Ekspert rozlicza rząd z tarczy. Polski deficyt jednym z największych w UE. 70 mld zł "do zbicia"

Epidemia koronawirusa zmusiła gospodarki całego świata do obrony firm i miejsc pracy. Tarcza antykryzysowa została rozpostarta nad przedsiębiorcami i obywatelami również w Polsce. Dr Sławomir Dudek, Główny Ekonomista Pracodawców RP, goszcząc w programie "Studio Biznes", zauważył, że poziom polskiego zadłużenia będzie jednym z najwyższych w UE.
Zobacz wideo Ekspert o poziomie zadłużenia Polski. 'Studio Biznes' zaprasza

Epidemia koronawirusa zmusiła rządy do intensywnej obrony swoich gospodarek. Jak kilka miesięcy po uruchomieniu polskiej tarczy kryzysowej można ocenić działania polskiego rządu? Dr Sławomir Dudek, Główny Ekonomista Pracodawców RP, do niedawna dyrektor Departamentu Polityki Makroekonomicznej w Ministerstwie Finansów, goszcząc w programie "Studio Biznes" przyznał, że Polska jest na tle Europy jednym z wyjątków.

Ekspert: Polski deficyt jednym z najwyższych w Unii Europejskiej

- Wszystkie kraje zastosowały różnego rodzaju instrumenty pomocowe i ich deficyty będą wysokie. Nie mniej jednak deficyt w Polsce - dwanaście procent PKB, 270 miliardów dla całego sektora - będzie jednym z wyższych w Unii Europejskiej - stwierdził gość Łukasza Kijka, redaktora naczelnego serwisów informacyjnych Gazeta.pl.

Ekspert zastrzegł, że jeszcze nie znamy prognoz w innych krajach, ale poziom deficytu możemy ocenić dzięki wiosennej prognozie Komisji Europejskiej.

Gość programu "Studio Biznes": Rząd musi zbić deficyt o 70 mld zł

Ekonomista wyjaśnił też, że martwi go to, co może nastąpić w przyszłym roku. Deficyt może bowiem sięgnąć sześciu procent. - To jest bardzo dużo. To jest 140 miliardów - wyjaśnił Dudek, dodając, że poziom zadłużenia powinien być dwukrotnie niższy.

Twierdzi też, że Polska nie może pozwolić sobie na utrzymanie deficytu w wysokości 6 procent. - Czeka nas na pewno konsolidacja. Jeszcze nie wiemy jak szybka, jak szybko będzie ten deficyt redukowany. Musimy zredukować 70 miliardów złotych, bo tyle jest nadmiernego deficytu - wyjaśnił gość Łukasza Kijka.

Rząd płaci za obietnice składane przed epidemią. Będzie szukał pieniędzy

Ekspert twierdzi, że wysoki deficyt nie jest wyłącznie skutkiem epidemii koronawirusa. - To są sztywne podatki, niepokryte dochodami obietnice, które były przed kryzysem formułowane - stwierdził.

Zdaniem eksperta rząd będzie jednak musiał szukać pieniędzy w kieszeniach obywateli. Świadczą o tym dotychczasowe decyzje, które szereg nowych obciążeń wprowadzają. -  Opłata, podatek, danina, składka - to wszystko są podatki w rozumieniu ekonomicznym. I tych różnych podatków, opłat, danin w budżecie na rok 2021 mamy 11 miliardów złotych. Pół punktu PKB - zauważył ekspert.

Czytaj też: Zaskakująca prognoza. Bez maseczek w Polsce na święta będzie umierać kilkaset osób dziennie? [WYKRES DNIA]

Jego zdaniem polityka rządu skończy się wzrostem podatków moim zdaniem. - Powrócą pomysły, które gdzieś w zeszłym roku były formułowane. Na przykład pełne oskładkowanie umów zleceń.

Zdaniem Dudka czeka nas bardzo trudna decyzja o zwolnieniach w administracji. - To nie jest łatwa decyzja politycznie i widać, że rząd wie, że musi konsolidować, ale nie jest to spójna strategia i na razie nic nie wiemy o tym co będzie, co nas czeka - wyjaśnił ekspert.