Brexit. USA ostrzegają Wielką Brytanię: Złamiecie umowę z UE, nie zawrzecie żadnej z nami

Wielka Brytania nie może łamać porozumień zawartych z UE i z Irlandią - ostrzega Nancy Pelosi, Przewodnicząca Izby Reprezentantów USA. To reakcja na decyzję, którą podjął Boris Johnson. Brytyjskiemu premierowi zamarzyła się zmiana umowy regulującej brexit. Sednem sporu jest granica pomiędzy Irlandią Północną - będącą częścią Królestwa a republiką niepodległej Irlandii.

W sporze, który wybuchł wokół na linii Londyn-Bruksela nieoczekiwanie pojawił się nowy głos. Nancy Pelosi, Przewodnicząca Izby Reprezentantów USA, ostrzegła, by Wielka Brytania nie łamała zapisów, które regulują brexit, a także ważnego porozumienia zawartego z Irlandią.

- Jeżeli Wielka Brytania złamie międzynarodowy traktat "wielkopiątkowy" i podważy umowę o brexicie, nie będzie absolutnie żadnej szansy, by Kongres zaakceptował umowę pomiędzy USA a Wielką Brytanią - oświadczyła polityczka.

Przedstawicielka USA nawiązała w swojej wypowiedzi do Porozumienia wielkopiątkowego, będącego paktem pokojowym, który zakończył konflikt Irlandii i Wielkiej Brytanii dotyczący Irlandii Północnej. Dokument przyjęty w roku 1998 dla wielu jest gwarantem utrzymania równowagi w regionie.

Protest USA może mieć też inne podłoże. Żaden kraj nie chce być zapewne stawiany w sytuacji, w której podpisuje jakąś umową międzynarodową, by nagle słyszeć, że jakieś jej zapisy nie będą przestrzegane.

Boris Johnson chce zmian w umowie zawartej z Brukselą

Skąd to całe zamieszanie? Wywołała je Wielka Brytania. W poniedziałek brytyjskie media doniosły, że tamtejszy rząd rozpoczął prace nad ustawą, która de facto pozwalałaby złamać porozumienie brexitowe. Jest w nim zapis o tym, że pomiędzy Irlandią a Irlandią Północną nie stanie twarda granica. Jej brak to jeden z punktów Porozumienia wielkopiątkowego.

Na kilka dni przed startem nowej tury rozmów, Boris Johnson nieoczekiwanie stwierdził, że umowa o wolnym handlu pomiędzy Wielką Brytanią a Unią musi zostać zawarta do 15 października. Zagroził zerwaniem negocjacji. Zdaniem dziennika "The Telegraph", brytyjski premier wtorkowe wystąpienie w Brukseli rozpocznie od stwierdzenia, że obowiązująca umowa brexitowa jest "sprzeczna" z interesami Wielkiej Brytanii i musi zostać zmieniona, aby lepiej chronić interesy jego kraju.

Rząd w Londynie przedstawił już w Izbie Gmin projekt ustawy o rynku wewnętrznym, która ma zapewnić handel wewnątrz Wielkiej Brytanii po opuszczeniu przez nią unijnego rynku wraz z końcem roku. Projekt teoretycznie pozwala na to, by Londyn jednostronnie przekreślił ustalenia umowy brexitowej, między innymi w sprawie Irlandii Północnej. To może skutkować powstaniem pewnej formy granicy między republiką ze stolicą w Dublinie, a kontrolowaną przez Londyn północą.

Czytaj też: O co chodzi w konflikcie UE-Wielka Brytania? Irlandia Północna znów jest kością niezgody

Wielka Brytania nie chce słyszeć o negocjacjach

Ursula von der Leyen, Przewodnicząca Komisji Europejskiej, wyraziła zaniepokojenie deklaracjami Wielkiej Brytanii. "Naruszenie zawartego porozumienia doprowadziłoby do naruszenia prawa międzynarodowego".

Brytyjski rząd zapewnia, że ustawa ma być jedynie "wyjściem awaryjnym" zastosowanym przy załamaniu negocjacji trwających negocjacji brexitowych.

Zobacz wideo Oko na świat. Co zmieni się dla nas po brexicie?