Gorsze dane z polskiego przemysłu. "Odbudowa koniunktury wyraźnie wyhamowała"

Produkcja przemysłowa w sierpniu w Polsce spadła o 5,8 proc. w porównaniu z lipcem. Jest o 1,5 proc. wyższa niż rok temu. Wygląda na to, że kończy się seria optymistycznych komunikatów z ostatnich miesięcy, wskazujących na szybkie odbicie polskiego przemysłu po uderzeniu koronakryzysu. Teraz przechodzimy do drugiej fazy - żmudnego powrotu do stanu sprzed epidemii.

Jak wynika z najnowszych danych GUS, w sierpniu produkcja przemysłowa w Polsce była o 1,5 proc. wyższa niż rok temu i o 5,8 proc. niższa w porównaniu z lipcem br. Po oczyszczeniu danych z czynników sezonowych, wzrost produkcji wyniósł 1,8 proc. rok do roku i 0,6 proc. miesiąc do miesiąca.

W pierwszych ośmiu miesiącach 2020 r. produkcja przemysłowa w Polsce była o 4,5 proc. niższa niż w analogicznym okresie 2019 r.

GUS wskazuje, że spośród 34 działów przemysłu, rok do roku wzrost produkcji sprzedanej odnotowano w 21. Najmocniej, bo o 20,1 proc., urosła produkcja komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych. Na drugim biegunie jest wydobywanie węgla kamiennego i brunatnego, które skurczyło się o 20,4 proc.

embed

Miesiąc do miesiąca odnotowano natomiast spadek w aż 27 działach przemysłu, w tym m.in. produkcja pojazdów samochodowych, przyczep i naczep aż o 19,5 proc. Urosła produkcja sprzedana tylko w siedmiu działach przemysłu, najmocniej - o 20,5 proc. -  naprawa, konserwacja i instalowanie maszyn i urządzeń.

"Odbudowa koniunktury wyraźnie wyhamowała"

Spadek produkcji przemysłowej w sierpniu w porównaniu z lipcem to w pewnej części po prostu efekt statystyczny, związany z czynnikami sezonowymi (liczba dni roboczych). Ale nie jest to jedyne wyjaśnienie. 

Ekonomiści bankowi zwracają uwagę, że po tym, jak w pierwszych miesiącach po lockdownie tempo odbicia gospodarczego imponowało, teraz zaczyna ono słabnąć. To zgodne z wieloma prognozami, które zakładały, że po wielkim tąpnięciu gospodarki na skutek uderzenia koronakryzysu, najpierw będziemy widzieć duże odbicie do pewnego momentu, a potem żmudne, wielomiesięczne dochodzenie do stanu sprzed epidemii. Sierpniowe dane o produkcji przemysłowej to sygnał, że przechodzimy już do tej drugiej fazy. 

"Odbudowa koniunktury wyraźnie wyhamowała" - komentują eksperci banku Pekao.

O wyniku poniżej oczekiwań piszą także ekonomiści mBanku. Uprzedzają jednak, że nie ma co bić na alarm. "Przemysł podnosi się dalej z covidowego dołka, choć w nieco wolniejszym tempie niż zakładaliśmy" - piszą w swoim komentarzu. Wskazują także, że w wielu branżach wygląda na to, iż zakończył się już okres nadganiania zaległości, wygasa też efekt odłożonego popytu ze strony kontrahentów. I konkludują:

Szybkie tempo wychodzenia z pandemicznego dołka już najprawdopodobniej za nami, a najbliższe miesiące to żmudny powrót produkcji do poziomów sprzed marca tego roku (odsezonowane miary produkcji wciąż znajdują się poniżej tych wartości)

Podobnego zdania jest także Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole.

Dzisiejsze dane, wskazujące na wyhamowanie ożywienia produkcji przemysłowej w Polsce, stanowią wsparcie dla naszej oceny, zgodnie z którą po początkowo silnym wzroście, tempo powrotu aktywności gospodarczej do poziomu obserwowanego przed pandemią wyraźnie spowolni w najbliższych miesiącach. Jest to spójne z zakładanym przez nas Nike-kształtnym profilem ożywienia gospodarczego w Polsce

- komentuje Olipra.

Zobacz wideo Zapłacimy wyższe podatki? „Jestem przekonany, że w rządzie się o tym myśli”