Rząd dociśnie przedsiębiorców. Znamy szczegóły podatkowego uderzenia. "Firmy mogą nie mieć pieniędzy"

Ministerstwo Finansów pokazało projekt najnowszych zmian podatkowych. Potwierdziło się, że resort planuje wprowadzić m.in. podwójne opodatkowanie tysięcy firm rodzinnych poprzez objęcie podatkiem CIT spółek komandytowych.

W projekcie zmian m.in. w podatkach CIT i PIT Ministerstwo Finansów przelało na papier to, o czym nieformalnie mówiło od kilku tygodni, czyli m.in. o obłożeniu spółek komandytowych podatkiem CIT czy o poważnym okrojeniu ulgi abolicyjnej.

To właśnie "oCITowanie" spółek komandytowych budzi największe emocje wśród przedsiębiorców. Obecnie te spółki nie są objęte CIT-em, za to wspólnicy płacą podatek liniowy PIT 19 procent. Po zmianach najpierw spółka komandytowa zapłaciłaby podatek CIT, a później jej wspólnicy PIT.

Resort finansów przekonuje, że spółki komandytowe są "często używane do wyprowadzania z Polski nieopodatkowanego dochodu do rajów podatkowych" - m.in. do Luksemburga i na Cypr. Polska ma na tym procederze tracił ok. 2 mld zł rocznie.

Tyle, że w rozmowie z Gazeta.pl Justyna Bauta-Szostak, doradca podatkowy w kancelarii MDDP, prezentuje znacznie inne spojrzenie na sprawę. Zwraca uwagę, że forma spółki komandytowej bardzo często jest stosowana przez firmy rodzinne, m.in. dlatego, że pozwala dołączanie dzieci jako wspólników do biznesu rodziców (czy innych współpracowników, np. w ramach programów motywacyjnych). - To nie są duże przedsięwzięcia, raczej mały i średni biznes - hurtownie, zakłady produkcyjne (np. meblarskie), gabinety dentystyczne itp. - wskazuje Bauta-Szostak.

Sytuacje, w której forma spółki komandytowej jest wykorzystywana do optymalizacji podatkowych, są według niej aktualnie marginalne. Wręcz wskazuje, że Ministerstwo Finansów uzasadniając swoje plany objęcia CIT-em spółek handlowych powołuje się na sprawy sprzed kilku lat, gdy obowiązywały inne przepisy. - Rzeczywiście mogło dochodzić do sytuacji, kiedy pod funduszem inwestycyjnym działała spółka komandytowa i pośrednio dochody były zwolnione z podatku, jednak w tamtym czasie było to zgodne z prawem. Ale te regulacje kilka lat temu zmieniono - mówi ekspertka. Aktualnie przepisy nie pozwalają na podwyższenie wartości składników poprzez wkład do spółki komandytowej, gdyż wprowadzona została zasada kontynuacji amortyzacji.

Podatek CIT od spółek komandytowych - ile wyniesie?

Co oznaczałyby dla przedsiębiorców nowe przepisy? Dla przychodów brutto do 2 mln euro, czyli obecnie około 8,9 mln zł, stawka CIT wynosić ma od 2021 roku 9 proc. Powyżej - 19 proc. Tyle wyniesie podatek na poziomie spółki. Później podatek PIT od zysku zapłacą jeszcze wspólnicy - to kolejne 19 proc. (stawka liniowa). Ministerstwo Finansów proponuje wprawdzie zwolnienie z podatku dla kwoty 5 tys. zł miesięcznie na wspólnika, ale jest to w opinii Justyny Bauta-Szostak raczej symboliczna kwota, niewspółmierna do ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej.

Ekspertka przedstawia przykładowe wyliczenia. Przy dochodzie spółki komandytowej 6 mln zł najpierw zapłaci ona 9 proc. podatku CIT, czyli 540 tys. zł. Wspólnicy od pozostałej kwoty ok. 5,4 mln zł zapłacą 19 proc. podatku PIT, czyli 1 mln zł. Łącznie CIT i PIT to ponad 1,54 mln zł (nie uwzględniając kwoty wolnej od podatku, czyli 60 tys. zł od każdego wspólnika), czyli efektywna efektywne opodatkowanie wynosi około 26 proc. 

