Jaki los czeka sklepiki szkolne? Szkoła w czasie pandemii to wyzwanie dla drobnych przedsiębiorców

- Sklepik w naszej szkole pozostaje zamknięty. Proszę zaopatrzyć dzieci w kanapki - to komunikat, który czytają rodzice wielu szkół od 1 września. Co to oznacza? Dramat kolejnych tysięcy mikroprzedsiębiorców.
Zobacz wideo Nauczyciel roku 2018: Nie ukryjemy się przed wirusem pod peleryną niewidką

Od marca zamknięto szkoły i przedszkola, a więc i tamtejsze sklepiki. Na ile ruszyły ponownie wraz z powrotem dzieci do nauki stacjonarnej? Takich statystyk w skali kraju nikt nie prowadzi, ale z wpisów w mediach społecznościowych, stron internetowych szkół i podobnych źródeł można wywnioskować, że działające sklepiki to mniejszość, choć formalnie działać mają prawo w reżimie sanitarnym, dokładnie takim jak w przypadku "dużych" sklepów z żywnością.

Szkoła wróciła, co ze sklepikami?

- 1 września udało nam się otworzyć naszego 10. Zdrowika. Dziewięć sklepików obecnie jest zamkniętych, a do rozmów mamy wrócić z końcem września - mówi Natalia Bujak, prezes Fundacji Polskiedzieci.org, która prowadzi sklepiki szkolne na terenie powiatu wrocławskiego.

Zamknięte sklepiki to kwestia decyzji dyrektorów szkół, ale sprawa zatacza i szersze kręgi, bo sytuacją interesują się też lokalne władze samorządowe. Przykładowo, w podwarszawskim Legionowie niedziałające sklepiki to kwestia "bezpieczeństwa dzieci". - Chodzi o to, aby nie gromadziły się w jednym miejscu, a tak by było, gdy sklepik działał - mówi nam jedna z radnych Legionowa.

Co na to państwowe instytucje? Rozmawialiśmy z resortem zdrowia i edukacji, pytając jak i na ile monitorują sytuację sklepików tzn., ile z nich rusza, jakie otrzymały wytyczne itp.

- Nie zbieramy danych dotyczących sklepików szkolnych. Nie ma odrębnych wytycznych dotyczących funkcjonowania podmiotów zewnętrznych, np. sklepików w szkole w okresie epidemii. Należy uzgodnić z dyrektorem szkoły warunki działania sklepiku w czasie epidemii, wykorzystując wytyczne MEN, MZ i GIS – usłyszeliśmy od Anny Ostrowskiej, rzecznika prasowego MEN.

GIS pozwala

Ministerstwo Zdrowia odesłało nas z kolei do GIS, czyli Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Ten ma dane, ale historyczne, tzn. na koniec 2019 r. w polskich szkołach działało 3541 sklepików i kiosków. Oficjalne stanowisko GIS brzmi: sklepiki mogą działając na takich zasadach jak sklepy spożywcze, a więc z używaniem maseczek, dezynfekcją rąk, zachowaniem dystansu społecznego. Jednocześnie Jan Bondar, rzecznik prasowy GIS, przyznaje, że do inspektoratu docierają kolejne sygnały, iż dyrektorzy szkół nie chcą na razie otwierać sklepików.

- Moim zdaniem wszystko zależy od poziomu paniki w głowach nauczycieli i rodziców. Nowy minister zdrowia rozpoczął pierwszy dzień urzędowania od bardzo dobrych decyzji dotyczących kwarantanny i izolacji. Miejmy nadzieję, że stopniowo uda się również zmniejszyć poziom lęku w społeczeństwie - uważa Jan Bondar.

Natalia Bujak przyznaje, że rozumie dyrekcje szkół, które chcą zapewnić dzieciom bezpieczny powrót do szkoły, a pozyskany czas przestoju przeznacza na zaplanowanie rozwoju swojej fundacji. Jednak gros prowadzących sklepiki patrzy na nie jak na każdy inny biznes, to znaczy przez pryzmat finansowej opłacalności.

Sami mikroprzedsiębiorcy prowadzący sklepiki nie widzą dla siebie perspektyw, ale wcześniej też już było im źle. - Po wprowadzeniu zakazu sprzedaży w sklepikach szkolnych tzw. śmieciowego jedzenia nasze obroty oscylowały na granicy opłacalności - mówi nam była już ajentka sklepiku w jednej z warszawskich szkół podstawowych.

Co teraz zamierzają zrobić ajenci sklepików? Jaki ruch w sklepikach przewidują? Czytaj dalej TUTAJ.

Artykuł został przygotowany przez redakcję miesięcznika Handel i portalu Handel Extra. Więcej informacji o branży FMCG i handlu na stronie: www.handelextra.pl.