokiem, w Katowicach i Sosnowcu o 16 proc., a w Gdańsku i Toruniu o 14 proc. 

Ceny mieszkań.Ceny mieszkań. Expander i Rentier.io

Dlaczego od marca nie widać niemal żadnych ruchów cenowych. Eksperci tłumaczą to tym, że rynek nieruchomości w ostatnich miesiącach chroniły wakacje kredytowe - mieszkania inwestycyjne, kupione pod wynajem, które stały puste, nie stanowiły tak dużego obciążenia finansowego dla osób, które kupiły je na kredyt. "Ta ochrona się już jednak kończy. W przypadku problemów na rynku najmu, ceny mieszkań mogą zacząć spadać przez wymuszone sprzedaże" - czytamy w raporcie. 

Dwa scenariusze

Według Expandera i Rentier.io, trudno teraz przesądzić, w którą stronę pójdą zmiany cen na rynku mieszkaniowym i do jesieni, kiedy powinno przyjść rozstrzygnięcie. "Obecnie spadki cen są więc równie prawdopodobne, co wzrosty" - stwierdzają.

Spadek cen mieszkań jest możliwy, jeśli sytuacja związana z pandemią będzie się pogarszać, co znów mogłoby uderzyć w gospodarkę. W takich okolicznościach, potencjalni kupcy mieszkań, z obawy przed np. utratą pracy, mogą odkładać decyzję o takiej inwestycji. Tak zwani fliperzy, którzy kupują mieszkania do remontu, a potem odnowione odsprzedają po znacznie wyższej cenie, teraz mają problemy ze znalezieniem chętnych na te nieruchomości. Część z nich może ten okres przeczekać, jednak ci, którzy kupili mieszkania na kredyt, wkrótce mogą odczuć to mocno w swoich finansach i być może zostać zmuszeni do sprzedaży po niskiej cenie. Podobnie może kształtować się sytuacja części tych, którzy zainwestowali w mieszkania na wynajem, jeśli studenci pozostaną w domach. Do tego dostępność do kredytów hipotecznych jest słaba i może się jeszcze obniżać. 

Wśród argumentów za ty, że ceny mieszkań mogą ponownie zacząć rosnąć, eksperci Expandera i Rentier.io wymieniają nadzieję na szczepionkę i leki na koronawirusa - gdyby pandemię udało się skutecznie powstrzymać, optymizm konsumentów, którzy mniej obawialiby się skutków kryzysu gospodarczego, mógłby wpłynąć na wzrost popytu na nieruchomości. Polska wciąż ma jeden z najniższych w Europie wskaźników liczby mieszkań na 1000 mieszkańców. Do tego mamy najniższe w historii stopy procentowe, co obniża koszty kredytu (jeśli już ktoś zostanie do niego przez bank zakwalifikowany) oraz może zachęcać zamożnych inwestorów do przenoszenia gotówki ze słabo oprocentowanych lokat na przykład na rynek nieruchomości właśnie. 

Zobacz wideo Zobacz też: Jak uzyskać i jak wykorzystać bon turystyczny?