Ile wyniesie "podatek od deszczu"? Liczymy. Może to być nawet kilkaset złotych [WYKRES DNIA]

"Podatek od zabetonowania" (potocznie nazywany też "podatkiem od deszczu") w kwocie nawet kilkuset złotych rocznie już wkrótce może grozić osobom, które nie będą dbały o retencję wody. Masz działkę? Betonowanie może cię drogo kosztować.

O planach rządu wiadomo już od kilku tygodni, regularnie poznajemy jednak kolejne szczegóły rozwiązania. Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej planuje znacznie rozszerzyć grono właścicieli działek, którzy będą musieli uiszczać tzw. opłatę za usługi wodne (nazywaną także podatkiem od betonu albo podatkiem deszczowym). Dziś płacą ją właściciele działek o powierzchni ponad 3,5 tys. metrów kwadratowych, zabudowanych w co najmniej 70 proc. Po zmianach, przepisy objęłyby jednak znacznie mniejsze działki -  o powierzchni przynajmniej 600 mkw., zabudowane w minimum połowie.

Szacuje się, że podatkiem obłożeni zostaliby właściciele ok. 140 tys. działek w całym kraju. Dla porównania, dziś chodzi o ok. 6,9 tys. działek. Opłatę muszą (lub będą musieli) płacić także osoby prywatne czy przedsiębiorcy.

W tym momencie trwają konsultacje projektu nowych przepisów. Rząd planuje, by obowiązywały one od początku 2022 r., choć nie da się wykluczyć, że ich wdrożenie zostanie przyspieszone i dojdzie do niego jeszcze w 2021 r.

Po co "podatek od deszczu"?

Znacznie szerszy niż obecnie "podatek od deszczu" ma być elementem całego pakietu działań, które mają na celu ułatwienie zatrzymywanie wody i poprawę dostępności zasobów wodnych w Polsce. Przewiduje on także np. ułatwienia administracyjne dla inwestycji retencyjnych czy wprowadzenie zasady, iż - poza pewnymi wyjątkami - przynajmniej 30 proc. powierzchni każdej działki (dziś 25 proc.) powinna stanowić powierzchnia biologicznie czynna, w tym 15 proc. - gleba. Powierzchnia biologicznie czynna to w największym uproszczeniu powierzchnia niezabudowana, "zapewniająca naturalną wegetację roślin i retencję wód opadowych" (choć oczywiście w przepisach definicja jest znacznie dokładniejsza).

Nowe przepisy mają z jednej strony przeciwdziałać skutkom suszy (m.in. zwiększając ilość wody dla nawodnień w rolnictwie), z drugiej zapewnić skuteczniejsze zapobieganie zalaniom.

Najprościej rzecz ujmując, podatek od zabetonowania płaci się za zabudowywanie nieruchomości, a wskutek tego zmniejszanie obszaru naturalnej retencji wody. Kto "betonuje" działkę i obok domu np. robi wielki, brukowany podjazd, buduje kilka garaży itp. - płaci wyższy podatek. Kto stawia na trawnik i rośliny, buduje oczko wodne, zbiera deszczówkę itd. - płaci mniej albo w ogóle.

Przedsiębiorstwo Wody Polskie przekonuje, że celem jest "odwrócenie trendu betonowania powierzchni na terenach zurbanizowanych", a nie wpływy z opłaty. Te Ministerstwo Klimatu szacuje na 180 mln zł w skali roku. Wody Polskie przewidują jednak, że kwota będzie prawdopodobnie dużo mniejsza, bo właściciele nieruchomości będą instalowali urządzenia do zatrzymywania wody opadowej. A o to właśnie w gruncie rzeczy chodzi. 

Mam nadzieję, że tak naprawdę nikt nie będzie musiał płacić

- komentuje prezes Wód Polskich Przemysław Daca.

Kierowana przez niego spółka przypomina, że podobne opłaty funkcjonują już m.in. w Niemczech czy w niektórych regionach Włoch. Przy okazji Wody Polskie zżymają się też na przyjęte przez media sformułowanie "podatek od deszczu". - Być może regulacje mają potencjał, żeby ustawa w obiegu została nazwana "anty-betonozową" - czytamy w komentarzu przedsiębiorstwa.

"Podatek od deszczu" - ile wyniesie?

Ale jeśli już ktoś opłatę będzie musiał wnieść (tj. ma działkę o powierzchni przynajmniej 600 mkw., zabudowaną w minimum połowie - z jakim kosztem będzie się musiał liczyć?

"Podstawowa" kwota opłaty w skali roku to stawka 50 gr za każdy zabudowany metr kwadratowy (czy bardziej profesjonalnie - każdy metr kwadratowy "utraconej powierzchni biologicznie czynnej"). Przykładowo, jeśli działka 1000 mkw. (10 arów) jest zabudowana w 51 proc. (czyli zabudowanych jest 510 mkw.), to podatek będzie wynosił 255 zł w skali roku. 

To jednak przy założeniu, że właściciel działki w ogóle nie zatrzymuje wody. Jeśli będzie to robił gromadząc deszczówkę (w beczkach, kontenerach, zbiornikach wodnych itp.), zapłaci znacznie mniej. Obecne przepisy - na których bazują w swoich wyliczeniach Wody Polskie, mówią o tym, że przy współczynniku zatrzymania wody do 10 proc. stawka spada do 30 gr za 1 mkw. (czyli w ww. przypadku opłata roczna wyniosłaby 153 zł), między 10 a 30 proc. - 15 gr za 1 mkw. (razem 76,50 zł rocznie), ponad 30 proc. - 5 gr za 1 mkw. (łącznie 25,50 zł).

embed
embed

Przykładami można żonglować. Dla działki 700 mkw. zabudowanej w 65 proc. podatek od zabetonowania może wynieść nawet 227,50 zł rocznie, ale można będzie go zredukować nawet do 22,75 zł. Działka 1500 mkw. zabudowana w 60 proc. będzie oznaczać obciążenie finansowe w kwocie 450 zł (zaś "tylko" 45 zł przy współczynniku zatrzymania wody ponad 30 proc.). Właściciel działki o powierzchni 2000 mkw. zabudowanej w 55 proc. będzie musiał wyłożyć maksymalnie 550 zł, ale będzie mógł zredukować ten koszt do 55 zł.

W osiągnięciu celu wyższego poziomu odzyskiwania wody ma pomóc m.in. planowane przez rząd zwolnienie budowania zbiorników na wodę opadową lub roztopową (deszczówki) o pojemności do 10 metrów sześciennych z konieczności uzyskiwania pozwolenia na budowę. 

Poszerzony podatek będzie naliczany na dotychczasowych zasadach, tj. na na podstawie oświadczeń składanych przez właścicieli nieruchomości. Będą oni zobowiązani do wskazywania danych koniecznych do naliczania opłaty.

Zobacz wideo Czy ryzyko podniesienia podatków jest realne?