Wojewoda wielkopolski skontroluje tarczę. "Jeśli 95 mln zł rozchodzi się w minutę, są wątpliwości"

Wojewoda wielkopolski ma wątpliwości co do sposobu rozstrzygnięcia wniosków o dofinansowanie z "Wielkopolskiej Tarczy Antykryzysowej". 95 mln złotych, które do dyspozycji miała Wielkopolska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, rozeszły się bowiem w ciągu kilkudziesięciu sekund. Przedstawiciele WARP zapewniają, że nieprawidłowości nie było.

Wojewoda wielkopolski Łukasz Mikołajczyk poinformował, że zwróci się do marszałka, Najwyższej Izby Kontroli, Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz prokuratury w sprawie "Wielkopolskiej Tarczy Antykryzysowej". To specjalny projekt, który uruchomiła Wielkopolska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Okoliczności przyznawania środków budzą jednak wątpliwości części przedsiębiorców - donosi "Gazeta Wyborcza".

100 mln rozdysponowane w mniej niż minutę

W poniedziałek o godz. 9.00 ruszył nabór do programu WARP. Wielu przedsiębiorców wynikami projektu jest jednak rozczarowanych. Wszystko przez to, że środki wyczerpały się  już po kilkudziesięciu sekundach.

Wnioskować o środki można było wyłącznie poprzez stronę internetową. - Po 40 sekundach otrzymałem komunikat, że pula alokacji została wyczerpana - informował jeden z lokalnych przedsiębiorców. 

Wojewoda wielkopolski: Należy mieć wątpliwości

I właśnie szybkie tempo rozdania środków jest powodem decyzji wielkopolskiego wojewody.  - Jeśli 95 mln zł rozchodzi się w mniej niż minutę, a wielu przedsiębiorców pozostaje bez wsparcia, to należy mieć wątpliwości - stwierdził cytowany przez "Przegląd Koniński".

Wojewoda odniósł się też do zarzutów części wnioskujących o granty. Wskazują oni, że szybkie tempo wyczerpania się środków z programu tłumaczyć można działalnością wyspecjalizowanego pośrednika. Miał on przeprowadzić rejestrację wniosków za pomocą opracowanego oprogramowania, które określane jest jako "snajper dotacji". Tego typu systemy oparte są na bardzo szybkich łączach internetowych, a wnioski składa komputer - może to zrobić w znacznie szybciej niż człowiek.

- Wątpliwości mam dziś nie tylko ja, ale każdy przedsiębiorca, który zaledwie kilka sekund po godz. 9:00 usłyszał, że za późno na złożenie wniosku, a w tym samym momencie jedna z kancelarii informuje, że wszystkie wnioski ich klientów zakwalifikowały się do otrzymania grantów. W związku z tymi wątpliwościami podjąłem decyzję o zawiadomieniu Najwyższej Izby Kontroli, Centralnego Biura Antykorupcyjnego i prokuratury - wyjaśnia wojewoda.

Zobacz wideo Tarcza 4.0 pozwala na zwolnienia w budżetówce. Konieczny: To szaleństwo

Agencja nie dostrzega nieprawidłowości

Krzysztof Urbaniak, prezes WARP, już w poniedziałek odniósł się do zarzutów przedsiębiorców. - Wszystko działało prawidłowo, ale zainteresowanie było ogromne. Serwer zaczął wysyłać komunikaty o braku środków po przekroczeniu 110 proc. alokacji - wyjaśnił.

Dodał, że pieniądze z całej puli zostały podzielone pomiędzy 3009 przedsiębiorstw. Poprosiliśmy WARP o komentarz - do tej pory go jednak nie otrzymaliśmy.

Czytaj też: Morawiecki chwalił się cudem gospodarczym i wygraną wojną z mafiami. Ale luka VAT ma wzrosnąć