Druga fala koronawirusa w Europie. Rekordy w kolejnych krajach, zakażeń więcej niż wiosną [WYKRES DNIA]

Liczba nowych przypadków koronawirusa jest w Europie już niemal o połowę wyższa niż w czasie wiosennego szczytu. Wydłuża się lista krajów, w których wykres zakażeń pnie się bardzo ostro do góry.

Średnia siedmiodniowa liczba nowych zakażeń koronawirusem w Europie przekroczyła już 50 tys. dziennie. To właściwie o połowę więcej niż w najgorszym momencie wiosennego uderzenia pandemii - na początku kwietnia tak liczona średnia dochodziła do 35 tys. przypadków na dzień. 

embed

Gwoli uściślenia - po pierwsze, choć nie ma wątpliwości, że zakażeń jest obecnie znacznie więcej, to jednak przynajmniej w części krajów wykonywanych jest kilkukrotnie więcej testów niż wiosną (siłą rzeczy wyłapywanych jest więc więcej osób zakażonych).

Po drugie - za gwałtownym wzrostem liczby zakażeń nie idzie równie szybki wzrost liczby śmierci czy osób potrzebujących hospitalizacji. Te liczby rosną, ale nijak nie mają się do stanu z kwietnia, gdy dziennie umierało nawet po 3-4 tys. osób zakażonych koronawirusem. Jednak dane zaczynają być alarmujące. Zakażają się nie tylko młodzi, ale także osoby starsze. Jeszcze w połowie września średnio w Europie umierało około 360-380 zakażonych dziennie. Teraz to już przeciętnie ponad 500 osób.

embed

Średnia siedmiodniowa liczba śmierci osób z COVID-19 w Europie w ostatnich dwóch miesiącach:

embed

Czechy, Węgry, Hiszpania, Francja... Koronawirus atakuje

Sytuacja epidemiczna pogarsza się w zasadzie w całej Europie. Są jednak kraje, w których przyrost zakażeń jest wyjątkowo znaczący. 

embed

Z krajów unijnych mowa przede wszystkim o Hiszpanii, Francji, Czechach czy Holandii, gdzie dziennie przybywa już po kilka tysięcy zakażonych. We wszystkich tych krajach w ostatnich dniach padły rekordy dobowej liczby nowych zakażeń. O ile na Półwyspie Iberyjskim liczba zakażeń rośnie sukcesywnie już od dwóch miesięcy, to np. w Czechach, Holandii, Austrii czy na Węgrzech sytuacja zaczęła się mocno psuć dopiero w ostatnich tygodniach. 

Do europejskich statystyk, poza krajami UE, dokładają się także inne państwa. Nominalnie najwięcej - po kilka tysięcy przypadków dziennie - mają Rosja, Ukraina czy Wielka Brytania. Szczególnie w przypadku dwóch ostatnich krajów wzrosty w ostatnich dniach są znaczące. W przeliczeniu na milion mieszkańców najwięcej zakażeń jest w Czarnogórze, Mołdawii i na Islandii, choć należy pamiętać, że z racji ludności tych krajów mówimy nie o tysiącach, a o setkach czy nawet dziesiątkach (w przypadku Islandii) nowych przypadków dziennie.

Powracają obostrzenia

Na ogólnokrajowe lockdowny, takie jak na wiosnę, raczej nikt się nie szykuje. Z pewnymi niedogodnościami należy się jednak liczyć, bo w poszczególnych krajach i regionach przybywa jednak obostrzeń. 

Czwarty poziom zagrożenia w pięciostopniowej skali ogłosił właśnie premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson. Oznacza to, że rozprzestrzenianie się wirusa określane jest jako wysokie. W Londynie zdecydowano, iż puby, bary i restauracje będą zamykane o godzinie 22. Wesela ograniczono do 15 osób, zawieszono plany powrotu kibiców na stadiony, zaostrzono zasady zakrywania ust i nosa (m.in. muszą to robić także pracownicy sklepów i restauracji, nie tylko klienci). Jeszcze dalej idzie Szkocja, która zakazała przyjmowania gości. 

Spekuluje się, że jeszcze w środę wieczorem nowe restrykcje wprowadzą władze Paryża. Mowa jest m.in. o ograniczeniach zgromadzeń do 10 osób czy zakazie organizacji wesel i imprez masowych. W niektórych miastach - np. Marsylii, Bordeaux, Nicei czy Lyonie, zaostrzone reguły obowiązują już od kilku tygodni, dotyczą m.in. noszenia maseczek w miejscach pracy. W trzynastu szpitalach w Paryżu, Lyonie, Montpellier oraz Saint-Etienne minister zdrowia wprowadził tak zwany plan biały, czyli stan kryzysowy oznaczający pełną mobilizację zespołów. W tych placówkach uruchomione zostaną specjalne oddziały dla pacjentów zarażonych na COVID-19, zwiększona zostanie także liczba miejsc na oddziałach intensywnej terapii.

W Czechach z powodu krytyki po nagłym wzroście zakażeń do dymisji podał się minister zdrowia Adam Vojtech, a premier Andrej Babis w orędziu otwarcie przyznawał, że popełnił błąd, luzując restrykcje, i że sukcesy w pierwszych miesiącach od wybuchu epidemii uśpiły jego czujność. Od kilku dni Czesi znów muszą nosić maseczki w pomieszczeniach. Skrócono też godziny otwarcia barów i ograniczono liczbę osób, które mogą do nich wejść. Niektóre kraje samorządowe Czech zdecydowały się na dalej idące ograniczenia, m.in. w organizowaniu spotkań rodzinnych.

Z kolei w Holandii premier Mark Rutte w ostrych słowach zaapelował do kibiców piłkarskich, aby ci... nie krzyczeli podczas meczów, bo to zwiększa ryzyko zakażeń. - Po prostu niech się zamkną - mówił Rutte.

Zobacz wideo Nauczyciel roku 2018: Nie ukryjemy się przed wirusem pod peleryną niewidką