Wyższe składki ZUS od umów zleceń. Rząd rozważa dwa warianty. Budżet może zyskać dużo więcej, niż sądzono

Rząd rozważa dwa warianty wyższego oskładkowania umów zleceń. Jak wynika z ustaleń next.gazeta.pl, może się okazać, że zmiany będą większe od wcześniej planowanych, a budżet zyska nie 2,5-3 mld zł rocznie, ale nawet ok. 4 mld zł.

Rząd powrócił do zarzuconego rok temu planu pełnego oskładkowania umów zleceń. W "Rzeczpospolitej" wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed przyznał, że trwają prace nad zmianą w przepisach, zmiany miałyby wejść w życie "jak najszybciej".

Oznaczałyby one, że osoby pracujące na kilku umowach zlecenia (albo łączące umowę zlecenia np. z umową o pracę czy własną działalnością) płaciłyby pełne składki emerytalne i rentowe od każdej zarobionej złotówki. Dziś - w dużym uproszczeniu - składki mogą być odprowadzane tylko od kwoty wynagrodzenia minimalnego. 

Później w rozmowie z PAP Szwed nieco łagodził przekaz, tłumacząc, że nic jeszcze nie jest przesądzone.

Wyższe składki ZUS pewne. Rząd ma dwa warianty

Z naszych informacji wynika jednak, że zmiany zmierzające do silniejszego oskładkowania umów zleceń są przesądzone. Rząd wydaje się zdeterminowany, żeby reformę przeprowadzić. Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu plany rządu mają poznać partnerzy społeczni - związki zawodowe i przedsiębiorcy.

Jak dowiadujemy się nieoficjalnie od źródła w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w rządzie rozważane są dwa warianty reformy. Jedna miała być maksymalnie szeroka i objąć wszystkie umowy cywilnoprawne z wyjątkiem umów o dzieło. Węższa miałaby zakładać jakieś ograniczenia. 

W najszerszym scenariuszu wpływy do budżetu są obecnie szacowane na ok. 4 mld zł. To o tyle zaskakujące, że gdy w 2019 r. Ministerstwo Finansów publikowało Wieloletni Plan Finansowy Państwa na lata 2019-2022, to dochody budżetowe z tytułu pełnego ozusowania umów "śmieciowych" szacowano na 3,1 mld zł. A łącznie nawet na nieco mniej - ok. 2,5 mld zł - bo wyższe składki ZUS to niższa podstawa opodatkowania, a więc i niższe wpływy z PIT.

embed

Dlatego kwota ok. 4 mld zł nowych wpływów w najszerszym scenariuszu jest pewną ciekawostką. Czy zmiany będą jeszcze szersze, niż pierwotnie planowano, czy jednak rząd po prostu zaktualizował wyliczenia sprzed roku np. o wzrost płac? A z drugiej strony - co może obejmować węższy wariant? To na razie pozostaje zagadką, która zapewne zostanie rozwiązana w kolejnych tygodniach. Prawdopodobnie ostateczny kształt nowych przepisów będzie zależał nie tylko od ustaleń ze stroną społeczną, ale i od potrzeb budżetu państwa.

Jedno wydaje się pewne - tym razem temat pełnego ozusowania umów "śmieciowych" nie ucichnie tak łatwo jak rok temu, gdy rząd spojrzał w kalendarz wyborczy i wolał odłożyć wzbudzające duże emocje społeczne plany na półkę. W sytuacji konieczności szukania nowych wpływów do kasy państwa, ujednolicenie reguł naliczania składek ZUS dla wszystkich osób pracujących, niezależnie od formy zatrudnienia, rząd będzie w stanie tłumaczyć np. przywracaniem sprawiedliwości czy wyrównaniem szans. 

Zobacz wideo Kto zapłaci za dziurę w budżecie? „Będzie szukanie wroga”