Tak często testy w Polsce nie pokazywały koronawirusa od kwietnia. Oto dwa powody [WYKRES DNIA]

Średnio już ponad 4 proc. testów na koronawirusa w Polsce daje wynik pozytywny. To najwięcej od połowy kwietnia. Przyczyną jest nie tylko przyrost liczby zakażonych, ale także nowe reguły testowania.

4 proc. - to średnia "skuteczność" przeprowadzonych testów na koronawirusa z ostatnich siedmiu dni. Innymi słowy - co 25. test daje wynik pozytywny. Ostatnio tak często pozytywny wynik testy na koronawirusa dawały ponad pięć miesięcy temu, w połowie kwietnia.

Bywały ostatnio dni, gdy stosunek nowych zakażeń do wykonanych w ciągu doby liczby testów dochodził nawet do 5 proc. (18 września) czy ponad 6 proc. (20 września). Pokazujemy jednak średnią siedmiodniową m.in. dlatego, że "wygładzony" w ten sposób wykres - pozbawiony codziennych wahań w górę czy w dół - lepiej pokazuje tendencje.

embed

Co warto zaznaczyć, sytuacja znacznie różni się między województwami. W minionym tygodniu największy odsetek pozytywnych testów (15,7 proc.) odnotowano w województwie podkarpackim. Niewiele mniej, bo 14,7 proc., w województwie opolskim (choć tu akurat od początku epidemii wyniki są "zawyżone" m.in. przez to, że część mniej pilnych testów jest badana w sąsiednich województwach). Wynik około 5-6 proc. pozytywnych testów zanotowano w województwach: małopolskim, lubelskim, świętokrzyskim i warmińsko-mazurskim.

Rekord liczby zakażonych

Skąd wzrost odsetka pozytywnych testów? Po części to efekt sytuacji epidemicznej w kraju. Ta w niektórych aspektach - przynajmniej patrząc na "suche" statystyki - jest najgorsza od momentu wybuchu epidemii w Polsce. W sobotę Ministerstwo Zdrowia poinformowało o największym dobowym przyroście liczby osób zakażonych (1002 osoby). W niedzielę o drugim pod względem wysokości wyniku (910). Średnia nowych przypadków z ostatnich siedmiu dni to 795 dziennie - to najwięcej od początku epidemii w Polsce.

Z drugiej strony - nie jest to jeszcze bardzo głośny sygnał alarmowy. Owszem, jest gorzej niż np. w lipcu. Wówczas przeciętnie (średnia siedmiodniowa) umierało około 7-8 osób zakażonych koronawirusem dziennie. Od sierpnia to raczej 10-15 dziennie.

embed

W lipcu liczba hospitalizowanych oscylowała wokół 1,5-1,7 tys. Obecnie to raczej około 2-2,2 tys. Podobnie jest np. z liczbą zajętych respiratorów, która od miesiąca oscyluje wokół 80-90, w lipcu było to raczej 60-70. Ale (przynajmniej na razie) statystyki te są w miarę stabilne od około półtora miesiąca. 

Ministerstwo Zdrowia zmieniło strategię

Ale duży wpływ na statystykę "skuteczności" testów ma także jesienna strategia Ministerstwa Zdrowia, zaprezentowana 3 września. Zakłada ona skoncentrowanie się na pacjentach, którzy wykazują objawy zakażenia.

Co więcej, Porozumienie Zielonogórskie zżyma się, że zgodnie z obecnymi wytycznymi w trakcie teleporady lekarz rodzinny może zlecić wykonanie testu na koronawirusa wyłącznie w przypadku wystąpienia naraz czterech objawów choroby - gorączki powyżej 38 stopni, kaszlu, duszności i utraty węchu lub smaku. PZ przekonuje, że tylko 3-4 proc. chorych ma wszystkie te objawy.

Oznacza to, że ok 96-97 proc. potencjalnie zakażonych powinno odwiedzić nasze gabinety i dopiero wtedy, po ich osobistym zbadaniu będzie można te osoby skierować na wymaz w kierunku COVID-19. Proponowane obecnie rozwiązania są niebezpieczne dla wszystkich, którzy cierpią na inne schorzenia niż COVID-19

- przekonywało PZ w liście do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.

Bez objawów testowane mają być wyłącznie osoby, które: wyjeżdżają do sanatorium, są skierowane do hospicjum lub zakładu opiekuńczo-leczniczego, albo są umieszczane w domu pomocy społecznej. Testy u osób bez objawów mogą być także wykonywane przy opracowywaniu ognisk choroby (np. w zakładach pracy).

Słowem - znacznie rzadziej testowane są i będą osoby bez objawów. A że u nich pozytywne wyniki występują rzadziej, to wyjęcie ich z systemu testowania podniosło - zapewne trwale - wskaźnik wykrywalności koronawirusa. Także zwolnienie z kwarantanny i izolacji nie wymaga już wykonania testu - te wcześniej bardzo często dawały wynik negatywny. 

Tłumaczył to na Twitterze sam minister zdrowia. W ogóle - obecnie w Polsce wykonuje się najmniej testów od trzech miesięcy, o ok. 20-25 proc. mniej niż jeszcze pod koniec sierpnia.

Na marginesie - automatyczne zwalnianie z izolacji sprawiło także, że w ostatnich tygodniach mimo rekordów nowych zakażeń, aktywnych przypadków jest sporo mniej niż np. miesiąc temu. 1 września aktywnych przypadków mieliśmy w Polsce blisko 18,6 tys., a 14 września już "tylko" ok. 11,2 tys. Stan na wtorek to 13,4 tys. aktywnych przypadków.

Dane opisane w artykule pochodzą m.in. z raportów podawanych przez Ministerstwo Zdrowia. Autorem zbioru danych jest Michał Rogalski.

Zobacz wideo Uczelnie przygotowują się na nowy rok akademicki. Koronawirus stworzył nowe obszary do badań naukowych