Przy średnim przedsiębiorstwie, z dochodami np. 20 mln zł rocznie, CIT 19 proc. wyniesie 3,8 mln zł. 19 proc. PIT wspólników od reszty to kolejne niemal 3,1 mln zł. Łącznie daje to blisko 7 mln podatków, czyli efektywna stawka opodatkowania tych 20 mln zł to ponad 34 proc.

Istotne jest to, że nie zawsze dochody wykazane w zeznaniu oznaczają gotówkę do dyspozycji. Środki pieniężne są przeznaczane często na spłatę kredytów.

Z szacunków Ministerstwa Finansów wynika, że podatek CIT 19 proc. płaciłoby około 3,4 tys. spółek, a podatek 9 proc. 6,7 tys.

Strzelanie z armaty do komara?

Te zmiany będą miały istotny wpływ na działalność zwykłych przedsiębiorców. Te firmy mogą po prostu nie mieć tych pieniędzy, bo mają zabudżetowane opłaty leasingowe na maszyny czy wyposażenie, mają kredyty, zobowiązania pracownicze. W sytuacji, kiedy mamy kryzys gospodarczy, podwyższanie podatków o 7-15 pp. dla małych i średnich przedsiębiorstw jest nie fair. Tym bardziej, że Ministerstwo Finansów ma środki do walki z optymalizacją podatkową - może rozpoczynać kontrole, może je prowadzić w oparciu o klauzule obejścia prawa, i gdy nie znajdzie uzasadnienia dla działań gospodarczych, może doszacować wyższy podatek

- komentuje Bauta-Szostak. 

Czy zatem rząd znalazł sobie znów alibi dla dociskania podatkowego pasa na modłę przetestowaną już wielokrotnie - czyli tłumaczy zmiany uderzające w "zwykłych" przedsiębiorców patologiami, które w rzeczywistości są marginalne?

Wydaje się, że brak jest świadomości, kto prowadzi działalność w formie spółek komandytowych i jak funkcjonuje bilans przedsiębiorstwa. Uzasadnienie prowadzi do wniosku, że wspólnicy spółek komandytowych wykorzystują tą formę do obejścia prawa, a jest to po prostu spółka osobowa prosta do prowadzenia działalności na gruncie prawa handlowego

- uważa Justyna Bauta-Szostak.

Szykują się też inne zmiany

Nałożenie podatku CIT na spółki komandytowe to niejedyna zmiana, którą szykuje resort finansów. Drugą ważną jest mocne ścięcie tzw. ulgi abolicyjnej. W największym skrócie - pozwala ona polskim podatników pracującym za granicą podlegać korzystnej metodzie unikania podwójnego opodatkowania w Polsce.

Po zmianach, osoby pracujące w części krajów będą musiały dopłacać podatek do polskiego fiskusa.

Propozycja zakłada, że choć ulga nie zostanie zlikwidowana, to jej znaczenie dla większości podatników będzie marginalne. Ulga ma być limitowana do kwoty 1360 zł. Można zatem uznać, że ulgi faktycznie nie będzie. Różnicę pomiędzy podatkiem obliczonym według skali w Polsce a podatkiem zagranicznym (o ile będzie ze względu na znacznie wyższą niż w Polsce kwotę wolna od podatku) oraz kwotą 1360 zł będzie trzeba dopłacić do polskiego fiskusa

- komentuje Anna Misiak, doradca podatkowy, partner i Szef Zespołu Podatków Osobistych i Doradztwa dla Pracodawców w MDDP. Dodaje, że propozycja resortu nie tylko oznacza wzrost obciążeń podatkowych dla osób pracujących za granicą, ale także różnicuje podatników pod względem kraju, w którym pracują.

embed
Zobacz wideo Zapłacimy wyższe podatki? „Jestem przekonany, że w rządzie się o tym myśli”