Trump w rankingu najbogatszych spadł o 64 miejsca. Głównie przez pandemię

Majątek amerykańskiego prezydenta skurczył się o niemal 20 proc. w ciągu roku. Tak wynika z najnowszego rankingu 400 najbogatszych Amerykanów magazynu "Forbes".

Kilka dni temu amerykańskie media komentowały doniesienia agencji Bloomberg, jakoby Donald Trump rozważał wydanie 100 mln dol. z własnych środków na swoją kampanię reelekcyjną. Prezydent USA rozmawiał na ten temat ze swoimi doradcami, nie będąc pewnym, czy na wygraną z Bidenem wystarczą te pieniądze, które już są w dyspozycji jego sztabu wyborczego. Zdanie są ponoć podzielone i jeżeli wygra opcja, że Trump nic nie musi dorzucać do już zabranych kwot, to byłaby to wyśmienita dla niego wiadomość. Pandemia koronawirusa spowodowała bowiem, że w ciągu roku jego majątek skurczył się o niemal 20 proc.

W najnowszym rankingu 400 najbogatszych amerykanów magazynu Forbes miliarder Trump spadł aż o 64 pozycje – na 352 miejsce z 275. To jeden z największych spadków w prestiżowym, wiarygodnym i publikowanym od lat zestawieniu. Oznacza to, że wartość netto majątku prezydenta USA zmniejszyła się około 600 mln dol., licząc od września ubiegłego roku do drugiej połowy lipca tego roku. Jego majątek Forbes szacuje obecnie na 2,5 mld dol.

To, że Trump mocno ostatnio stracił, potwierdzają również liczby z konkurencyjnego wobec "Forbesa" zestawienia miliarderów prowadzonego przez Bloomberga. Na liście Bloomberg Billionaires wycenonio jego majątek na 2,7 mld USD.

Hotele - kiepski biznes w czasach pandemii

Przyczyny, dla których kurczy się majątek Trumpa są dość oczywiste. Trump Organization żyje głównie z wynajmu biurowców, hoteli i ośrodków wypoczynkowych. Wszystkie te kategorie nieruchomości mocno ucierpiały podczas pandemii. W prowadzonych przez ludzi Trumpa obiektach turystycznych od kilku miesięcy ruch jest jak w polskich dużych hotelach, czyli korzysta z nich nawet jedna piąta lub mniej osób niż w czasach przed pandemią.

Wszystkie szacunki majątku osobistego Donalda Trumpa są jednak utrudnione. Prezydent USA od dawna odmawia ujawnienia swoich rejestrów podatkowych i od lat spiera się o to zarówno z mediami, jak przed sądami.

Jego zeznania chce poznać np. prokurator okręgowy na Manhattanie Cyrus Vance, który prowadzi śledztwo w sprawie działalności biznesowej prezydenta po tym, jak były prawnik Trumpa powiedział, że miliarder zapłacił 130 tys. dol. aktorce porno Stromy Daniels, by nic nie mówiła o relacjach łączących ją z Donaldem Trumpem. Ostatnio Vance częściowo przegrał apelację przed sądem w tej kwestii, która w praktyce oznacza, że zeznania podatkowe Trumpa możliwe, że staną się jawne dopiero po jesiennych wyborach prezydenckich za oceanem.