Płace w sanepidach często ledwie przekraczają minimalną. Nawet po kilkudziesięciu latach pracy

Epidemia koronawirusa sprawiła, że pracownicy sanepidów mają znacznie więcej obowiązków. Prace nad rozporządzeniem, które ma umożliwić podniesienie ich zarobków, rozpoczął jednak dopiero nowy minister zdrowia. Tymczasem wielu z nich wciąż zarabia mniej, niż wynosi płaca minimalna. Jak to możliwe?

Na skutek epidemii koronawirusa warunki pracy w sanepidach stały się znacznie cięższe niż dotychczas. Kulisy pracy osób, które zajmują się m.in. próbkami pobranymi od diagnozowanych na COVID-19 opisał TVN24. Pracownicy nowosądeckiej filii, którzy od marca pracują 24 godziny na dobę przez cały tydzień, wyjaśnili, że odbierają setki telefonów dziennie - nawet o 4 nad ranem. Ludzie, którzy dzwonią, chcą uzyskać informacje na temat kwarantanny czy izolacji. Pracownicy sanepidu są przemęczeni, w trakcie pracy nie mają czasu zjeść, a także zaniedbują swoje rodziny. Czy mogą z tego powodu liczyć na wyższe wynagrodzenie? Nie zawsze. 

Jak zarabia się w sanepidach? Wielu pracowników ledwie przekracza płacę minimalną. Niektórzy nawet jej nie osiągnęli

Jeden z pracowników stacji sanitarno-epidemiologicznej w rozmowie z Gazeta.pl przyznaje, że sytuacja w wielu jednostkach jest napięta.

- Ludzie są przemęczeni, a do tego nerwowi. Niektórzy wciąż nie otrzymują bowiem wymaganej prawem minimalnej stawki - stwierdza.

Na pytanie, jak to możliwe, skoro płaca minimalna od stycznia wynosi 2600 zł brutto, rozmówca odpowiada, że są osoby, które wciąż takiej pensji nie otrzymują. Obiecuje się im dopiero wyrównanie. Mężczyzna nie kryje też żalu, że dopiero nowy minister zdrowia, którym od 20 sierpnia jest Adam Niedzielski, rozpoczął pracę nad rozporządzeniem, które ma podnieść płace w sanepidach. Dotyczy to osób, których praca ma związek z próbkami.

Nie wszyscy zatrudnieni w placówkach otrzymują jednak płace minimalne. W lepszej sytuacji są pracownicy mający status tzw. pracownika medycznego. Niedawno przyznano im podwyżki, jednak i w tym wypadku część osób czeka na wyrównanie.

Zobacz wideo Koronawirus i gospodarka. "Możemy być w przeddzień tego, co wydarzyło się 12 lat temu"[OKO NA ŚWIAT]

- Pracownicy sanepidu zawsze byli traktowani po macoszemu. W kwestii podwyżek staliśmy na końcu kolejki. Sądziliśmy jeszcze niedawno, że epidemia coś zmieni, że władze zrozumieją, iż jesteśmy istotni. Niestety, w ślad za zwiększeniem obowiązków nie poszły w zasadzie żadne pieniądze - przyznaje rozmówca Gazeta.pl.

Pensje w sanepidach przekraczają minimalną o kilkadziesiąt złotych. I to po latach pracy

Niskie zarobki w sanepidach są znanym problemem. Były swego czasu nawet powodem interpelacji poselskiej. Anna Sobecka w 2019 roku opublikowała dane dotyczące wynagrodzenia w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Toruniu na stanowisku młodszego asystenta. Sześcioletni staż pracy pozwalał wówczas otrzymać wynagrodzenie minimalne wynoszące "na rękę" 1700 zł. Pracownik ze stażem wynoszącym 36 lat zarabiał 2316 zł, inny, po 42 latach pracy, mógł liczyć na 1738 zł "na rękę". Ta kwota dotyczyła kierowcy - informował "Dziennik Gazeta Prawna".

- Od czasu interpelacji posłanki Sobeckiej dużo się nie zmieniło. Płaca minimalna co prawda wzrosła, ale wielu pracowników zarabia tylko niewiele więcej, niż ona wynosi - wyjaśnił pragnący zachować anonimowość pracownik lokalnej stacji sanepidu. Podkreślił, że w ciężkiej sytuacji są np. pracownicy administracji.

Według eksperckiego serwisu Wynagrodzenie.pl mediana zarobków dla inspektorów sanitarnych wynosi 3900 zł brutto. 25 proc. osób zarabia jednak znacznie mniej, bo niewiele ponad 3000 zł brutto, tyle samo liczyć może na ponad 5600 zł brutto.

embed

75 proc. dodatku. Projekt przyjęty

Sytuacja pracowników szczególnie obarczonych obowiązkami związanymi z epidemią koronawirusa ma się jednak zmienić. Pod koniec sierpnia Ministerstwo Zdrowia przyjęło projekt rozporządzenia, które zakłada dodatki dla pracowników sanepidu. Będą oni mogli otrzymać nawet dodatkowe 75 proc. wynagrodzenia zasadniczego "za wykonywanie czynności kontrolnych związanych z epidemią".

Czytaj też: Klienci odmawiają noszenia maseczek w sklepach. Kolejne prowokacje. Branża apeluje do rządu

- Nie wiadomo jednak, czy rozporządzenie w tej formie zostanie utrzymane, czy wejdzie w życie i kiedy - przyznał pracownik stacji stacja sanitarno-epidemiologicznej, z którym rozmawialiśmy.

Rząd chce zamrozić płace ok. 550 tys. osób

Część pracowników inspektoratów podwyżek może nie zobaczyć - znajdują się bowiem w gronie 550 tys. osób sfery budżetowej objętych zamrożeniem płac. Pod koniec sierpnia Rada Ministrów przyjęła stosowną uchwałę w sprawie wypracowania rozwiązań mających na celu przeciwdziałanie negatywnym skutkom gospodarczym wywołanym przez COVID-19, przedłożoną przez Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Od początku roku stacje epidemiologiczne są pod nadzorem rządu. Finansowane są za pośrednictwem wojewodów. Wojciech Andrusiewicz, rzecznik ministerstwa zdrowia, skomentował w środę doniesienia o problemach w funkcjonowaniu niektórych sanepidów. Stwierdził, że  jeśli jest problem z brakiem środków, każda stacja może zwrócić się z problemem do wojewody, który następnie wnioskuje o większe pieniądze do ministerstwa.