Rząd szuka pieniędzy. Chce wyższych składek na ZUS i podatków. Ekspert: To najgorszy moment

Największa w historii dziura budżetowa sprawia, że rząd coraz odważniej zagląda do kieszeni Polaków. Premier Mateusz Morawiecki chce kilka miliardów złotych zyskać na pełnym oskładkowaniu umów zleceń. Wyrwę w dochodach mają też załatać nowe podatki. Prof. Witold Orłowski z Akademii Finansów i Biznesu Vistula w rozmowie z Łukaszem Kijkiem, gospodarzem programu "Studio Biznes", podkreśla, że rząd wybrał najgorszy moment na podnoszenie podatków, danin i opłat. Recesja uderza bowiem szczególnie w małe firmy. W programie Tomasz Korniejew opowie o jednym z najsłynniejszych modeli Forda. Puma przeobraziła się z coupe w crossovera. Czy wyszło jej to na dobre? Daniel Maikowski ma natomiast najnowsze doniesienia ze świata technologii. Zapraszamy.

Epidemia koronawirusa zdemolowała budżet. Przed wybuchem pandemii rząd zapewniał, że wydatki i przychody po raz pierwszy od dekad będą zrównoważone. Już po wyborach prezydenckich Tadeusz Kwieciński minister finansów, przyznał jednak, że dziura w kasie państwa będzie w tym roku rekordowa. Premier Mateusz Morawiecki na osłodę stwierdził, że ostatecznie deficyt może wynieść mniej niż zapowiadane 109 mld zł. Eksperci nie mają jednak złudzeń. Rząd będzie szukał pieniędzy w kieszeniach Polaków.

Gość programu "Studio Biznes": Dziura budżetowa może wynieść nawet 200 mld zł

Prof. Witold Orłowski z Akademii Finansów i Biznesu Vistula, gość programu "Studio Biznes", przyznał, że sytuacja jest dość specyficzna. - W budżecie nie brakuje miliarda, ani pięciu miliardów, ani dziesięciu miliardów, czyli czegoś, co normalnymi metodami by się udało znaleźć, tu podnosząc, tutaj ściągając. Jeśli mówimy o dziurze budżetowej, to w tym roku mamy prawdopodobnie przynajmniej około dwustu miliardów złotych. Ja oczywiście mówię nie o budżecie centralnym, tylko łącznie - stwierdził.

- To, że rząd ukrywa część wydatków i zapisuje w innym miejscu, a nie w budżecie, to oczywiście nie zmienia faktu, że dla ekonomistów jest zupełnie jasne, że Polsce grozi deficyt w tym roku sięgający około 10 procent PKB - dodał gość programu "Studio Biznes".

Rząd chce wyższych składek na ZUS od umów o dzieło. Ekspert: Najgorszy moment

Prof. Orłowski odniósł się też do planu wprowadzenia pełnych składek na ZUS od umów zleceń. - Moment jest oczywiście najgorszym momentem na przeprowadzanie tego typu operacji - stwierdził gość Łukasza Kijka, redaktora naczelnego serwisów informacyjnych Gazeta.pl. Zdaniem eksperta recesja uderza bowiem szczególnie w małe firmy, a to one w największym stopniu będą narażone na zwiększenie kosztów.

Polecane dla Ciebie